Słowa są jak ptaki, które uczymy śpiewać

Autobiografia Daniela Tammeta (Urodziłem się pewnego błękitnego dnia)  była jedną z pierwszych książek, napisaną przez osobę w spektrum autyzmu, od której zacząłem poznawać ten świat. Bezpośrednio, z pierwszej ręki. Później przyszły kolejne, każda inna, każda opowiadająca o tym, jak można postrzegać rzeczywistość, innych ludzi, jak odczuwać świat dookoła. Możemy się bawić w diagnostykę i pojęcia normalności, ale w takim razie dla mężczyzn nienormalne będzie zachowanie kobiet, dla nastolatków zachowanie rodziców, dla osób z jednego kręgu kulturowego, zachowania obcokrajowców. Karierę w ostatnich latach robi określenie “neurorożnorodność”, a przecież w zasadzie wystarczyłoby tylko zaakceptować naszą różnorodność. Na różnych polach – poglądów, przekonań, postrzegania świata, zachowań i starać się zrozumieć a nie naklejać kolejne etykietki. Bo tych zawsze będzie za mało. Zawsze może się znaleźć, ktoś kto powie a ja jednak mam nieco inaczej. I to nieco inaczej powinno sprawić, że można dostosować świat do takiej osoby – bo prawdopodobnie nie jest jedyna. Jest ich znacznie więcej, ze swoją odmienną normalnością.

Jak pisałem przy okazji innej książki Tammeta (Zanurzeni w liczbach) dla niektórych będzie wariatem i świrem. Gdyby mogli, nie daliby mu szansy na rozwój, tak jak wciąż nie daje się takiej szansy wielu osobom w Polsce – z taką czy inną niepełnosprawnością. Nie widząc nic poza nią. Żadnego potencjału, żadnych możliwości, żadnych talentów. Poprzednia książka Tammeta dotyczyła liczb, matematyki, ale były one punktem wyjścia do znacznie szerszego spojrzenia na świat. W najnowszej – Słowa są jak ptaki, które uczymy śpiewać – tym punktem wyjścia jest język. Bardzo szeroko pojęty. Tammet ma niesłychane doświadczenie na tym polu – w dzieciństwie ledwo mówiący, nie rozumiejący znaczenia słów i języka, musiał zbudować sobie własny obraz znaczeń. W tym pomocne stały się liczby. Gdy zaczął zupełnie po swojemu rozszyfrowywać, na czym polega komunikacja słowna, nie zatrzymał się wyłącznie na ojczystym angielskim. Do dziś nauczył się kilkunastu języków, całkowicie odmiennych, niektóre z nich uznawane są za wyjątkowo trudne. Jego książka to w zasadzie zbiór esejów, dotyczących rozważań tego, jak różne języki na świecie determinują postrzeganie tego świata. A nawet jak użycie języka – choćby w rozmowach telefonicznych – je zmienia. 

Pisarze francuscy i angielscy nie myślą i nie wysławiają się tak samo. Tego nauczył mnie Racine. Na przykład autor angielski nigdy nie napisałby jak Racine […] “w cieniu lasów”; napisałby: “w cieniu cedru” lub “w cieniu dębu”. […] Francuska myśl jest holistyczna, teksty bardziej jednolita Natomiast postrzeganie angielskie ma więcej cech przyziemnych, bardziej skupia się na szczegółach i pełno w nim dwuznaczności.

Dużo ciekawostek, dużo inspiracji, choć czasami dla mnie zbyt nużące niektóre wywody. Niesłychanie interesujący jest opis doświadczenia, jako nauczyciel języka angielskiego na Litwie. NIe mając w zasadzie żadnego przygotowania pedagogicznego, nie znając jeszcze litewskiego zaczął uczyć swoje litewskie uczennice w sposób podobny do tego, jak sam postrzegał świat – dzięki skojarzeniom, kształtom liter a nie wyuczonym formułkom. Nie wszystkim się to musi podobać, ale z drugiej strony nie każdy się nauczy języka, gdy będzie miał przed sobą sztywne formułki. Potrzebuje odmiennego podejścia. Różnorodności. Norma w tym wypadku nie istnieje.

[Photo by Amador Loureiro on Unsplash ]

Słowa są jak ptaki, które uczymy śpiewać, D. Tammet

Słowa są jak ptaki, które uczymy śpiewać, Daniel Tammet

Wyd.: Copernicus Center Press, 2022

Tłum. Tadeusz Chawziuk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.