Archiwa tagu: kobiety

Niewidzialne kobiety

Brzytwa Hanlona – Nie domniemywaj złej woli, jeśli rzecz daje się zadowalająco wyjaśnić głupotą. Robert J. Hanlon

Plakat skierowany do seniorów, z informacjami jak chronić się przed oszustwami i przestępstwami. Dużo tekstu, niewielką czcionką. Ktoś nie uwzględnił tego, że wiele starszych osób ma problemy ze wzrokiem (sam musiałem się istotnie zbliżyć, żeby przeczytać). Zła wola? Ageizm? Czytaj dalej Niewidzialne kobiety

Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu

Polska Szkoła Reportażu powinna chyba nosić miano Matrycy. W zasadzie po kilkunastu zdaniach i stronach można wyczuć, czy autor lub autorka jest jej absolwentem. Tak było w przypadku Z miłości? To współczuję. Ponieważ była to lektura czytnikowa, to w zasadzie nie wiedziałem kto jest autorem. Zacząłem czytać sięgając do zaległości, choć w zasadzie nie wiem, skąd ta książka wzięła się na moim Kindle’u. Autorką okazała się Agata Romaniuk, będąca inicjatorką projektu Światła małego miasta. Czytaj dalej Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu

Kochana Ijeawele

Istnieje cała grupa tematów niesłychanie ważnych, o których trudno mówić krytycznie, żeby nie zostać posądzonym o złe intencje. Ale jeśli książka na taki temat, jest słaba, lub pewne kwestie upraszcza lub przemilcza? Dodatkowo, pojawiające się opinie lub recenzje wyglądają, jak przefiltrowane przez znajomości, poprawną polityczność i uprzejmość wobec autorki lub autora?

Feminizm, rasizm, dyskryminacja. To ważne tematy, ale nie zawsze pisanie o nich się udaje. Takie miałem wrażenie przy Posełkach. Tam, ważny temat został zarżnięty przez styl. Ale wszędzie dookoła słychać zachwyty nad ważnym tematem. I teraz znów czuję się skrępowany, bo miałem sporo wątpliwości czytając Kochana Ijeawele albo manifest feministyczny w piętnastu wskazówkach. Autorka Chimamanda Ngozi Adichie, została poproszona przez przyjaciółkę, o odpowiedź na pytanie, jak wychować córkę na feministkę. Nigeryjska pisarka postanowiła zrobić to w formie listów. To swego rodzaju prezent z okazji narodzin córeczki. Czytaj dalej Kochana Ijeawele

Dziewczyny Znikąd

Książki dla nastolatków poruszające istotne kwestie obyczajowe bazują na uproszczeniach, przerysowaniach i schematach wielokrotnie wykorzystanych w pop-kulturze dla dorosłych. Nie przeszkadza mi to. Czasem zdarzają się językowe perełki, z ciekawymi zwrotami akcji (tak, jak Tylko w mojej głowie, Sharon Draper, Tippi i ja, Sarah Crossan ), czasem są tylko poprawne, choć tematyką uderzające mocno w czytelnika (Aż do dziś, Pam Fluttert).Ich cel to nie tylko rozrywka, ale również budowanie wrażliwości na innych, na otaczający świat. Dla dorosłego czytelnika, niektóre zabiegi mogą być irytujące, lub zabawne, ale przymykamy na to oko. A jednak coś mnie gniotło w lekturze Dziewczyn Znikąd Amy Reed. Na trop książki naprowadziła mnie Ewa Furgał, prowadząca blog Dziewczyna w spektrum. A ponieważ w ostatnich latach książki dla młodzieży sprawiają mi więcej przyjemności, niż wiele “dorosłych” nie mogłem jej sobie odmówić. 

Czytaj dalej Dziewczyny Znikąd

Wojowniczki

Trzynaście kieliszków chardonnay nie czyni z danej osoby pewnej siebie i seksownej dziewczyny, ale niewątpliwie pomaga jej tak o sobie myśleć.

Nie jestem kobietą, choć lubię czytać książki przeznaczone przede wszystkim dla kobiet. Czyżby zaczęło się to w piątej klasie szkoły podstawowej, gdy przeczytałem niemal całą serię Ani z Zielonego Wzgórza? A czy to ma znaczenie?

Sięgnąłem po Wojowniczki. Jak być nieperfekcyjną i szczęśliwą kobietą pod wpływem odwołania do niej z książki, którą właśnie czytałem do wydania w serii Biała Plama. Glennon Doyle Melton borykała się z akoholizmem, bulimią, uzależnieniem od narkotyków. Mając dwadzieścia sześć lat zaszła w ciążę i [pstryk] postanowiła z wszystkim zerwać. Dodałem ten [pstryk], bo w zasadzie tak wynika z książki, choć pewnie nie było to tak proste. Być może po osiągnięciu dna, faktycznie było łatwo zerwać z dotychczasowymi nałogami i życiem, żeby zadbać o dziecko, a być może przemilczała nieco, żeby nie niszczyć narracji. Czytaj dalej Wojowniczki

Posełki. Osiem pierwszych kobiet

W jedneym ze swoich doskonałych esejów Ursula LeGuin (Nie ma czasu. Myśli o tym co ważne) napisała, że bywają książki, co najwyżej poprawne literacko, ale opowiadające tak fantastyczne historie, że trudno się od nich oderwać. Ale co, gdy historia zapowiada się na świetną, zaś warsztat trudno nazwać “co najwyżej poprawnym”? A może on i jest poprawny, ale męczący.

Złamałem nieco swoją zasadę, którą od początku wakacji realizuję, czyli wyciągam z kolejki książki leżące już na swoich kupkach co najmniej rok i staram się nic nowego nie kupować. Posełki. Osiem pierwszych kobiet Olgi Wiechnik wyglądały tak interesująco, że kupiłem pod wpływem jakiejś pozytywnej opinii i niemal natychmiast rozpocząłem lekturę. Historia pierwszych kobiet, które po odzyskaniu niepodległości przez Polskę weszły do sejmu. Historia walki o prawa i godność. Zapowiadało się świetnie. Czytaj dalej Posełki. Osiem pierwszych kobiet

Gorzej być nie może

Potrzebowałem trochę oddechu odgrzebałem więc kupioną pod wpływem pewnej opinii książkę Gorzej być nie może Allison Pearson. Miało być lekko, komediowo i zabawnie. Ot jedna z tych książek o kobietach dla kobiet. Lubiłem je czytywać. Zwłaszcza te napisane z dużym humorem. Marian Keys, rewelacyjne Jajko i ja (Betty MacDonald) więc w jakiejś promocji kupiłem i czekała… Czytaj dalej Gorzej być nie może

Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek

Magdalena Rigamonti rozmawia z dwójką ginekologów. Małżeństwem Romualdem i Marzeną Dębskimi. Romuald Dębski zmarł w grudniu ubiegłego roku. Był jednym z nielicznych lekarzy, którzy nie boją się publicznie mówić o aborcji. A przede wszystkim o złożoności problemu. Ratujący życie dzieci paradoksalnie stał się “twarzą mordercy” dla środowisk, dla których świat jest czarno-biały.

Tematy rozmów prowadzonych w książce nie są zaskoczeniem. Pokazują, jak złożone decyzje musi podejmować lekarz, z czym muszą borykać się się kobiety w ciąży, jak wiele ryzyka i niepewności wiąże się niemal z każdym porodem.

Prawdopodobnie też nie sięgną po nią właśnie ci, którzy nie mają wątpliwości co jest dobre, a co złe, zwłaszcza gdy można o to zło oskarżyć innych. Czytaj dalej Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek

Żywiciel – do kanonu lektur!

Zaczęło się od filmu. Przepięknego filmu w reżyserii Nory Twomay, którego współproducentem jest studio Cartoon Saloon, to samo, które stworzyło Sekrety morza i Sekret księgi z Kells. Żywiciel wydaje się być animacją, która nawiązuje do poprzednich, a jednak wszystko okazuje się tu zupełnie inne. Choć pewnym łącznikiem jest stara legenda, to jednak to opowieść o współczesnych czasach. I dla mojego jedenastoletniego syna był ogromnym zaskoczeniem.

Film pozornie zaczyna się niewinnie – ojciec siedzi z córką na targu i opowiada jej historię. Ot, kolejną legendę. Ta kończy się niepokojąco, ale myślę, że młody człowiek jeszcze nie wie czego się spodziewać. W końcu to animowana baśń. A w tych zdarzają się różne rzeczy.

Nie mija dziesięć minut filmu i robi się strasznie. Czytaj dalej Żywiciel – do kanonu lektur!

Udawanie normalnej. Życie z zespołem Aspergera

Rozmyślam o chłopaku, z którym chodziłam na ostatnim roku studiów […] Odnalazł mnie w moim świecie,nie oczekując ode mnie bym próbowała wybrać się w jego świat. Wydaje mi się, że sam nie wiedział, czego dokonał. […] Nigdy mu nie przeszkadzał mój dziwny zwyczaj wypytywania ludzi o zbyt wiele rzeczy. Zawsze stał przy mnie cierpliwie, gdy mi odbijało z powodu przeciążenia zmysłów. Nigdy mnie nie krytykował i nie kwestionował moich zachowań. Pozwalał mi być sobą. Gdyby wszyscy zachowywali się podobnie, być może nie potrzebowalibyśmy nawet definiować zespołu Aspergera.

Kilka dni temu poproszono mnie o polecenie jakichś tytułów dotyczących zaburzeń ze spektrum autyzmu dla rodziców, którzy właśnie uzyskali diagnozę. Nie wiedziałem nic więcej (prośba była przez pośredników), więc trudno mi było ocenić, czego może potrzebować pytający. Generalnie jednak są dwa rodzaje publikacji – te pisane przez ekspertów, wyjaśniające na czym polega ten rodzaj zaburzeń, jak pracować, na co zwracać uwagę (m.in.książki Uty Frith i Tony’ego Atwooda) oraz te pisane przez same osoby ze spektrum (Donna Williams, Temple Grandin, John E. Robison, Daniel Tammet i inni). Oba rodzaje mogą pełnić zupełnie odmienną rolę. Pierwsze wyjaśniają szczegóły, drugie zaś – waham się, czy nie napisać, że jednak ważniejsze – pokazują osobistą perspektywę. Ta zaś często sprowadza się do podejścia “opowiem wam co czuje, żebyście zrozumieli”.

Do tej drugiej kategorii należy świetna autobiografia Liane Holliday Willey Udawanie normalnej. Życie z zespołem Aspergera. Czytaj dalej Udawanie normalnej. Życie z zespołem Aspergera