Leniwy umysł

Jeśli do wyboru mamy tylko biały i czarny, szybko zaczynamy myśleć w kategoriach „my kontra oni”, a w rezultacie przedkładać własne racje nad argumenty naukowe. Jeśli w takich okolicznościach spróbujemy zmusić ludzi niezdecydowanych do zajęcia stanowiska, oni ze względów emocjonalnych, politycznych i gospodarczych prawdopodobnie spróbują uciec od problemu albo go zbagatelizują.

Dwa lata pandemii wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2 to był świetny czas, by przyjrzeć się jak w praktyce działa nauka. Można nawet powiedzieć, że dzięki jednoczesnemu zaangażowaniu naukowców z całego świata, ogromnej próbie badawczej mieliśmy to wszystko w przyspieszeniu i w powiększeniu. Hipotezy, weryfikowanie ich, błędne tropy, nadzieje i rozczarowania. Porzucanie obiecujących koncepcji, trwanie przy błędnych przekonaniach, źle stawiane hipotezy, niepoprawne metodologie badań. Do tego oczywiście otoczka, którą znając historię nauki również nie dało się uniknąć – polityka, pieniądze, interesy, ambicje, manipulacje.

To wszystko pokazywało jednak, że proces naukowy nie jest procesem stałym, a zwłaszcza zerojedynkowym, w którym nie wiemy nic, a zaraz potem znamy rozwiązanie. Tym bardziej fascynujące było dla mnie obserwowanie również wypowiedzi różnych osób – co prawda, nie mających pojęcia o epidemiologii, czy w ogóle medycynie – ale związanych z zawodami, w których proces naukowy jest niezmiernie ważny. Wiele z nich ustawiło się w opozycji do tego co się dzieje (częściowo było to związane z poglądami politycznymi) i postrzegało świat zero-jedynkowo. Wyciągali wypowiedzi specjalistów z początku pandemii, które okazały się błędne, by jednoznacznie oceniać naukowca jako idiotę. Bez znaczenia było dla nich to, że dwa lata wcześniej naprawdę niewiele wiedzieliśmy.

Miałem wrażenie, że nie rozumieją (albo celowo pomijają) faktu, że wiedza i nauka ewoluuje. Ten brak elastyczności w myśleniu, nie dotyczący pandemii, ale w ogóle spojrzenia na świat jest przedmiotem rozważań Adama Granta w książce Leniwy umysł. To przecież inteligentni ludzie. Sam jednak zdaje się uległem złudzeniu związanym z intuicyjnym przeświadczeniem, dotyczącym inteligencji.

Wysoki wynik IQ często idzie w parze z większą skłonnością do ulegania stereotypom, co wynika z faktu, że szybciej rozpoznaje się prawidłowości. Przeprowadzone niedawno eksperymenty sugerują, że im ktoś jest mądrzejszy, tym trudniej jest mu zweryfikować dotychczasowe przekonania.

Zastanawiałem się w trakcie lektury komu wpadł do głowy polski tytuł, absolutnie nie oddający zawartości, w odróżnieniu od oryginalnego Think Again, czyli: przemyśl to raz jeszcze. Niesłychanie inspirująca lektura, choć mam wrażenie, że momentami jednak przegadana. Grant sugeruje, żeby w naszym codziennym życiu, zarówno tym prywatnym, gdzie mamy pewne własne poglądy i przekonania, oraz zawodowym wejść w tryb naukowca, który cały czas weryfikuje fakty i pozwala sobie na wycofywanie się z wielu wcześniejszych tez, poglądów czy przekonań. To oczywiście bardzo trudne, bo dla wielu osób oznacza coś w rodzaju “utraty tożsamości”, jednak autor dość zgrabnie wyjaśnia, dlaczego tak nie musi być. 

Większość z nas przywykła definiować się przez pryzmat włas­nych przekonań, koncepcji czy ideologii. Może to jednak rodzić pewne problemy wtedy, gdy w zmieniającym się świecie stale pogłębianej wiedzy zacznie nam to utrudniać weryfikację wyznawanych poglądów. Opinie mogą stać się dla nas taką świętością, że będziemy rea­gować wrogością na samą myśl o tym, że moglibyśmy się mylić, a nasze totalitarne ego skupiać się będzie na odtrącaniu kontrargumentów, dyskredytowaniu danych przeczących naszym poglądom i zamykaniu drzwi prowadzących do nowej wiedzy.

Tożsamość powinna być wypadkową wartości, a nie przekonań. To wartości stanowią fundament, na którym budujemy życie. Możemy czuć się przywiązani do idei doskonałości i szczodrości, wolności i sprawiedliwości albo bezpieczeństwa i prawości. Jeśli buduje się tożsamość na fundamencie tego typu zasad, można z powodzeniem zachować otwartość umysłu i szukać nowych sposobów na realizację tych koncepcji. 

Doskonały jest rozdział dotyczący negocjacji i prowadzenia sporów, w którym Grant pokazuje, strategię szukania wspólnych pól porozumienia, a nie różnic. Koncentrowania się na tym, w jakich obszarach zgadzamy się z naszymi przeciwnikami, żeby opracować kompromis, niż żeby zwiększać polaryzację i zaogniać konflikty. Niestety jak pokazuje sytuacja polityczna u nas, to drugie jest o wiele prostsze, a przede wszystkim pozwala zdobywać “wyznawców politycznych”, którzy później nie będą skłonni zdradzać swoich liderów, właśnie dlatego, że nie wartości ich definiują tylko pewne poglądy.

Nasz opór wobec ponownej refleksji wynika jednak również z oddziaływania innych, potężnych sił. Gdy zaczynamy wątpić w słuszność własnych opinii, świat nagle staje się jeszcze mniej przewidywalny. Skoro ponownie nad czymś się zastanawiamy, to niejako przyznajemy sami przed sobą, że pewne fakty mogły ulec zmianie i że to, co kiedyś uznawaliśmy za słuszne, teraz może już takie nie być. Weryfikacja mocno utrwalonych poglądów stanowi potencjalne zagrożenie dla naszej tożsamości. Może wzbudzać w nas poczucie, że zatracamy cząstkę siebie.

Niezwykle ciekawy jest również rozdział dotyczący konstruktywnej krytyki i motywującej roli konfliktu. Przede wszystkim niezmiernie trudno jest nauczyć się tego, że debata, czy krytyka poglądów nie odnosi się do nas samych. Grant tego nie pisze, ale w zasadzie zastanawiałem się, jak do prezentowanych przez niego koncepcji odnieśliby się młodzi z pokolenia tzw. “płatków śniegu”. Mam bowiem wrażenie, że to właśnie w tej grupie największe jest niezrozumienie tego, że nie każda krytyka jest od razu przemocą.

Inspirująca książka, pokazująca przede wszystkim złożoność świata oraz mechanizmów psychologicznych, sprawiających, że nic nie jest czarno-białe, a różne decyzje wcale nie są takie oczywiste.

[Photo by Jonathan Harrison on Unsplash ]

Leniwy umysł, A. Grant

Leniwy umysł, Adam Grant

Wyd.: MT Biznes, 2021

Tłum.: Magda Witkowska

2 komentarze do “Leniwy umysł”

  1. Jest to jedna z ciekawszych i pożytecznych książek, w tym gatunku, jakie czytałam. Niby weryfikacja wiedzy wydaje się nam oczywista, ale czy ludzie to robią? Betonujemy się coraz bardziej na swoich stanowiskach, a „wiedzę” czerpiemy z internetu nijak jej nie sprawdzając. Zgadzam się też z tym, co piszesz odnośnie postrzegania krytyki przez młodsze pokolenia – każda krytyka jest tratowana jak hejt, każda próba polemiki skutkuje atakiem (atak wszak jest najlepszą formą obrony). Ta książka dała mi sporo do myślenia w kwestii dlaczego w ogóle warto weryfikować poglądy, ale też daje narzędzia by dyskutować.

    1. Dzięki. Niestety mam przekonanie, że takie książki jak ta Granta (i wiele innych) nie dotrą tam, gdzie powinny najbardziej – do tych, którzy nie rozumieją sensu dyskusji, odmienności i różnorodności poglądów (i przyzwolenia na ich posiadanie), i to, że odmienność poglądów nie oznacza braku szacunku dla rozmówcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.