Archiwa tagu: kapitalizm

Wszystko dla pań

Wraz z nowym systemem handlu dawał światu nową religię, gdy w dobie gasnącej wiary kościoły wyludniały się powoli, ich miejsce zajął jego bazar obejmując w swe posiadanie zbłąkane dusze. 

Gdybym nie wiedział, kto jest autorem tej książki i że została po raz pierwszy opublikowana w 1883 roku, pomyślałbym, że oto autor osadził w XIX wiecznym Paryżu świat współczesnego kapitalizmu. Kilka miesięcy temu sięgnąłem po Pieniądz Emila Zoli. Dotychczas na speculatio.pl nic nie pisałem na ten temat, bo zachwycony aktualnością tego jak opisał rynek kapitałowy Zola, postanowiłem wznowić jego powieść, dodając własny komentarz. Udało nam się właśnie tydzień temu dokończyć kwestię praw do tłumaczenia, więc teraz czeka praca nad nowym wydaniem, ale gdy tylko się ukaże, obiecuję, że na pewno się nim pochwalę. W każdym razie o moich zachwytach nad Pieniądzem opowiadałem wszystkim znajomym. O ponadczasowości i aktualności powieści. No i rozmawiam, któregoś razu z pewną redaktorką, która mnie pyta: “a Wszystko dla pań” czytałeś?. Jeśli nie to musisz koniecznie”.  Czytaj dalej Wszystko dla pań

Krew, pot i piksele

Miałem kiedyś okazję napić się z developerem, który dopiero co wypuścił nową grę. Wyglądał na wykończonego. Razem ze swoją ekipą już zbliżali się do linii mety, kiedy dotarło do nich, że jedna z głównych atrakcji gry nie jest tak interesująca, jak myśleli.[…]

Aż do dnia terminu złożenia całości wielu z nich wątpiło, czy w ogóle uda im się tę grę wypuścić.

– Cud, że ta gra powstała – powiedziałem.

– Jason – odparł – to cud, że jakakolwiek gra powstała.

To chyba najlepsze podsumowanie treści zawartych w książce Krew, pot i piksele, Jasona Schriera. Choć mam przekonanie, że w wielu branżach jest bardzo podobnie. To cud, że wiele produktów w ogóle powstało. Czytaj dalej Krew, pot i piksele

W niepewnym boju

Nie jest to historia na miarę Gron gniewu, ale napisana w 1936 roku, trzy lata wcześniej W niepewnym boju częściowo przygotowuje do tej wielkiej powieści Johna Steinbecka o łamaniu ludzkiej godności i życiu robotników w erze Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych.

Steinbeck swoje powieści pisał na podstawie rozmów z robotnikami, działaczami, więc można je częściowo uznać za pracę reporterską. Świetny wstęp do wydania dotyczący tła historycznego oraz samej postawy autora napisał Warren French.  Czytaj dalej W niepewnym boju

Palę Paryż

Od dwóch tygodni trwał już ten milczący połów. Pierre słyszał od kolegów: we Francji, z racji kiepskiej koniunktury, ludzie przestali kupować samochody. Fabrykom groziło zamknięcie. Wszędzie redukowano do połowy personel. Celem uniknięcia zaburzeń usuwano po kilku ludzi o różnych porach dnia, z różnych oddziałów.

Przychodząc z rana na robotę i stając nad warsztatem, nikt nie mógł być pewien, czy kolej dziś nie na niego.

Czterysta niespokojnych par oczu, jak psy węszące po ziemi, biegło chyłkiem, trop w trop śladem ociężałych stóp majstra, wolno, jakby z namysłem przechadzającego się między warsztatami, i usiłowało uniknąć spotkania z jego prześlizgującym się po twarzach wzrokiem. Czterystu ludzi schylonych nad maszynami, jak gdyby pragnęło stać się jeszcze mniejszymi, bardziej szarymi, niedostrzegalnymi, w gorączkowym wyścigu palców namotywało sekundy na rozpalone od pośpiechu obrabiarki i ochrypłe od niemego krzyku, plączące się palce zdawały się mamrotać: “Ja najszybciej! Nie mnie przecież! Nie mnie!”

I dzień w dzień w którymś z końców sali zatrzymywało się nagle na kropce nienawistnie, wahliwe pismo kroków i w naprężonej ciszy rozlegał się matowy, bezwyrazy głos: “Zbieraj narzędzia!”

Wtedy z kilkuset piersi niby podmuch wentylatora dobywało się westchnienie ulgi: “A więc nie ja! Nie mnie!” I pośpieszne, tresowane palce jeszcze prędzej chwytały, sczepiały, nawijały sekundę na sekundę, ogniwo na ogniwo, żelazny ośmiogodzinny łańcuch.

Czytaj dalej Palę Paryż

Shitshow! Ameryka się sypie a oglądalność szybuje

Z każdą kolejną godziną na twarzach prowadzących i komentatorów malowała się coraz większa groza. Docierało do nich, że kraj, o którym dyskutowali w swoich relacjach, istniał tylko w ich wyobraźni, a ten prawdziwy jest zupełnie inny.

Z każdym kolejnym przeczytanym akapitem, miałem przekonanie, że właśnie czytam suplement do reportaży Marka Szymaniaka Urobieni. Choć całość nie dotyczyła polskiego rynku pracy i poruszała kwestie u nas nie istniejące. Równocześnie jest to komentarz do tego co dzieje się w polityce i mediach w Polsce, choć nie w takiej skali. Ale podobieństw jest wyjątkowo dużo. Zbyt dużo. Różnica podstawowa jest taka, że Marek Szymaniak próbuje delikatnie zwrócić uwagę na pewne patologie. Tak jakby nieśmiało machał ręką i mówił: “spójrzcie, czy to was nie porusza”. Zaś Charlie LeDuff łapie nas za włosy, przyciska twarz do szyby medialnej i mówi: “patrz, kurwa, tak to właśnie wygląda”. Czytaj dalej Shitshow! Ameryka się sypie a oglądalność szybuje

Urobieni. Reportaże o pracy

Obawiałem się nieco zbioru reportaży Marka Szymaniaka Urobieni. Całość poświęcona jest rynkowi pracy w Polsce, zaś dyskusja na ten temat przybrała w pewnych kręgach uproszczoną manierę oskarżania, za całe zło z tym związane ostatnich 30 lat rozpasanego neoliberalizmu. Bo w zasadzie wcześniej, za PRLu wcale nie było tak źle. Nic to, że ów neoliberalizm istnieje przede wszystkim w głowach oskarżycieli, ale zgrabnie brzmi, no a przede wszystkim ludzie potrzebują zawsze jasnych i prostych odpowiedzi, które zwłaszcza po fakcie łatwo jest formułować. Czytaj dalej Urobieni. Reportaże o pracy

Ognisko próżności

Dziwne to wszystko. Na pewno nigdy nie czytałem Ogniska próżności Toma Wolfe. Latami próbowałem znaleźć tę książkę lecz była trudno dostępna lub po prostu droga. Kilka lat temu kupiłem film nakręcony na jej podstawie – Fajerwerki próżności w reżyserii Briana De Palmy, z gwiazdorską obsadą (Tom Hanks, Bruce Willis, Melanie Griffith, Morgan Freeman). Nie pamiętam, żeby jakoś specjalnie mi się podobał, albo żeby cokolwiek zapadło mi w pamięci. Co więcej, gdy wyjąłem teraz DVD z półki, to byłem zadziwiony właśnie tym aktorskim składem. Czyli nie pamiętam zupełnie nic. Czytaj dalej Ognisko próżności

Złowić frajera

Nie wiem, co ja właściwie przeczytałem. Przez kilkadziesiąt pierwszych stron wytrzeszczałem oczy ze zdziwienia, zaznaczając różne fragmenty, robiąc notatki, choć najczęściej były to po prostu znaki zapytania. Może więc oddam głos autorom, którzy w zakończeniu wyjaśniają, jakie jest najważniejsze przesłanie ich pracy.

Napisaliśmy ją po to, aby zrównoważyć mylne wrażenie o wolnym rynku, jakie powstaje na skutek narracji odwracającej naszą uwagę od niektórych ważnych spraw. Istnieje znana narracja o wolnym rynku, szeroko rozpowszechniona w Stanach Zjednoczonych, ale także dość wpływowa za granicą. Pochodzi ona z uproszczonej interpretacji standardowej, podręcznikowej ekonomii. Głosi ona, że gospodarka wolnorynkowa, pomijając problemy podziału i efektów zewnętrznych jest najlepszym systemem gospodarczym wymyślonym dotąd na świecie. Wystarcza zapewnić wszystkim ludziom pełną “wolność wyboru” – powtarza się to jak mantrę – a będziemy mieli prawdziwy raj na ziemi, na tyle bliski ogrodom Edenu, na ile pozwala nasza technika, wiedza i zdolności ludzkie oraz istniejący podział dochodów.

Autorzy tej książki dostrzegają i cenią ten róg obfitości stworzony przez system wolnorynkowy […] ale jest to broń obosieczna – system mający swoje zalety i wady.

Czytaj dalej Złowić frajera

Narodowe czytanie Boya-Żeleńskiego (2)

Nie spodziewam się, żeby w najbliższej dekadzie (a pewnie i dłużej) Tadeusz Boy-Żeleński doczekał się uhonorowania “Narodowym Czytaniem”. Kontynuując więc własną tradycję, zostawię tu garść fragmentów z felietonów zebranych w zbiorze Marzenie i pysk opublikowanych w latach 1916-1930. Mogą wielcy okroić Żeromskiego, to i ja maluczki wykroję coś z Boya. Aktualnego, choć sto lat zaraz stuknie. Czytaj dalej Narodowe czytanie Boya-Żeleńskiego (2)

Pamiętnik umysłowego

Jakże to trafna satyra na neoliberalne korporacje, w których panem jest wiecznie niezadowolony szef, mogący w dowolnym momencie wyciągnąć argument “na twoje miejsce mam takich pięciu”. Zastraszeni pracownicy, próbują przetrwać podlizując się, łamiąc, bo chcą przede wszystkim zarobić na godne życie, tak dalekie od tego, którym się udało. Argumenty neoliberałów “zmień pracę”są skandalicznie nietrafne, bo przecież może być jeszcze gorzej, bo wszędzie dookoła elity kapitalistycznych wyzyskiwaczy czyhają na tanią siłę roboczą.

Zobaczmy zresztą sami otwierającą zbiór historyjkę Czytaj dalej Pamiętnik umysłowego