Archiwa tagu: kapitalizm

Shitshow! Ameryka się sypie a oglądalność szybuje

Z każdą kolejną godziną na twarzach prowadzących i komentatorów malowała się coraz większa groza. Docierało do nich, że kraj, o którym dyskutowali w swoich relacjach, istniał tylko w ich wyobraźni, a ten prawdziwy jest zupełnie inny.

Z każdym kolejnym przeczytanym akapitem, miałem przekonanie, że właśnie czytam suplement do reportaży Marka Szymaniaka Urobieni. Choć całość nie dotyczyła polskiego rynku pracy i poruszała kwestie u nas nie istniejące. Równocześnie jest to komentarz do tego co dzieje się w polityce i mediach w Polsce, choć nie w takiej skali. Ale podobieństw jest wyjątkowo dużo. Zbyt dużo. Różnica podstawowa jest taka, że Marek Szymaniak próbuje delikatnie zwrócić uwagę na pewne patologie. Tak jakby nieśmiało machał ręką i mówił: “spójrzcie, czy to was nie porusza”. Zaś Charlie LeDuff łapie nas za włosy, przyciska twarz do szyby medialnej i mówi: “patrz, kurwa, tak to właśnie wygląda”. Czytaj dalej Shitshow! Ameryka się sypie a oglądalność szybuje

Podziel się

Urobieni. Reportaże o pracy

Obawiałem się nieco zbioru reportaży Marka Szymaniaka Urobieni. Całość poświęcona jest rynkowi pracy w Polsce, zaś dyskusja na ten temat przybrała w pewnych kręgach uproszczoną manierę oskarżania, za całe zło z tym związane ostatnich 30 lat rozpasanego neoliberalizmu. Bo w zasadzie wcześniej, za PRLu wcale nie było tak źle. Nic to, że ów neoliberalizm istnieje przede wszystkim w głowach oskarżycieli, ale zgrabnie brzmi, no a przede wszystkim ludzie potrzebują zawsze jasnych i prostych odpowiedzi, które zwłaszcza po fakcie łatwo jest formułować. Czytaj dalej Urobieni. Reportaże o pracy

Podziel się

Ognisko próżności

Dziwne to wszystko. Na pewno nigdy nie czytałem Ogniska próżności Toma Wolfe. Latami próbowałem znaleźć tę książkę lecz była trudno dostępna lub po prostu droga. Kilka lat temu kupiłem film nakręcony na jej podstawie – Fajerwerki próżności w reżyserii Briana De Palmy, z gwiazdorską obsadą (Tom Hanks, Bruce Willis, Melanie Griffith, Morgan Freeman). Nie pamiętam, żeby jakoś specjalnie mi się podobał, albo żeby cokolwiek zapadło mi w pamięci. Co więcej, gdy wyjąłem teraz DVD z półki, to byłem zadziwiony właśnie tym aktorskim składem. Czyli nie pamiętam zupełnie nic. Czytaj dalej Ognisko próżności

Podziel się

Złowić frajera

Nie wiem, co ja właściwie przeczytałem. Przez kilkadziesiąt pierwszych stron wytrzeszczałem oczy ze zdziwienia, zaznaczając różne fragmenty, robiąc notatki, choć najczęściej były to po prostu znaki zapytania. Może więc oddam głos autorom, którzy w zakończeniu wyjaśniają, jakie jest najważniejsze przesłanie ich pracy.

Napisaliśmy ją po to, aby zrównoważyć mylne wrażenie o wolnym rynku, jakie powstaje na skutek narracji odwracającej naszą uwagę od niektórych ważnych spraw. Istnieje znana narracja o wolnym rynku, szeroko rozpowszechniona w Stanach Zjednoczonych, ale także dość wpływowa za granicą. Pochodzi ona z uproszczonej interpretacji standardowej, podręcznikowej ekonomii. Głosi ona, że gospodarka wolnorynkowa, pomijając problemy podziału i efektów zewnętrznych jest najlepszym systemem gospodarczym wymyślonym dotąd na świecie. Wystarcza zapewnić wszystkim ludziom pełną “wolność wyboru” – powtarza się to jak mantrę – a będziemy mieli prawdziwy raj na ziemi, na tyle bliski ogrodom Edenu, na ile pozwala nasza technika, wiedza i zdolności ludzkie oraz istniejący podział dochodów.

Autorzy tej książki dostrzegają i cenią ten róg obfitości stworzony przez system wolnorynkowy […] ale jest to broń obosieczna – system mający swoje zalety i wady.

Czytaj dalej Złowić frajera

Podziel się

Narodowe czytanie Boya-Żeleńskiego (2)

Nie spodziewam się, żeby w najbliższej dekadzie (a pewnie i dłużej) Tadeusz Boy-Żeleński doczekał się uhonorowania “Narodowym Czytaniem”. Kontynuując więc własną tradycję, zostawię tu garść fragmentów z felietonów zebranych w zbiorze Marzenie i pysk opublikowanych w latach 1916-1930. Mogą wielcy okroić Żeromskiego, to i ja maluczki wykroję coś z Boya. Aktualnego, choć sto lat zaraz stuknie. Czytaj dalej Narodowe czytanie Boya-Żeleńskiego (2)

Podziel się

Pamiętnik umysłowego

Jakże to trafna satyra na neoliberalne korporacje, w których panem jest wiecznie niezadowolony szef, mogący w dowolnym momencie wyciągnąć argument “na twoje miejsce mam takich pięciu”. Zastraszeni pracownicy, próbują przetrwać podlizując się, łamiąc, bo chcą przede wszystkim zarobić na godne życie, tak dalekie od tego, którym się udało. Argumenty neoliberałów “zmień pracę”są skandalicznie nietrafne, bo przecież może być jeszcze gorzej, bo wszędzie dookoła elity kapitalistycznych wyzyskiwaczy czyhają na tanią siłę roboczą.

Zobaczmy zresztą sami otwierającą zbiór historyjkę Czytaj dalej Pamiętnik umysłowego

Podziel się

Szacunek w świecie nierówności

Richard Sennett, amerykański socjolog pochodzący z rodziny rosyjskich emigrantów. Bardzo mocno związany z lewicą. Ojciec i wuj byli aktywnymi członkami Partii Komunistycznej. W młodości wraz z matką mieszkał w Cabrini Green, socjalnym osiedlu w Chicago, w którym starano się stworzyć warunki do integracji rasowej i społecznej. Ubogim białym rodzinom proponowano, że w zamian za życie w Cabrini, gdzie było dużo czarnych mieszkańców, miasto pokryje czynsz.

W późniejszych latach Cabrini, ze swoimi trawnikami usłanymi potłuczonym szkłem i psimi odchodami, pełne broni i narkotyków, stało się symbolem wszystkich bolączek mieszkalnictwa socjalnego. […]

Projektanci Cabrini Green, podobnie jak rządowi planiści wcześniej i później, próbowali zaradzić większemu społecznemu złu, reagując na praktyczną potrzebę socjalną i wykorzystując mieszkania jako “narzędzie” walki z segragacją rasową. Sami trzymali się z daleka; wedle mojej najlepszej wiedzy żaden z twórców Cabini Green nie mieszkał razem z nami. Wśród sąsiadów próżno byłoby też szukać przedstawicieli niewielkiej liczebnie czarnej burżuazji. […]

Czytaj dalej Szacunek w świecie nierówności

Podziel się

Społeczeństwo, w którym zwycięzca bierze wszystko

Według informacji PZPN w 2012 roku w polskich klubach piłkarskich łącznie zarejestrowanych było niemal 935 tys. piłkarzy. W tej liczbie znajdują się oczywiście gwiazdy pierwszej wielkości z ekstraklasy oraz cała reszta z mniej lub bardziej znanych drużyn lokalnych. Nie jest chyba zaskoczeniem, że tych pierwszych jest zdecydowanie mniej. Nie przeszkadza to jednak tysiącom rodziców co rok zapisywać swoich pociech do szkółek piłkarskich. Przekonani o ponadprzeciętnych umiejętnościach swojego dziecka, marzą o karierze (i zarobkach) na miarę Lewandowskiego. Brutalna rzeczywistość i statystyka wydaje się jednak być przeciwko nim. W samej tylko Warszawie na jednej ze stron poświęconej futbolowi juniorów znalazłem informacje o trzydziestu pięciu szkółkach piłkarskich. W każdej z nich można znaleźć prawdopodobnie wybitnie utalentowane dzieciaki, które walczą o najwyższe miejsca. Wygrają wyłącznie najlepsi z najlepszych i najbardziej zdeterminowani. Czytaj dalej Społeczeństwo, w którym zwycięzca bierze wszystko

Podziel się

Największy bogacz wszech czasów

W 1440 Fryderyk, będący głową dominującego wówczas rodu Habsburgów i najstarszym krewnym Albrechta II, został cesarzem. W Niemczech cieszył się poparciem, wpływowej i niezmiernie bogatej, bankierskiej rodziny Fuggerów (w Polsce znanych jako Fukierowie). Zgodnie z interesem kupców popierał rozwój handlu.

Powyższa informacja dotycząca Fryderyka III Habsburga pochodzi z wikipedii, ale brzmi podobnie jak wiele innych notek o władcach i królach. W zasadzie ten krótki zwrot “cieszył się poparciem wpływowej rodziny” niewiele mówi. A na pewno nie można z niej odczytać, że gdyby nie Jakub Fugger, Fryderyk mógł nie być znaczącym władcą. Podobnie jak jego syn i następca Maksymilian I oraz król Hiszpanii Karol V. Swoją pozycję i potęgę, zawdzięczali w dużej mierze Jakubowi Fuggerowi, przedsiębiorcy zajmującemu się początkowo handlem tekstyliami, zaś wraz ze wzrostem własnego majątku udzielającego pożyczek możnowładcom. Czytaj dalej Największy bogacz wszech czasów

Podziel się

To nie jest kraj dla pracowników (podsumowanie)

Dwa rozdziały. Dwanaście stron notatek. Taki jest efekt dalszego czytania książki Rafała Wosia To nie jest kraj dla pracowników. I w tym momencie powiedziałem sobie dosyć. Nie jest twórcze i inspirujące tropienie nieścisłości i opinii przyoblekanych w ubranie faktów. Szkoda mi czasu na polemikę wszędzie tam, gdzie są wybiórcze dane, półprawdy i drobniutkie (a czasami spore) manipulacje. Czytaj dalej To nie jest kraj dla pracowników (podsumowanie)

Podziel się