Zmierzchanie świata

Czy to możliwe, że ta wojna tylko mi się śni? Czy możliwe, że leżę ranny w   lazarecie i   wreszcie po latach odzyskuję przytomność, a   ktoś mi mówi, że to był tylko sen. Czy ta dżungla jest tylko snem, i   deszcz, i   wszystko? Czy wyspa Lubang jest tylko tworem fantazji i   istnieje tylko na fikcyjnych mapach dawnych odkrywców, gdzie morze zamieszkują potwory, a   ludzie mają psie i   smocze głowy?

To wydarzenie jest bardzo japońskie. W pewnym rozumieniu stereotypowych wyobrażeń, dotyczących lojalności i konsekwencji postępowania. Kończy się II wojna światowa. Na początku sierpnia 1945 Stany Zjednoczone zrzucają bomby atomowe na Hiroshimę i Nagasaki. Miesiąc później Japonia podpisuje akt bezwarunkowej kapitulacji. To są jednak informacje, które nie dochodzą do Hiroo Onody, znajdującego się w dżungli na odległej o blisko trzy tysiące kilometrów wyspie Lubang. Podporucznik Onoda w grudniu 1944 roku dostał jasny rozkaz. Ma rozpocząć działania partyzanckie i za wszelką cenę utrzymać wyspę. Ponadto dostał zadanie zniszczenia pasa startowego dla samolotów, aby uniemożliwić Amerykanom wykorzystanie go. W rozkazie wyraźnie zakazano mu odebrania sobie życia, a w razie pojmania do niewoli miał wrogowi przekazywać błędne informacje. Onoda wypełnił rozkazy. Działał w dżungli na filipińskiej wyspie przez 29 lat po zakończeniu wojny.

Historię Hiroo Onody opisuje Werner Herzog w Zmierzchaniu świata  Panowie spotkali się w 1997 roku (przy okazji Herzog popełnia potworna gafę, ale tu odsylam do książki). Niewielka to książka, pokazująca trwanie lojalnego żołnierza armii cesarskiej. Dbającego o mundur, czy też to co z niego zostało, starający się utrzymać broń w nienagannym stanie. Początkowo Onoda zgromadził niewielki zespół żołnierzy, do 1972 roku dotrwał tylko jeden z nich. Ostatnie dwa lata spędził sam. Wszystkie te lata to stworzenie w sobie przekonania, że wydany im rozkaz jest nadrzędny wobec wszystkiego co się dzieje. Stąd wszelkie ulotki, na jakie trafiali – informujące o zakończeniu wojny, wezwaniu do poddania się i zapewnieniu bezkarności – traktowali jako mistyfikacje i prowokacje. 

Lata pobytu w dżungli to trwanie na krawędzi snu i jawy. Można by przypuszczać, że po takim czasie będziemy mieli do czynienia z szaleńcem, który nie odróżnia rzeczywistości od majaków i wyobrażeń. Gdy jednak doszło do poddania się przez Onodę musiały zostać spełnione pewne warunki, żeby miał pewność, że to nie kolejna próba. Dla niego zaś samego ważne było, że w prowadzonym przez siebie kalendarzu pomylił się o pięć dni.

Filipińczycy na wyspie traktowali go jak mityczną postać. Choć w książce ten wątek nie jest zasygnalizowany, oddział Onody miał na koncie zabójstwa cywili. Bez względu na to, jaka była rola i udział Japonii w II wojnie światowej, mamy do czynienia z przykładem patriotyzmu i lojalności wobec kraju, który powinien podobać się zwłaszcza żołnierzom. A może nie?

Niewiarygodna historia.

Wojna Onody nie ma znaczenia dla kosmosu, dla losu narodów, dla przebiegu wojny. Wojna Onody uformowana jest ze stopu imaginacyjnej nicości i   snu, a   przecież ta jego wojna, zrobiona z   niczego, jest niesamowitym wydarzeniem, wydartym wieczności.

[Foto: Onoda przekazuje miecz prezydentowi Filipin Marcosowi. Zdjęcie było ustawką na potrzeby Marcosa. Onoda oddał swój miecz w dżungli]

 

Zmierzchanie świata, W. Herzog

Zmierzchanie świata, Werner Herzog
Wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, 2023

Tłum.: Małgorzata Łukasiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *