Ostatni bastion umysłu

Jednym z błędów “narracyjności” w analizie partii jest coś, co nazywamy “analizowaniem zgodnym z wynikiem”. To znaczy: skoro zwycięzca wygrał, to znaczy, że wykonywał dobre posunięcia; skoro przegrany przegrał, to znaczy, że popełniał błędy i tak dalej. Gdy zna się wynik partii, zanim zacznie się ją analizować, bardzo trudno nie patrzeć bardziej krytycznie na posunięcia gracza, który ostatecznie przegrał – nawet jeśli być może taki krytycyzm nie był zasłużony.

Znalazłem ten akapit we fragmencie nowej książki Garri Kasparowa Ostatni bastion umysłu, gdzieś w sieci i to zupełnie wystarczyło, żebym natychmiast kupił całość. Bardzo przypomina mi to, co pisał o podejmowaniu decyzji zarządzający Larry Hite, jeden z rozmówców Jacka Schwagera w Czarodziejach rynku. Hite pisał o tym, że dobre transakcje nie muszą być zyskowne. Są dobre dlatego, że wykonane zgodnie z planem i strategią. Podobne spostrzeżenie do tego, o czym mówi Kasparow ma Aswath Damodaran (Wycena firmy), jeśli chodzi o wycenę spółek.  Czytaj dalej Ostatni bastion umysłu

Bracia Sisters

W sam raz na deszczową majówkę. Bezpretensjonalna westernowa historyjka, o której za jakiś czas nie będę pamiętał. Po tytule pamiętałem, że został nakręcony film, ale z jakichś powodów, których teraz nie kojarzę, kupiłem już jakiś czas temu książkę. W trakcie czytania Braci Sistsers Patricka deWitt miałem przekonanie, że ona została napisana po to, żeby nakręcić na jej podstawie całkiem zgrabny western. Odrobina czarnego humoru, dwaj bracia – jeden cyniczny, drugi nieco romantyczny – będący płatnymi zabójcami, gorączka złota i filmowe dialogi między bohaterami.

Czytaj dalej Bracia Sisters

Księga nocnych kobiet

Jedyne słowo, jakie przychodzi mi do głowy po przeczytaniu Księgi nocnych kobiet Marlona Jamesa to “gęsta”. Język, historia, opowieść, rzeczywistość. To wszystko jest tak potwornie mroczne i gęste, że chciałoby się wierzyć, że to tylko fikcja, że nic z tego, co zostało opisane nie ma żadnego odniesienia w wydarzeniach faktycznych; że życie niewolników w koloniach, było co prawda ciężkie, a nie wiązało się z sadyzmem białych właścicieli, nieporównywalnie większym od tego, co wyrabiali naziści w obozach koncentracyjnych. Czytaj dalej Księga nocnych kobiet

Ciemność w południe

Z różnych powodów wciąż istnieje sporo klasyki, której nie poznałem. Może nawet w jakimś momencie życia poszukiwałem, a może z różnych powodów omijałem. Ciemność w południe Arthura Koestlera należy do tej grupy, co więcej ukazała się w nowym tłumaczeniu dwa lata temu, więc to dobry pretekst. Napisana w 1940 roku powieść jest fikcyjną próbą przedstawienia stalinowskiej wielkiej czystki oraz procesów moskiewskich, podczas których oskarżano członków partii bolszewickiej o zdrady czy działalność kontrrewolucyjną. Czytaj dalej Ciemność w południe

DRIVE. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację

Dawno, dawno temu, jeszcze w XX wieku większość prac wykonywana była algorytmicznie, zaś pracowników motywowano za pomocą kija i marchewki, czyli naganami, zwolnieniami lub premiami. Pod koniec wieku coś się zmieniło i zauważono, że motywatory zewnętrzne często nie są tak skuteczne, więc dano pracownikowi nieco więcej swobody. W zasadzie jednak niewiele się zmieniło, a to błąd. W XXI wieku praca jest kreatywna, wymagająca elastyczności – heurystyczna, zaś doświadczenia wielu psychologów (głównie Edwarda Deci) pokazały, że jeśli ludziom zapłacimy za robienie czegoś co lubią, wykonają to gorzej niż ci, którzy będą mieli wewnętrzną radość z danego zadania. Czas więc na zmiany – pracownik powinien mieć mnóstwo swobody, elastyczności, ale oczywiście zagwarantowane uczciwe wynagrodzenie. Nie liczy się czas spędzony w pracy, tylko jej jakość.

Tak mniej więcej brzmi główna teza książki Daniela H. Pinka DRIVE. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację. To nie jest zła książka. Może nawet być inspirująca, porusza ważne tematy, ale powtórzenie tego samego przez ponad dwieście stron, okraszone od czasu do czasu anegdotkami, przykładami lub żarcikami jest mimo wszystko nużące. Tezy zawarte w tej pracy wystarczyłyby na jeden solidny i wyczerpujący artykuł.  Czytaj dalej DRIVE. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację

Corvina czyli książka o krukach

Kiedy piszecie książkę o krukach, wszystko ma związek z krukami.

Potrzebna mi była taka książka. To był wyjątkowo odpowiedni czas. Miałem skojarzenie, z odkrywaniem wiele lat temu Borisa Viana, Rolanda Topora, a nawet Terry Pratchetta.

Petr Rákos napisał pod koniec lat 80. XX wieku Corvina, czyli książka o krukach. Przykuwają moją uwagę tytuły, zahaczające o świat ptaków, choć wcale nie interesuje mnie aspekt ornitologiczny. Ta jest całkowitym zaskoczeniem. Czytaj dalej Corvina czyli książka o krukach

Dane i Goliat

Bruce Schneier jest kryptografem i specjalistą do spraw cyberbezpieczeństwa. Jego książka Dane i Goliat ukazała się oryginalnie w 2015 roku, zaś polskie tłumaczenie w 2017. To świetne i wyczerpujące kompendium dotyczące naszej (sprzedanej) prywatności w sieci oraz powszechnej inwigilacji, nie tylko ze strony rządów, ale również korporacji technologicznych. Zaś z tego połączenia, wynika tylko tyle, że w zasadzie nie wiemy, kto o nas wie bardzo dużo, ale tych podmiotów jest niesłychanie wiele, zaś w interesie, ani jednych, ani drugich, nie leży zmiana tej sytuacji. Czytaj dalej Dane i Goliat

Romanesco z czosnkiem i cytryną

Pamiętam wciąż, gdy pierwszy raz zobaczyłem to cudo w sklepie. To było tuż po upadku PRL-u, gdy w sklepach pojawiały się coraz cudowniejsze produkty. Czasy studenckie, budżet raczej ograniczony i to COŚ. Odmienne od całej reszty. Warzywo z kosmosu. Fraktalne, z niesłychaną zielenią, włoską nazwą. Był niesłychanie drogi – zwłaszcza na studencką kieszeń.  Zielony kalafior romanesco, wciąż nie jest zbyt popularny, choć pomijając sam egzotyczny wygląd, jest niebywale smaczny. Delikatniejszy niż kalafior i nieco inny niż brokuł. Można się uprzeć, że ma w sobie trochę smaków jednego i drugiego, ale jednak nie. Ten przepis na pieczoną wersję, wyskoczył jako pierwszy. Ponieważ lubię kuchnię o której Wojciech Nowicki napisał kiedyś “kuchnia poziomu 0”. To ten najprostszy sposób, którego esencją jest świeżość produktu. Zwykle wystarcza sól, pieprz, oliwa i jakaś cieplna obróbka. Czytaj dalej Romanesco z czosnkiem i cytryną

Całkiem zwyczajny kraj

Ludzie oczekują jasnego podziału na bohaterów i zbrodniarzy, a nie skomplikowanych historii, w których kaci stają się ofiarami, bohaterowie działają z niskich pobudek, a szlachetni dowódcy podejmują fatalne decyzje.

Nie jest do końca prawdziwe to zdanie Briana Portera-Szűcsa. Uwielbiamy złożone historie w kinie, literaturze. Kochamy bohaterów, którzy mają własne słabości, nie wierzymy w perfekcyjne ideały. Jednak prawdą jest, że jeśli chodzi o naszą własną historię, wolelibyśmy, żeby wszystko było czarno-białe. Jak w wizji małego dziecka, który musi wiedzieć, kto jest dobry, a kto zły. Jeśli mamy narodowego wieszcza, to nie może mieć rys (patrz: Brązownicy, Boya-Żeleńskiego), jeśli mówimy o jakimś bohaterze wojennym, niech nikt nie śmie wypominać jego słabostek. Dlatego taką niechęcią darzone są wszelkie skazy, gdy Polak nie okazuje się szlachetny, wspaniałomyślny i dobroduszny, tylko jest gnidą, antysemitą, leniem i wałkoniem, a bohaterstwo zdarza mu się przez przypadek (choć z drugiej strony kochamy Franciszka Dolasa). Ten problem zaczął znów narastać, odkąd władza próbuje pisać martyrologię na nowo, zaś każdy kto podważa mit Polaka-bohatera jest od razu wrogiem i nie ma prawa o sobie mówić, jako o patriocie (podobnie zresztą jak w Turcji Erdogana). Patologią jest przejmowania symboliki i wymuszanie na innych “jednego słusznego patriotyzmu”. Dlatego też niełatwego zadania podjął się amerykański historyk z polskimi korzeniami Brian Porter-Szűcs pisząc książkę Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii. Czytaj dalej Całkiem zwyczajny kraj

speculatio – myślą rzeczy rozbieranie