Dziewczyny Znikąd

Książki dla nastolatków poruszające istotne kwestie obyczajowe bazują na uproszczeniach, przerysowaniach i schematach wielokrotnie wykorzystanych w pop-kulturze dla dorosłych. Nie przeszkadza mi to. Czasem zdarzają się językowe perełki, z ciekawymi zwrotami akcji (tak, jak Tylko w mojej głowie, Sharon Draper, Tippi i ja, Sarah Crossan ), czasem są tylko poprawne, choć tematyką uderzające mocno w czytelnika (Aż do dziś, Pam Fluttert).Ich cel to nie tylko rozrywka, ale również budowanie wrażliwości na innych, na otaczający świat. Dla dorosłego czytelnika, niektóre zabiegi mogą być irytujące, lub zabawne, ale przymykamy na to oko. A jednak coś mnie gniotło w lekturze Dziewczyn Znikąd Amy Reed. Na trop książki naprowadziła mnie Ewa Furgał, prowadząca blog Dziewczyna w spektrum. A ponieważ w ostatnich latach książki dla młodzieży sprawiają mi więcej przyjemności, niż wiele “dorosłych” nie mogłem jej sobie odmówić. 

Początek i wprowadzenie postaci świetne. Erin – dziewczyna w spektrum – doskonale ukazana. Inne bohaterki już mniej. Temat niesłychanie ważny – molestowanie dziewczyn i kobiet. Zawody facetów, kto zaliczy szybciej panienkę i w tle zbiorowy gwałt. Gwałt, którego nie było? Gwałt, który wymyśliła sobie jedna “zdzira”. Oraz reakcja miasteczka, bezkarność sprawców, bierność dorosłych, uwikłanych we wzajemne relacje. Nie sposób nie mieć skojarzeń ze świetnym filmem z Jodie Foster Oskarżeni (reż. J. Kaplan) czy z powieścią zbudowaną na podstawie własnych przeżyć Szczęściara Alice Sebold. O tym, że przemoc seksualna na amerykańskich uczelniach jest ogromnym problemem zwracał uwagę Barack Obama. To, że wystarczy być obiecującym sportowcem z zamożnej rodziny wystarcza, żeby w zasadzie nie ponieść konsekwencji.

To wszystko są niesłychanie ważne kwestie. A jednak gniotło mnie coś w książce Amy Reed. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, jakby w tej jednej powieści autorka spróbowała zmieścić wszystkie możliwe typy kobiece – odważne, zbuntowane, wyzwolone i konserwatywne, religijne i niewierzące, samodzielne i zależne od rodziców, heteroseksualne, homoseksualne i transpłciowe, z bogatym doświadczeniem seksualnym i nie. Rozumiem cel tego zabiegu – niech jak najwięcej czytelniczek, ma szansę się utożsamić, zrozumieć, że też o nich mowa. Ale wyszło to niezbyt zręcznie, zwłaszcza w scenach zbiorowych spotkań. Razi to nieco sztucznością. Ten spontaniczny bunt nie wydaje się wiarygodny. 

Z drugiej jednak strony przyszło mi do głowy, że dawna literatura chłopięca bazowała też na przerysowaniach, po to by wprowadzać pojęcia honoru, odpowiedzialności, odwagi, etyki, przyjaźni, lojalności (proszę zwrócić uwagę na to co pisał Wojtek Narczyński). Może dziewczyny też potrzebują takiego odpowiednika niegdysiejszych “indiańskich” powieści? Literatura dla dziewczyn “buntowniczek”, “rewolucjonistek” jest już od jakiegoś czasu modna i popularna, więc Dziewczyny Znikąd mieszczą się w tym nurcie. Ale odnoszę wrażenie, że autorka przedobrzyła. Dodatkowo gryzła mnie jeszcze pewna niespójność. Dziewczyny w obliczu walki o prawdę i szacunek do siebie potrafią się zjednoczyć. To zbyt łagodnie się udało. Jeszcze chwilę wcześniej czytamy o szkolnej hierarchii, kręgach, klikach i wrednych oraz wywyższających się grupkach, by nagle te latami budowane podziały zniknęły za sprawą działań outsiderów.

Gniótł mnie brak w powieści odpowiedzialnych dorosłych. Byli tylko ci źli (aż do niewiarygodnej przesady). Dobrzy i odpowiedzialni rodzice byli niewidoczni, jak dorośli w Fistaszkach. Nie było to zbyt wiarygodne.

W oryginale książka jest rekomendowana od 14 roku życia. Aż kipi doświadczeniem seksualnym młodzieży piętnasto-, szesnasto-, siedemnastoletniej. Nie chodzi by to ukrywać, ale gdzieś w tym całym przesłaniu “girls-power” i próby nieoceniania, zastanawiam się czy to jednak nie za mocno i nie za wcześnie. Choć z drugiej strony pamiętam swoje obiekcje dotyczące kryterium wieku przy wydawaniu Ktoś na górze mnie nienawidzi. Młodzież głupia nie jest i w dobie łatwo dostępnego porno może warto mówić jak najwięcej i mądrze.

Przymykając oko na te różne niedoskonałości, powieść Reed jest ważna (postać Erin – doskonała) nie tylko dla dziewczyn, ale również – a może przede wszystkim – chłopakom.

[Photo by Becca Tapert on Unsplash]

 

Dziewczyny Znikąd, A.Reed

Dziewczyny Znikąd, Amy Reed

Wyd.: Poradnia K, 2020

Tłum.: Anna Dzierzgowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *