Czarny obelisk

„Nie potrzebuję już […] własnych wierszy; na moich półkach stoją książki, w których wypowiedziano to wszystko o wiele lepiej.”

W 2008 roku na kilka lat obraziłem się na beletrystykę. Pamiętam ostatnią książkę przed długą przerwą, którą sobie zrobiłem. Zbiór opowiadań Woody Allena Czysta anarchia. To nie były złe opowiadania, ale do tej myśli dojrzewałem już od pewnego czasu. Po kolejnej przeczytanej książce, która miała być odkryciem roku, nowym przebojem, nową nadzieją. Nie byłem w stanie znaleźć nic, co by mnie porwało. Kolejne ukazujące się tytuły coraz bardziej mnie nudziły. Irytowały nijakim stylem pisania (“kupcie mnie na scenariusz za milion dolarów”), a właściwie brakiem jakiegokolwiek stylu. Coraz więcej książek porzucałem w trakcie. Przerwa trwała do 2012 roku. Wtedy kupiłem czytnik ebooków. Początkowo niewiele było dostępnych rzeczy w języku polskim, więc i niewiele na nim czytałem. Z czasem jednak zacząłem coraz częściej sięgać po rzeczy, których w papierowej wersji bym nie kupił. Mam problem z wyrzucaniem książek (powoli się tego uczę), a szkoda mi miejsca na półkach na jednorazowe czytadła. Powoli zacząłem wracać do beletrystyki, częściowo było to nadrabianie rzeczy, na które nie miałem czasu wcześniej (np. Philip Dick), częściowo zupełnie nieznani mi autorzy. Modni, niemodni, reklamowani i mniej reklamowani, nowi i starzy. Wśród nowości nie trafiałem na jakieś wybitne lub zaskakujące utwory, ale niektóre dawały sporo rozrywki.

Pod koniec 2015 roku rozpocząłem podróż w przeszłość, czyli powrót do lektur przeczytanych w młodości. Wielokrotnie w przeszłości zastanawiałem się, czy po latach tytuły, które wywarły niegdyś na mnie ogromne wrażenie, zdałyby próbę czasu. Po tych kilku dotychczas wybranych widzę, że większość tak. Może dlatego, że w większości była to klasyka. W PRL-u selekcja (oraz cenzura) książek sprawiała, że wydawano dużo wybitnej literatury. Wygląda na to, że klasyka nie bez powodu jest klasyką. Chyba, że z nostalgii za przeszłością zamknięty jestem na nowe rzeczy i zaczynam żyć przekonaniem, że kiedyś to i śnieg był bielszy.

Nie mam klucza wyboru. Przypominam sobie różne pozycje i wybieram, bo tak mi właśnie pasuje. W ostatnim tygodniu wybór padł na Czarny obelisk, Ericha M. Remarque.

Gdzieś około 1991-1992 roku mój znajomy pojechał do Berlina. Wrócił stamtąd i z ekscytacją opowiada: – Wyobraź sobie, wchodzisz do księgarni, a tam cały “remark” stoi na półkach. Wszystko!

W tamtym okresie Czytelnik drukował kolejne książki pisarza, które ukazywały się co kilka miesięcy. Po przeczytaniu jednej czekało się na kolejną. Więc możliwość dostępu do wszystkiego na raz mógł szokować. Starsze wydania bywały dostępne w bibliotekach w średniej wielkości mieście wojewódzkim, ale trzeba było na nie polować. W zasadzie niewiele się w Polsce zmieniło. Kupić od ręki całość dzieł Remarque’a, można co najwyżej w antykwariatach i na portalach aukcyjnych. Powoli wydawcy zaczęli wznawiać tytuły w formie elektronicznej.

Erich Maria Remarque – pacyfistyczny autor. To chyba najpopularniejsze określenie. Inne hasła z nim kojarzone: calvados, uchodźcy, miłość w trudnych czasach, kryzys, wojna, narodziny faszyzmu.. Obawiałem się powrotu do jego książek.. Niepotrzebnie. Czarny obelisk. Ostatnia powieść autora. Język, atmosfera, rozważania bohaterów! Majstersztyk. Mimo, że czasem naiwne, biją na głowę dziesiątki dzisiejszych produkcyjniaków, pisanych przez różnych autorów, ale według tej samej matrycy.

Dla mnie tamtego – o ćwierć wieku młodszego – rozważania dotyczące wojny były bardzo ważne. Propaganda PRL-u karmiła w szkołach mitem bohaterów bez skazy. Niezłomnych, idących na śmierć. W tym wszystkim była sztuczność. Młody człowiek, którym byłem zastanawiał się, czy naprawdę, nikt się nie wahał, nikt nie miał wątpliwości. Amerykanie mieli swoje traumy po Wietnamie – setki okaleczonych młodych, które zaowocowały książkami Mailera, Hellera i wielu innych. U nas byli albo martwi bohaterowie, albo żywi kombatanci (wyjątek stanowił Tadeusz Borowski, ale raczej go omijano). Jedynym dezerterem był Franek Dolas. Więc raczej zabawnie, a nie tragicznie. W Niemczech pojawił się Remarque.Tępiony przez nazistowską cenzurę. Szykanowany.

Remarque pokazuje wojnę z innej perspektywy, niż nas uczono. W końcu to Niemcy wywołali obie wojny. My byliśmy zawsze ofiarami tej agresji. Nagle pojawia się Niemiec, krytyczny wobec wojny i polityki swojego kraju. Krytyczny wobec wojny patriotycznej. Wszak taka ona właśnie jest z perspektywy niemieckiej. Pokazuje rozterki i frustracje młodych, zmuszanych do służby ojczyźnie. Takich ojczyzn są dziesiątki. Konsekwencje wielkiej polityki ponoszą zwykli ludzie.

Czarny obelisk obejmuje czas wielkiej inflacji w Niemczech, po I Wojnie Światowej. Rodzący się kult Adolfa Hitlera. Historia ludzi skupionych wokół biznesu związanego ze śmiercią (zakład pogrzebowy). Z racji miejsca pracy, przeżyć wojennych i czasów, w których przyszło im żyć, idealizm młodzieńczy przeplata się z gorzkim cynizmem.

Niektóre słowa brzmią wyjątkowo aktualnie. I niepokojąco.

“W naszej ukochanej ojczyźnie łatwo ogłasza się ludzi zdrajcami. Tylko Wolkensteinowie nigdy nimi nie są. Oni są prawem. Oni decydują, kto jest zdrajcą.”

“Pierwszorzędna mowa! Ten człowiek wie, co się dzieje. Wszystko trzeba zmienić!”

„– Jasne – mówię. W tym jednym zdaniu mieści się całkowity rynsztunek wszystkich demagogów świata. – Wszystko trzeba zmienić!””

“Tylko uważajcie, żeby zawsze było was trzy albo cztery razy więcej. Przewaga liczebna dodaje patriotom pewności siebie.”

“ Henryk Kroll należy do ludzi, którzy nigdy nie mają wątpliwości co do swoich poglądów – co czyni ich nie tylko nudnymi, ale również niebezpiecznymi. Są oni spiżową masą naszej ukochanej ojczyzny, z którą zawsze można wyruszyć na nową wojnę.”

“Można się wyrzygać na to wasze ubolewanie nad samym sobą i ten wrzask o pomstę! Zawsze ktoś inny jest winien! Śmierdzicie tą sprawiedliwością, wy, faryzeusze! Wiecie, że zasadniczą cechą mężczyzny jest poczucie odpowiedzialności za to, co zrobił? Ale wy zawsze jesteście pokrzywdzeni i tylko w jednym różnicie się od Boga – Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej.”

Może wystarczy…

Wielka literatura.

Czarny obelisk, E.M.Remarque

Czarny obelisk, Erich Maria Remaque

Wyd.: Rebis, 2015

Tłum.: Adam Kaska

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *