Archiwa tagu: rodzice

Między falami

Wciąż jestem pod wrażeniem tego, jak Sarah Moss w swojej powieści Między falami genialnie sportretowała uczucia i lęki ojca. Trzeba niebywałego “słuchu”, empatii, zrozumienia i nie wykluczam, że wielu rozmów z mężczyznami (do których często wcale nie są chętni), żeby stworzyć tego rodzaju narrację. To jest ta sama klasa, która pozwoliła innej kobiecie – Lenie Kitsopoulou, napisać opowiadanie Ateny. Dziewiąty grudnia, również z perspektywy męskiego narratora. Czytaj dalej Między falami

Nazywam się Cukinia

Kolejna książka do której sięgam po obejrzeniu filmu i kolejna skierowana do młodszego czytelnika (wcześniej był Żywiciel). W przypadku Nazywam się Cukinia, miałem już od jakiegoś czasu w kolejce do przeczytania zarówno książkę, jak i film. Tym razem film był pierwszy (dostępny jest za darmo choćby tu) i po obejrzeniu byłem przekonany, że muszę zobaczyć jak poradził sobie z tym tematem autor Gilles Paris. Czytaj dalej Nazywam się Cukinia

Cień mojego dziecka

Ze wszystkich szaf, ze wszystkich kątów może wyskoczyć panika. Wszędzie czai się bezradność. Mamy się na baczności, staramy się nie patrzeć. Nie na ubranka w koszu na pranie. I na pewno też nie na kołyskę, czerwony kocyk z plamą od mleka, czapeczkę pilotkę. Nie! Nie patrzeć!!! Tak przebiera się podłe nieszczęście, i to akurat w najukochańsze rzeczy. Czytaj dalej Cień mojego dziecka

iGen

Zmiana kulturowa zawsze polega na kompromisie: z dobrym przychodzi też trochę złego. Trendy, które ukształtowały iGen, są standardową mieszanką „dobrego” i „złego” ze zdrową ilością „to zależy”, dorzuconego dla smaku. Czasami chciałabym, żebyśmy nie musieli określać trendów pokoleniowych mianem „dobre” lub „złe” – one po prostu są.

Doskonała rzecz! Jean M. Twenge jest psycholożką na Uniwersytecie San Diego. Zajmuje się badaniem zmian i różnic pokoleniowych w Stanach Zjednoczonych. Jej najnowsza książka iGen zajmuje się pokoleniem, następującym tuż po millenialsach. Tym, którego przedstawiciele dzieciństwo i młodość spędzali już z wszechobecnymi smartfonami. Podtytuł książki brzmi Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe – i zupełnie nie przystosowane do dorosłości i wyjaśnia już bardzo wiele. Ale nie jest to utyskiwanie nad tym, jakie to złe i niedobre, co widać po cytacie, który zamieściłem na początku tekstu. To bardzo wnikliwa analiza szerokich badań ankietowych prowadzonych od wielu dekad na przedstawicielach kolejnych roczników szkolnych. Jak sama autorka podkreśla tego typu dane mają ogromną zaletę, bo wyrażają to co dane pokolenie sądzi o sobie i otaczającym świecie w danym momencie. Zresztą dobór tych badań robi imponujące wrażenie. Mamy tam pytania o niemalże każdy aspekt życia prywatnego i społecznego. Autorka stara się analizować trendy i zwraca uwagę na zmiany, jakie nastąpiły w tych trendach – część z nich pokrywa się niemal dokładnie z powszechnym dostępem do smartfonów. Część tych zmian jest pozytywna (np. wzrost tolerancji, mniej ciąż nastolatek), inne niepokojące (rosnące wskaźniki depresji, samobójstw). Przy tym stara się wyraźnie zastrzec, że nie chce oceniać tego, czy coś jest dobre czy złe, choć dla niej samej jako przedstawicielki pokolenia X (urodzeni w latach 60-70), a równocześnie matki wiele rzeczy jest zaskakujących. Stara się jednak zastanawiać co z tego wyniknie w przyszłości i jakie będzie miało konsekwencje. Czytaj dalej iGen

Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek

Magdalena Rigamonti rozmawia z dwójką ginekologów. Małżeństwem Romualdem i Marzeną Dębskimi. Romuald Dębski zmarł w grudniu ubiegłego roku. Był jednym z nielicznych lekarzy, którzy nie boją się publicznie mówić o aborcji. A przede wszystkim o złożoności problemu. Ratujący życie dzieci paradoksalnie stał się “twarzą mordercy” dla środowisk, dla których świat jest czarno-biały.

Tematy rozmów prowadzonych w książce nie są zaskoczeniem. Pokazują, jak złożone decyzje musi podejmować lekarz, z czym muszą borykać się się kobiety w ciąży, jak wiele ryzyka i niepewności wiąże się niemal z każdym porodem.

Prawdopodobnie też nie sięgną po nią właśnie ci, którzy nie mają wątpliwości co jest dobre, a co złe, zwłaszcza gdy można o to zło oskarżyć innych. Czytaj dalej Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek

Dobre wieści o złym zachowaniu

To duża przyjemność usłyszeć (po raz kolejny) “wyszukujecie świetne książki”. Prowadząc maleńkie wydawnictwo nie można sobie pozwolić na strzelanie tytułami na prawo i lewo, w nadziei, że któryś zaskoczy. Trzeba dokonywać selekcji licząc na to, że czytelnicy dostrzegą i docenią ten wybór.

Gdy wpadła nam w ręce książka Dobre wieści o złym zachowaniu Katherine Reynolds Lewis po wstępnym przejrzeniu wiedzieliśmy, że porusza ważne kwestie. Po przeczytaniu po raz kolejny już ostatecznego polskiego tłumaczenia jestem przekonany, że to książka której nie powinniśmy się wstydzić. Najzabawniejsze jest zaś to, że nie ma tam – przynajmniej dla mnie – specjalnie odkrywczych tez. Autorka opowiada o wychowaniu dzieci, w taki sposób i tak, jak sobie ja to wyobrażam. Nie oznacza to, że zawsze mi się to udaje (podobnie jak K.R. Lewis). Czytaj dalej Dobre wieści o złym zachowaniu

Struś oraz inne zguby

Zalecam (…) , by zwrócić większą uwagę na zdrowe rodzeństwo i poświęcić mu więcej czasu. Zdrowe dzieci nigdy nie powinny myśleć i odczuwać, że mniej je zauważamy niż chore dziecko, że to ono bardziej nas absorbuje. Zdrowe siostry i bracia bardzo cierpią, że mają chore rodzeństwo. Należy im się wiele rozmów o chorym braciszku lub siostrzyczce – pamiętajmy, że zawsze mówimy prawdę. A w zamian za wynikające z tej sytuacji napięcia należy się zdrowemu rodzeństwu wiele serca i nawet trochę tzw. „rozpuszczenia”. Magdalena Grodzka, Płacz bez łez. Gdańsk 1995. Wydawnictwo Medyczne MAK med. S. C. (źródło)

“Wiesz, myślałam sobie, co takiego mogę znaleźć w książce dla młodzieży. A jednak mnie zatkało. Znam niemal to wszystko co tam zostało napisane. Tak bardzo prawdziwie.” Tak powiedziała mi jedna z mam po przeczytaniu Strusia oraz inne zguby. Mama dwójki dzieci, z których jedno boryka się z niepełnosprawnościami, a drugie –  jak często w rodzinach z dzieckiem chorym jest dojrzałe, odpowiedzialne, rozumiejące.

Wątek rodzeństwa “przedwcześnie dojrzałego” w rodzinach, gdzie inne dziecko zmaga się z niepełnosprawnością lub przewlekłą chorobą pojawia się między innymi w Cud-chłopaku. Dlatego nie wiem, czy większej korzyści z takich lektur nie odnoszą dorośli. Zwłaszcza ci wszyscy, którzy gdzieś tam zapomnieli o zdrowym dziecku, bo przecież “doskonale sobie radzi; jest takie odpowiedzialne”. Takie książki, choć uproszczone mogą uświadomić im, że pod płaszczykiem tej przedwczesnej dojrzałości kryje się bardzo wiele. W tym być może niezgoda na tę odpowiedzialność. Czytaj dalej Struś oraz inne zguby

Oby cię matka urodziła

Sześćdziesięcioletnia córka oddaje matkę po udarze do domu opieki. Z jednej strony z poczuciem winy, bo matka nigdy nie chciała “tak skończyć”, z drugiej z ulgą i swego rodzaju satysfakcją, za upokorzenia, jakich doznała w życiu.

Takich historii słyszeliśmy dziesiątki. Niemal za każdym razem mamy do czynienia z tym samym schematem. Złego życia. Rodziny, w której nie ma więzi rodzinnych. Matki, która oczekuje od córek podporządkowania. Powielającej schemat ze swojego dzieciństwa. Ojca “zbyt kochającego córkę”, który choć nie posunął się tak daleko jak Josef Fritzl, to zdecydowanie nadużywał swojej pozycji. A matka zdaje się tego nie zauważać. Lub nie chce o tym wiedzieć. Czytaj dalej Oby cię matka urodziła

Sztuka liczenia do trzech. Pieniądze, czyli tabu

Pieniądze – trudny temat. Jak rozmawiać o pieniądzach z dziećmi? Równie trudna sprawa. Kwestia oszczędzania, inwestowania, kieszonkowego, co to znaczy mało i dużo. Kiedy warto wydawać pieniądze na zachcianki, czy płacić dzieciom za drobne prace domowe, za odrabianie lekcji, dobre oceny. Problemów jest bez liku.

Ron Lieber piszący dla New York Timesa o finansach osobistych opublikował książkę Sztuka liczenia do trzech. W zamierzeniu miała właśnie omawiać kwestię pieniądza. Przedmiotu, który nas wszędzie otacza i jesteśmy od niego zależni, a z drugiej strony stanowiącego pewne tabu. Czytaj dalej Sztuka liczenia do trzech. Pieniądze, czyli tabu