Mur duchów

Ogromnie podoba mi się, w jaki sposób Sarah Moss opowiada o lękach. W Między falami ojciec musi stawić czoła swoim obawom o życie córki, w Nocnym czuwaniu zmęczona i sfrustrowana młoda matka, pragnie o chwili wytchnienia. Mur duchów jest zupełnie inny. Bardziej mroczny, niepokojący, w trakcie zastanawiamy się, czy nie stanie się horrorem.

Główna bohaterka Sylvie, jest równocześnie narratorką historii. Wraz z matką – kasjerką oraz ojcem – kierowcą autobusu, wyjeżdżają na urlop, żeby żyć jak prawdziwi Brytowie z epoki żelaza. Pomysłodawcą jest ojciec – tyran, który ma swoją własną wizję czystości krwi “brytyjskiej”, ale też wychowuje córkę i żonę twardą ręką. Wakacje spędzają wspólnie z profesorem i studentami wydziału archeologii, którzy w ramach projektu badawczego mają zamiar również spędzić czas w prymitywnych warunkach.

Dość szybko dowiadujemy się, że ojciec stosuje przemoc. Jednak w narracji nastolatki to coś zupełnie normalnego. Ona innego świata nie zna. To przecież sposób wyrażania miłości przez ojca.

Powieść Moss bardzo przypomina wspomnienia Tary Westower, choć jest fikcją, czy punkt widzenia chłopca z powieści Pokój. Wszyscy bohaterowie nie znają innego świata, więc taki jaki jest, staje się dla nich zupełnie naturalny i oczywisty. 

Sporo nauczycieli wciąż pamiętało czasy, kiedy wymierzało się karę kijkiem albo linijką. Dzieci nie były właścicielami swoich ciał, byliśmy przyzwyczajeni do wujków, którzy lubili sobie pomacać, kiedy tylko trafiła im się okazja, i do mam, dla których klapsy były sposobem okazywania miłości. Stawiałam się ojcu, proszę pani, i dostałam w skórę. No cóż, odparła, nie mogę powiedzieć, że mnie to dziwi.

Do samego końca pozostajemy w niepokoju, co się w zasadzie wydarzy. Czy NA PEWNO to się wydarzy?

{Photo by Tom Robertson on Unsplash]

Mur duchów, S. Moss

Mur duchów, Sarah Moss

Wyd.: Wydawnictwo Poznańskie, 2020

Tłum.: Paulina Surniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *