Rozmowy o odpowiedzialności. Zachłanność

No cóż. Chyba jestem zbyt zachłanny. Chciałbym o wiele, wiele więcej. O wiele mocniej, nie tak powierzchownie, bardziej dociekliwie, a czasem może bardziej prowokacyjnie. Dostałem w prezencie drugi tom książki Rozmowy o odpowiedzialności. Tym razem rozmowy miały koncentrować się wokół zachłanności. Od blisko ćwierć wieku związany jestem z rynkiem kapitałowym, jako aktywny spekulant, edukator, może czasami promotor. Staram się mówić o trudnych sprawach – ryzyku, manipulacjach, etyce. Więc temat książki dla mnie niezmiernie interesujący. W końcu spekulacja na rynkach finansowych wielu kojarzy się z nieokiełznaną (i zupełnie bezużyteczną) chciwością. Kryzys finansowy z 2007 roku pokazał do czego doprowadzić może zachłanność branży inwestycyjnej i sektora bankowego. Mamy tym samym ogromne pole do popisu jeśli chodzi o ten zbiór zagadnień. Czytaj dalej Rozmowy o odpowiedzialności. Zachłanność

Podziel się

Terra nullius

Terra nullius – ziemia niczyja. W Europie już takiej nie było od stuleci. Aby rozszerzyć własne terytorium należało podbijać obce. Kosztem tysięcy ludzi. Historia Europy jest historią wojen i podbojów, stale zmieniających się granic. W miarę jednak poszerzenia perspektywy i odkrywania nowych lądów i kontynentów można było wejść na ziemię niczyją. Bo przecież “nikim” są ludzie wyglądający inaczej niż biali. Dzicy, czarni, dzikusy, czy też jak pisał we wcześniejszej książce Sven Lindqvist – po prostu bydło. Czytaj dalej Terra nullius

Podziel się

Jądro ciemności

Po prostu była taka konieczność. Po lekturze Wytępić całe to bydło powrót do Jądra ciemności był niemal obowiązkiem. Książka Conrada pełni bardzo istotną rolę w książce Lindqvista. Przede wszystkim pozwala zrozumieć bardzo wiele. Kurtz jest amalgamatem różnych istniejących faktycznie postaci (w tym przede wszystkim H.M. Stanleya), zaś sama historia obnażała zbrodnie popełniane przez europejskich kolonizatorów. Czytaj dalej Jądro ciemności

Podziel się

Wytępić całe to bydło

To my nie chcemy pamiętać. Chcemy, by początkiem i końcem ludobójstwa był nazizm. Tak jest najwygodniej.

Gdy zajrzymy do polskiej Wikipedii i sprawdzimy hasło Henry Morton Stanley, prawdopodobnie nic nie wzbudzi naszego niepokoju. “Badacz Afryki i poszukiwacz przygód; […] znienawidził niewolnictwo […] stracił połowę swoich ludzi wskutek chorób, głodu lub utarczek z tubylcami. […] Dysponując znacznymi środkami pieniężnymi szybko doszedł do porozumienia z  arabsko-suahilskimi handlarzami niewolników, zapewniając sobie ich pomoc […] Trzeba zaznaczyć, że wyprawa Stanleya była daleka od pokojowej. Nadrzeczne plemiona niejednokrotnie próbowały zmusić podróżnika do odwrotu. Broń palna jednak zapewniała członkom wyprawy bezpieczeństwo, a Stanley daleki był od zabiegania o pokojowe stosunki z tubylcami. Jego przedsiębiorczość, stanowczość, niezwykła odwaga i wspaniałe zdolności organizatorskie łączyły się z brutalnością, a nawet okrucieństwem – zarówno wobec towarzyszy podróży, jak i mieszkańców badanych obszarów.”

W zasadzie, gdyby nie te ostatnie zdania o brutalności a nawet okrucieństwie, można by powiedzieć dusza-człowiek. Ambitny podróżnik stawiający czoła napastliwym dzikim. Ten obraz nieco psuje wpis w anglojęzycznej Wikipedii, gdzie przeczytamy o masakrach, morderstwach, handlu niewolnikami. Jako reprezentant króla Belgii Leopolda II, Stanley rozpoczął “cywilizowanie” ludności Kongo, co doprowadziło ostatecznie do wymordowania kilku milionów rdzennych mieszkańców.

Jak wyglądało niesienie kaganka cywilizacji opisuje Sven Lindqvist w reportersko-historycznej książce Wytępić całe to bydło. Tytuł pochodzi z conradowskiego Jądra ciemności pełniącego ważną rolę w książce. Czytaj dalej Wytępić całe to bydło

Podziel się

Narodziny dnia

Po całej serii książek o biedzie, wykluczeniu, nałogach i patologiach miałem myśl, że chyba warto odetchnąć przy jakimś choćby “harlekinie”. Czymś banalnym, miłym, opowiadającym o tym, że świat nie jest taki zły.

Ten wybór nie był oczywisty. Nie wiedziałem czego oczekiwać, poza tym, że książeczka ma już dziewięćdziesiąt lat i jest “zmysłowa”. Narodziny dnia, Sidonie Colette. W taki sposób chyba już się nie pisze. Co więcej ten malarski styl mógłby być w gruncie rzeczy męczący, gdyby nie było to nieco ponad sto stron, tylko trzysta lub więcej. Czytaj dalej Narodziny dnia

Podziel się

Po piśmie

“Czytałeś już Lód?”. Mam wrażenie, że regularnie raz na kilka miesięcy M. zadaje mi to pytanie. Nie zachęca, nie przekonuje tylko pyta. A mi z Dukajem nie było nigdy po drodze. Nie ma na to, żadnego wyjaśnienia. Tak czasem bywa, że jakiś autor dojrzewa bardzo długo w mojej głowie. Czasem się pewnie nie doczeka. 

Aż nagle podczas tegorocznego Pol’And’Rock Festival Olga Tokarczuk (również nie czytałem jeszcze nic) mówiła mądrze i ciekawie i wspomniała Po piśmie, Jacka Dukaja. W kontekście pisania, pisarstwa i kultury czytania w nowym świecie. Technologii dających natychmiastowe przeżycia.. Prawdopodobnie chodziło jej między innymi o esej, w którym znajduje się ten fragment. Czytaj dalej Po piśmie

Podziel się

Maia z księżyca

Ala i Maja to siostry. Przy czym Maja nie jest zwykłą siostrą, jest siostrą księżycową. Niezwykłość siostry widoczna jest choćby w jej imieniu. W tytule na okładce, na grzbiecie występuje jako Maia. Ale już w treści jest po prostu Mają. Zachowuję więc pierwszą, tę bardziej księżycową wersję jej imienia.

Maia z księżyca jest przepiękną książką (nie tylko) dla dzieci o jednej z trudnych wielu spraw. Chorobie, odchodzeniu, śmierci. Trudno się mówi o tych tematach, a szczególnie trudno dzieciom czy młodzieży. Katarzyna Babis stworzyła historię, w której sześcioletnia Ala tłumaczy sobie chorobę siostry. Być może dlatego, że dorośli nie stanęli na wysokości zadania i nie wyjaśnili tego co się dzieje. Maia jest szczupła i blada, bo pewnie “tak wyglądają księżycowe dziewczynki. Na twarzy Maja ma specjalny aparat tlenowy, jak astronauci. To dlatego, że ziemskie powietrze może zaszkodzić kosmicznym księżniczkom”. Czytaj dalej Maia z księżyca

Podziel się

Ani tryumf, ani zgon

Chętnie powołujemy się na poległych, bo nie możemy zapytać ich o zdanie.

Ani tryumf, ani zgon to zbiór czterech esejów Tomasza Łubieńskiego pisanych przy okazji kolejnych rocznic upamiętniających wybuch Powstania Warszawskiego (pierwszy z 2005 roku). Niesłychanie inteligentne mimo pewnej barokowości stylu i licznych dygresji. Przekorne wobec obowiązującej w Polsce martyrologii klęsk. Zadającej trudne i ważne pytania. One od lat istnieją już w dyskusji publicznej, ale nadal często traktowane są z lękiem (nie wypada, nie należy). Czytaj dalej Ani tryumf, ani zgon

Podziel się

Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy? Czyli ekonomia bez tajemnic

Biada temu, kto zgodnie z zapowiedzią wydawniczą uzna książkę Roberta H. Franka, za kurs ekonomii dla żółtodziobów. Biada tym wszystkim, którzy uznają, że odpowiedzi na różne postawione pytania, łącznie z tytułowym Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy? są sensownymi wytłumaczeniami szanowanego profesora ekonomii. Jeśli zaś tak się stanie dość łatwo może wówczas uznać autora za idiotę, zaś nauki ekonomiczne za stek bzdur. Czytaj dalej Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy? Czyli ekonomia bez tajemnic

Podziel się