Porządek dnia

Czasem wydaje nam się, że to, co nas spotyka, zostało opisane w gazecie sprzed wielu miesięcy; że jest to zły sen, który się nam wcześniej przyśnił.

Nie wiem, jak odebrałbym tę książkę przed 24 lutego, przed tym wszystkim co dzieje się teraz w Ukrainie. Prawdopodobnie podobałaby mi się, ta nieoczywistość opisania pewnych mechanizmów poprzedzających wybuch II wojny światowej. Zacytowane na początku zdanie z książki Porządek dnia Erica Vuillarda poprzedza rozdział opisujący zajęcie przez Hitlera Czechosłowacji, a następuje po dość szczegółowym opisie tego, jak doszło do austriackiego anschlussu. Uczestnicy zdarzeń zdają się cały czas wierzyć, że “nie posunie się dalej”; że można zaspokoić jego agresję oddając mniejsze lub większe kawałki Europy. Tej nieco dalszej. Nie widzianej z gabinetów ministrów francuskich, angielskich czy amerykańskich.

W papierowej wersji książka Vuillarda ma sto pięćdziesiąt stron. Ot książeczka, a jednak sposobem narracji, przywołaniem pewnej atmosfery i okoliczności poprzedzających wybuch II wojny światowej bije na głowę opasłe tomiszcza, w których puszą się niepotrzebne i nadmiarowe słowa. Oryginalnie książka francuskiego pisarza ukazała się w 2017 roku. Dziś, gdy niestety, na żywo obserwujemy różnego rodzaju zabiegi dyplomatyczne, słowa oburzenia wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę, pat spowodowany tym, że z oszustem i kłamcą, jakim jest Putin nie da się skutecznie negocjować, ta książka jest przerażająca. Prawdopodobnie Vuillard opisuje kwestie znane historykom zajmującym się tym okresem. Jednak niesłychanie istotna jest tutaj psychologia postaci przez niego przywoływanych. Wejście nazistów do Austrii z naszej, polskiej perspektywy, gdzie zakładamy, że skoro oba kraje są niemieckojęzyczne, to sprawa jest oczywista, wcale takie oczywiste nie jest. Szantaż, kłamstwa, presja. To wszystko metody Hitlera. To wszystko powiela dziś Putin. Łącznie z machiną propagandową.

Niemieckie kroniki filmowe stają się wzorcem fikcji. Anschluss wydaje się niesłychanym sukcesem. Ale wiwaty wyraźnie zostały nagrane osobno i dodane do obrazu […] I bardzo możliwe, że żadna z szalonych owacji wybuchających na widok Hitlera nie brzmiała tak, jak ta, którą słyszymy.

[…]

Obejrzałem wszystkie te filmy. Oczywiście nie można na nie patrzeć bezkrytycznie, sprowadzono działaczy partii nazistowskiej z całej Austrii, uwięziono przeciwników politycznych, Żydów, jest to tłum przesiany i oczyszczony – ale są tam przecież obecni Austriacy, nie jest to tylko tłum złożony ze statystów. Są tam przecież radosne dziewczęta z blond warkoczami i poczciwa para, która wznosi okrzyki, uśmiechnięta od ucha do ucha – ach, wszystkie te uśmiechy! Te gesty! Transparenty falujące naprzeciw przejeżdżającego orszaku!

W pierwszych dniach napaści Rosjan na Ukrainę świat zachodni podnosił się na duchu obrazkami “drugiej armii świata” z niedziałającym sprzętem, zagrzebującą się w błocie, żołnierzy w łachmanach. Nie wiedzieliśmy jeszcze o tym – wbrew wizjom sprzed kilku lat, że przyszła wojna będzie wojną cyfrową – że rosyjska armia korzysta ze starych dwudziestowiecznych wzorów – niszcząc, grabiąc, gwałcąc, profanując. Przerażające są w tym kontekście słowa Vuillarda opisującego wejście Niemców do Austrii.

Nie wszystko jednak odbyło się zgodnie z przewidywaniami i „najlepsza armia świata” właśnie dowiodła, że na razie jest jedynie stertą metalu, blaszaną skorupą. A jednak, mimo niedostatecznego przygotowania, mimo wadliwego wyposażenia, mimo że całkiem niedawno zeppelin nazwany Hindenburg wybuchł w powietrzu podczas lądowania w New Jersey, a w katastrofie zginęło trzydzieści pięć osób, mimo że większość generałów Luftwaffe niewiele jeszcze wiedziała o lotnictwie myśliwskim, mimo że Hitler objął naczelne dowództwo, nie mając żadnego doświadczenia w tej dziedzinie, ówczesne kroniki wywołują wrażenie, że mamy do czynienia z nieubłaganą machiną. Na kunsztownie wykadrowanych ujęciach widać, jak niemieckie czołgi posuwają się naprzód wśród rozradowanego tłumu. Czy ktoś mógłby przypuścić, że chwilę przedtem doznały gigantycznej awarii?

Barbarzyńca nie zatrzyma się tylko dlatego, że ktoś wyśmiewa rozwalający się sprzęt. Przyjdzie z kolejnym i w imię zemsty, nauczki, pokazania swojej siły zniszczy całe miasto i ludzi w nim żyjącym. Bez liczenia się z kosztami, nie przejmując się życiem własnych żołnierzy.

Brnie artyleria w deszcz, 

Targa nią śmierci dreszcz, 

Więc gdy się zdarzy chłopcom 

Napotkać rasę obcą,

 Armatnie mięso zmienią w krwisty befsztyk, tak jest!

[Pieśń o kanonierach, tłum. R. Kołakowski]

Miało być “nigdy więcej wojny”, a tymczasem bierzemy pisane blisko sto lat temu piosenki Kurta Weila do wierszy Bertolda Brechta i chyba, nie czujemy się komfortowo, gdy widzimy filmy z Rosjanami wysyłającymi do swoich rodzin łupy wojenne.

A co, żołnierzu, kobieta twa 

Ze złotej Pragi dostać ma? 

Pantofelki velours, 

O których śni 

Tyle nocy i dni, 

Musisz zdobyć ty, 

W złotej Pradze, gdzie wojna trwa!

[Ballada o kobiecie żołnierza, tłum. R. Kołakowski]

i przejmująca wersja PJ. Harvey

Całkiem niedawno oglądałem film Aida o tragedii w Srebrenicy. Jedną z mocniejszych scen w tym filmie, jest ta gdy Serbowie podchodzą pod bazę korpusu ONZ i arogancko rządają wpuszczenia na ten teren. Wystraszony holenderski “żołnierzyk” w krótkich spodenkach (dosłownie)  trzęsie się ze strachu przed zbirami, którzy za chwilę rozpoczną rzeź. Nie może nic, poza powtarzaniem “to nielegalne”, “to wbrew konwencjom”. To nadal jest problem współczesnego świata. Nie ma jak negocjować, z kimś kto przekracza kolejne czerwone linie. Bo jedyna możliwość to zareagowanie w ten sam sposób, czyli odpowiedzieć ogniem i agresją. A to oznacza setki, tysiące ofiar. Ale bez tego i tak do tego dochodzi. Sytuacja bez wyjścia. Czy NATO ma zbombardować jakieś rosyjskie miasto, tak jak zrobiono z Dreznem czy w końcu z Hiroszimą, żeby zatrzymać rzeź w Ukrainie? A jaka będzie odpowiedź Putina?

Przygniata mnie książka Vuillarda. Właśnie dlatego, że nie wiadomo co będzie dalej. Wydaje nam się, że “do tego się nie posunie”, ale tak myślano kilkadziesiąt lat temu. I również kilkadziesiąt lat temu robiono interesy z Niemcami, dyplomaci jadali wspólne kolacje, zanim “posunęli się za daleko”.

Być może tym razem nie powtórzymy wątku, od którego rozpoczyna się Porządek dnia, zachowania biznesu. Ale tylko dlatego, że tym razem dyktator nie jest “z wewnątrz”.

Spotkanie z 20 lutego 1933 roku, które można by uważać za wyjątkowe wydarzenie w historii wielkiego przemysłu, bezprecedensowe porozumienie z nazistami, było dla takich jak Krupp, Opel czy Siemens niczym innym jak dość zwyczajnym epizodem działalności biznesowej, pospolitą zrzutką. Wszyscy oni przetrwają bezpiecznie okres dyktatury i w przyszłości będą finansowali wiele partii stosownie do ich skuteczności.

Choć oczywiście dla wielu firm, działalność w Rosji jest “zwyczajnym epizodem działalności biznesowej” i mimo nawoływań z całego świata, nie zamierzają jej przestać. 

Patrzę na wolty, jakie wykonują nasi rządzący, jeszcze do niedawna chętnie wspierający i fotografujący się z różnymi “dyktatorkami”. Wszyscy wiemy, co podeptali i jakie prawa łamali. I nie może mi to wyjść z głowy, gdy czytam opowiedzianą przez Vuillarda historię austriackiego kanclerza Kurta Schuschnigga, który został postawiony pod ścianą przez Hitlera.

On, siła i religia, on, porządek i władza, godzi się oto na wszystko, o co go proszą. Wystarczy, żeby prośba nie była grzeczna. Stanowczo powiedział „nie” wolnościom socjaldemokratów. Odważnie powiedział „nie” wolności prasy. Powiedział „nie” utrzymaniu wybieralnego parlamentu. Powiedział „nie” prawu do strajku, „nie” zgromadzeniom, „nie” istnieniu partii innych niż jego własna. […] Oto nagle ten dyktatorek godził się podzielić z kimś władzą, kiedy się okazało, że jest ona zatruta.

Mieliśmy wziąć nauki z XX wieku. I zdaje się, że wzięliśmy, ale chyba nie w taki sposób, jak myśleliśmy.

Być może, ktoś kiedyś napisze podobną książkę o tym, co dzieje się obecnie. Mam nadzieję, że maleńki rozdział poświęci słowom papieża Franciszka „wszyscy jesteśmy winni”.  Bo mnie, gdy to usłyszałem przypomniał mi się wiersz T. Borowskiego Modlitwa o zbawienia duszy Kaltenbrunnera.

Modlitwa o zbawienie duszy Kaltenbrunnera, T. Borowski

[Foto: nagłówki gazet po ujawnieniu masakry w Buczy]

Porządek dnia, E. Vuillard

Porządek dnia, Eric Vuillard

Wyd.: Wydawnictwo Literackie, 2022

Tłum.: Katarzyna Marczewska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.