Archiwa tagu: człowiek

Uzależnienia 2.0

Nie jeżdżę tak często komunikacją miejską z rana, więc gdy kilka miesięcy temu wsiadłem do tramwaju uderzył mnie widok ludzi wpatrzonych w ekrany swoich smartfonów (rzadziej czytników). Pomyślałem sobie jednak, że w zasadzie wiele się nie zmieniło. Kilka dekad temu znaczna część czytała gazety. Nie było trudno znaleźć archiwalne zdjęcie z jakiegoś amerykańskiego wagonu kolejki sprzed lat, które jest ilustracją tego wpisu. (autorem był młody Stanley Kubrick).

Utyskujemy powszechnie, że wszyscy, wszędzie gapią się w swoje ekrany. Na przystankach, w tramwajach, chodząc po ulicach, ba nawet jeżdżąc samochodami. Tak, to się dzieje wokół nas i stwarza dziesiątki zagrożeń. Nie miejmy jednak złudzeń – a takie głosy się czasem pojawiają – że czas spędzony bez tych urządzeń byłby bardziej “wartościowy”. Część ludzi czytała gazety z codzienną papką nic nie wnoszącą do jakości życia. Część gapiła się bezmyślnie w przestrzeń, ewentualnie rozglądała na boki przyglądając innym i w duchu oceniając, czy im się ktoś/coś podoba, lub nie. Czytaj dalej Uzależnienia 2.0

Podziel się

Miliard lat przed końcem świata

Weźmy Proces F. Kafki, trochę atmosfery z P. Dicka, ale nie za dużo i z bardzo dużym dystansem. Do tego dorzućmy specyfikę rosyjską, to mrugnięcie okiem w rodzaju Czechowa, Bułhakowa czy Bułyczowa i otrzymamy Miliard lat przed końcem świata, Arkadija i Borysa Strugackich. Czytaj dalej Miliard lat przed końcem świata

Podziel się

Sen wioski Ding

Gdyby nie miejsce i czas, w którym dzieje się akcja powieści, Sen wioski Ding byłby wyśmienitą dystopią. Opisem świata, który utracił niegdysiejszą wielkość i szczęśliwość, teraz zaś boryka się z wszelkimi ludzkimi słabościami – władzą, prestiżem, chciwością, zależnościami. Ludzie żyjący w jednej wiosce połączeni są wszechobecną śmiertelną chorobą i ta bliskość sprawia, że pękają różnego rodzaju hamulce. Czytaj dalej Sen wioski Ding

Podziel się

Miasto cierni

Świat nie radzi sobie z więcej niż jedną katastrofą naraz. […] Przemysł napędzany jest katastrofami, a powstrzymanie klęski głodu nie jest dostatecznie efektowne. Cynicy nie trudzą się szukaniem wymówek, bo wszystko to już znają. Wczesne ostrzeganie to strata czasu, ludzie muszą zacząć umierać przed kamerami, żeby bogate kraje wysupłały pieniądze. Ale kiedy pomoc przychodzi, zalewa niczym fala powodzi. Miejscowe rynki rolne załamują się, to samo powtarza się za każdym razem.

Miasto cierni Bena Rawlence’a to reportaż z Dadaab, jednego z największych obozów dla uchodźców na świecie. Założony w Kenii na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku miał być przeznaczony dla uchodźców z Somalii uciekających przed wojną domową. Początkowo przeznaczony dla 90 tysięcy osób, w 2011 roku zamieszkany był przez pół miliona ludzi. Reszty nie jesteśmy prawdopodobnie sobie wyobrazić. Rawlence opisuje rzeczywistość polityczną i gospodarczą “rogu Afryki” przez pryzmat kolejnych portretowanych postaci. Wszechobecna bieda, głód, susza, korupcja, przemoc, konflikty etniczno-religijne nie są zaskoczeniem. Czytaj dalej Miasto cierni

Podziel się

Dziennik Anne Frank

Gdybym był Anne Frank dopisałbym w dzienniku, że jeśli zostanie znaleziony, to niech pokaże, że ona i jej rodzina mieli naprawdę koszmarne życie.”

Gdybym był Anne doceniałbym to, że mam taką mądrą i opiekuńczą siostrę, mimo, że mnie do niej porównują.”

Gdybym był Anne postarałbym się przekonać rodzinę i współlokatorów, że nie jestem taki bezużyteczny.

Poprosiłem mojego dwunastoletniego syna, żeby napisał mi kilka zdań, zaczynających się od “Gdybym był …”, po lekturze powieści graficznej Dziennik Anne Frank. Za komiksową wersję dziennika odpowiadają Ari Folman oraz David Polonsky. Sam miałem mocno mieszane uczucia, więc podsunąłem dwunastolatkowi, żeby zobaczyć jego wrażenia. Potraktował ją tak, jak być może chcieli twórcy – jako bardzo ważną historię. Odnajdywał tam siebie w konfliktach z rodzicami, zaskakiwały go reakcje ludzi wystawionych na próbę strachu i głodu. Ale w zasadzie nie było w tym takich emocji, jak choćby po lekturze Żywiciela. Czytaj dalej Dziennik Anne Frank

Podziel się

Ja, robot

Nie przetrwała próby czasu. Niestety. Sięgnąłem po Ja, robot Isaaca Asimova już kilka miesięcy temu, żeby nadrobić klasykę, ale wtedy nie “zaskoczyło”. Teraz w ramach odprężenia było jakoś prościej. Niestety ząb czasu bardzo mocno naruszył wizję z lat pięćdziesiątych, tego jaki będzie świat dzisiejszy. Roboty jako mechaniczne puszki przypominające ludzi, siadające, widzące, mówiące więcej mówią o tym, jak sobie wyobrażano rozwój technologii, niż o rozterkach moralnych. Czytaj dalej Ja, robot

Podziel się

Wściekły kucharz

Smakosze z przeznaczenia są na ogół średniego wzrostu; twarz mają okrągłą albo kwadratową, oczy błyszczące, czoło małe, nos krótki, usta mięsiste i zaokrąglony podbródek. […] Ci, na odwrót, który natura odmówiła zdolności smakowych, mają twarz, oczy i nos długie; jakiegokolwiek będą wzrostu, w ich postaci jest coś wydłużonego. Włosy mają czarnei gładkie i przede wszystkim brak im tuszy.

Wygląda na to, że od 1825 roku, gdy Anthelme Brillat-Savarin opublikował Fizjologię smaku zmieniło się chyba sporo w wyglądzie smakosza. No chyba, że dzisiejsi są tylko “farbowanymi smakoszami”. Massimo Bottura, Alain Passard, Gordon Ramsey, Jaimie Olivier, Anthony Bourdain – żeby wymienić tych bardziej medialnych są raczej z tych “pociągłych”. W klasyfikacji Brillat-Saverina również kobiety smakoszki miały być zaokrąglone i raczej pulchne. Carmen Ruscalleda, Anne Sophie-Pic, Clare Smyth też do tego obrazu nie pasują (ale Nigella Lawson już tak). Do bardziej “wydłużonych” należy również Anthony Warner prowadzący bloga Angry Chef. Właśnie ukazało się tłumaczenie jego książki Wściekły kucharz. Cała prawda o zdrowym jedzeniu i modnych dietach. Warner od dwóch dekad szef kuchni, z wykształcenia biochemik próbuje na ostro rozprawić się z bełkotliwymi modami dotyczącymi odżywiania, diet i wszelkich mód. Jego styl to krzyżówka wspomnianego już Anthony’ego Bourdain i Bena Goldacre (Lekarze, naukowcy, szarlatani). Bez politycznej poprawności, pisania o anonimowych postaciach wprost cytuje głupoty i brednie z blogów gwiazd i gwiazdeczek fitnessu, wellnessu i Hollywood.  Czytaj dalej Wściekły kucharz

Podziel się

Pre-swazja

Obserwowałem niedawno dyskusję na temat możliwości rezygnacji z plastiku w codziennym życiu. I padł podczas niej bardzo interesujący argument. Jedna z osób napisała bowiem, że samoograniczanie się i rezygnacja z wielu rzeczy jest niemal niemożliwe, bo przecież korporacje przy pomocy marketingu nami manipulują, my zaś to musimy kupować. I to wina korporacji, a nie nasza własna odpowiedzialność jest kluczowa.

To był ciekawy głos w dyskusji, nieco stawiający na głowie kwestię wolnej woli, świadomych wyborów, potrzeb i decyzji. Naturalnie manipulacja naszymi zachowaniami jest wszechobecna i niemal każdy nas przekonuje do kupna różnych rzeczy i usług, i konieczności “musisz to mieć”, ale czy naprawdę jesteśmy “niewolnikami prymitywnych procesów umysłowych”. Tego sformułowania użył Robert Cialdini w książce Pre-swazja. Jak w pełni wykorzystać techniki wpływu społecznego. Cialdini – psycholog społeczny zajmujący się technikami wywierania wpływu, czyli perswazją, zajął się tym razem różnego rodzaju działaniami poprzedzającymi, które w wielu przypadkach ową perswazję ułatwiają. Całość tych działań określił mianem pre-swazji. W wielu wypadkach można nawet uznać, że jest to bardzo zbliżony mechanizm do tego, co Richard Thaler wraz z Cassem Sunsteinem nazwali kuksańcem/szturchnięciem (Impuls). Chodzi o różnego rodzaju działania i zachowania, które powodują, że człowiek może być skłonny dokonać określonego wyboru. Naturalnie z tych narzędzi korzystają od lat przedstawiciele marketingu, zaś psychologowie starają się wyjaśnić i zrozumieć mechanizmy za tym stojące. Czytaj dalej Pre-swazja

Podziel się

Wakacje w Trzeciej Rzeszy

Oryginalny tytuł książki Julii Boyd brzmi Travellers in the Third Reich. Polski wydawca postanowił z tego zrobić Wakacje w Trzeciej Rzeszy, co jest pewnym nadużyciem o tyle, że wątek wakacyjny jest tylko jednym z nielicznych i dotyczy przede wszystkim próby odbudowania turystyki w Niemczech po I wojnie światowej. Pozostałe relacje pochodzą przede wszystkim ze wspomnień dyplomatów, studentów, artystów, ludzi sztuki i nauki. Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją, w której zgodnie z opisem wydawniczym “brytyjska historyczka Julia Boyd […] zastanawia się, jak to możliwe, że miliony ludzi dały mu się uwieść, a przyjezdni tak długo przymykali oczy na to, co działo się w kraju, który “podbijał ich serca komfortem, życzliwością i dobrą ceną”, jak głosiła reklama turystyczna z lata 1939 roku.” Czytaj dalej Wakacje w Trzeciej Rzeszy

Podziel się

Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI

Nie do końca tego się spodziewałem. Po książkach Lindqvista przeglądałem sieć w poszukiwaniu innych informacji na temat innych przypadków zorganizowanego ludobójstwa i tak trafiłem na Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI. W zasadzie nie czytałem, żadnej notki zasugerowałem się pierwszą częścią podtytułu. W efekcie dostałem (zgodny z tytułem) reportaż o morderstwach wykonanych na przedstawicielach rodziny Indian Osagów na początku XX wieku. Czytaj dalej Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI

Podziel się