Archiwa tagu: śmierć

Nie pozwolę ci zniknać

Zdjęcie na okładce Nie pozwolę ci zniknąć zrobiłem niemal dokładnie rok temu, osiemnastego lipca 2020 na rozlewiskach Bugu. Lubię tam jeździć coraz częściej. Najlepiej wyskoczyć szybko w trakcie tygodnia, w żadnym wypadku w weekend, zwłaszcza wakacyjny. Cisza, spokój i dookoła tylko przyroda. Czytaj dalej Nie pozwolę ci zniknać

Rok magicznego myślenia

Żal po stracie jest niby miejsce, którego nikt z nas nie zna, póki do niego nie trafi

Rok magicznego myślenia Joan Didion to tytuł, który pojawia się na pierwszym miejscu, gdy poszukuje się książek o żałobie. W Polsce wydana została kilka lat temu, skończył się nakład i ceny na portalach aukcyjnych osiągały kilkaset złotych za egzemplarz. Poszukiwałem jej, bez powodzenia w bibliotekach, w sieci jakichś pirackich wersji, w końcu się poddałem. Zastanawiałem się też, czy “magiczność” nie będzie dla mnie zniechęcająca. Czytaj dalej Rok magicznego myślenia

A gdyby tak ze świata zniknęły koty?

Nie mogłem zignorować tego tytułu. Bardzo lubię tego rodzaju frazy, będące w zasadzie niewielkimi poematami.

A gdyby tak ze świata zniknęły koty?

Szybki rzut oka na notę redakcyjną, z której dowiaduję się, że bohater po lekarskiej diagnozie guza mózgu, spotyka Diabła, który oferuje mu propozycję – jeden dodatkowy dzień życia, za każdą rzecz, którą postanowi usunąć ze świata. Czytaj dalej A gdyby tak ze świata zniknęły koty?

Cierpisz? Masz do tego prawo

Dokładnie rok temu, w lutym znalazłem niedaleko wału wiślanego miejsce pełne ciszy. Stawałem pośrodku polany z zaroślami otoczonymi lasem i stałem. Zależało mi tylko na tym, żeby czuć chłód. Polubiłem zimno, choć przez lata zdecydowanie wolałem, gdy dni są ciepłe, a nawet gorące. 

Przez ten rok odwiedziłem więcej zakątków w okolicach Wisły, Narwii i Buga niż przez dwanaście lat mieszkania w pobliżu rzeki. Najpierw była cisza i zimno. Później przyszło wsłuchiwanie się w głosy ptaków, fotografowanie ich, poznawanie zwyczajów. Gdy kilka dni temu stanąłem dokładnie w tym samym miejscu, co dwanaście miesięcy wcześniej było zupełnie inaczej. Nie chodziło już tylko o to, by stać i czuć chłód. Wsłuchiwałem się w odgłosy, których latami zupełnie nie słyszałem. Furkoczące skrzydła sikorek, gdzieś w oddali śmiech, a później stukanie dzięciołów, skrzeczące sójki. To był jeden ze sposobów radzenia sobie z żałobą.

Innym było czytanie wielu książek, dotyczących tego tematu. Przypadek sprawił, że jedna z agencji, z którą współpracuje nasze wydawnictwo podesłała mi w tamtym czasie jako propozycję książki Megan Devine, pod oryginalnym tytułem It’s Ok, That You Are Not OK. Koślawo wychodziło w tłumaczeniu ten świetny angielski zwrot, więc w polskiej wersji zdecydowaliśmy się na Cierpisz. Masz do tego prawo. Czytaj dalej Cierpisz? Masz do tego prawo

Kołysanka z huraganem

Umówmy się, że zrobię wszystko, żeby moje słowa nie zgrzytały w zębach, chociaż będą boleć.

Minął już rok i dwa miesiące. Częściowo zamknąłem ten rozdział. Zostawiłem nieznacznie uchylone drzwi, lecz nie po to, by poddawać się rozpaczy, ale by pamiętać. Pamiętać, że to dzięki niemu i jego decyzji odkryłem świat ptaków, naturę, ciszę.

Justyna Wicenty straciła synka, gdy miał dziesięć tygodni. Jej Kołysanka z huraganem to zapis codziennej walki o bycie sobą. O życie. Być może to brzmi banalnie, ale żałoba pokazuje, jak często ten banał zaczyna dominować. I jak jest ważny. Czytaj dalej Kołysanka z huraganem

Antologia Spoon River

Najpierw skojarzenie z Antologią Spoon RIver przyszło w trakcie lektury Poza czasem. Później pojawiło się przy Geimanowskiej powieści dla młodzieży Księga cmentarna. Postanowiłem więc wrócić po wielu latach do Lee Mastersa. Miałem tylko oryginał oraz nie bardzo podobający mi się wybór z 1968 w tłumaczeniu różnych autorów. Z ciekawości więc zerknąłem na portal aukcyjny, czy jest dostępna ta wersja, od której rozpoczął się niegdyś mój zachwyt nad tym tomikiem i całym pomysłem. Jest!  Dostępna od ręki za 20-30 pln. A tyle się niegdyś naszukałem jej po antykwariatach. Zadowoliłem się w końcu “żołtym” tomikiem i zapomniałem szukać. Czytaj dalej Antologia Spoon River

Wybór. Przetrwać niewyobrażalne i żyć

Co można napisać o kolejnych wspomnieniach osoby, której udało się przeżyć obóz koncentracyjny? Żydówka z Węgier Edith Eva Eger trafiła wraz z rodziną do Auschwitz w 1944 roku. Miała szesnaście lat. Wraz z siostrą udało jej się przeżyć ten rok do wyzwolenia. Tylko rok, czy aż rok? Swoje wspomnienia opisała w książce Wybór. Przetrwać niewyobrażalne i żyć Czytaj dalej Wybór. Przetrwać niewyobrażalne i żyć

Nemezis

Na początek kilka faktów. Mamy chorobę, która w 1 przypadku na 200 prowadzi do paraliżu kończyn. Wśród tych przypadków pięć do dziesięciu procent umiera w wyniku porażenia mięśni oddechowych. Zdecydowana większość zakażonych przechodzi chorobę bezobjawowo. Oznacza to, że idąc narracją wielu osób sugerujących, że aktualna epidemia koronawirusa jest ściemą i więcej osób umiera dziennie na inne choroby, niż w wyniku COVID-19, w zasadzie nie ma się czym przejmować.  Czytaj dalej Nemezis

Poza czasem

Dziesiątego sierpnia 2006 roku, izraelski pisarz Dawid Grossman (występuje również pisownia Grosman) wraz z Amosem Ozem oraz A.B. Jehoszua zaapelowali do rządu izraelskiego do zawieszenia działań militarnych i rozpoczęcia rozmów pokojowych z Libanem, w celu zakończenia trwającego od lipca konfliktu.

Dwa dni później obie strony zaakceptowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ i zawieszenie broni weszło w życiu czternastego sierpnia.

Dwunastego sierpnia, dwa dni przed zakończeniem działań wojennych syn pisarza, dwudziestoletni Uri zginął od rakiety przeciwczołgowej. Jak by napisał Kurt Vonnegut – zdarza się. Czytaj dalej Poza czasem