Różnia i inne opowieści ze wsi obok

Mirosław Miniszewski został gwiazdą. Jego Opowieści ze wsi obok, zostały odkryte szerzej, czego efektem jest między innymi audiobook czytany przez Macieja Stuhra. Ale o tym dowiedziałem się dopiero wtedy, gdy nagle statystyki mojej niszowej stronki wyskoczyły w górę, i okazało się, że najpopularniejszym wpisem jest właśnie ten z opowiadaniami Miniszewskiego.

Postanowiłem więc idąc za ciosem wrócić do tych powiastek, bo wówczas w grudniu kupiłem oba zbiory opowiadań. Drugi w tej serii to Różnia i inne opowieści ze wsi obok.

O tego rodzaju twórczości (zarówno literackiej, jak i muzycznej), pewnej dziwności, zakręconej, a może nawet pokręconej wyobraźni, zwykło się mówić, że “nie było to wymyślane na trzeźwo”. Oczywiście nie mamy zwykle pojęcia o tym, w jakim stanie tworzył twórca, chodzi jednak o pewną przekraczającą granicę wyobraźnię.

Miniszewski znów zaprasza nas do równoległego świata Podlasia, takie niby Stranger Things, tylko z wyobraźnią pokroju Rolanda Topora, czy Borisa Viana. Mam też cały czas przekonanie – o czym pisałem we wcześniejszym wpisie – że jest to dla autora rodzaj swoistej autoterapii. Wymyślanie tych wszystkich horrorowych historyjek, w których rozprawia się z faszystami, prawakami, bigotami, urzędasami i wszelkimi obłudnikami. Autor jest bezlitosny w wymyślaniu dla nich kar i pokut.

Odnoszę również wrażenie, że Różnia są znacznie mroczniejsze niż pierwszy zbiór. Choć groteska nadal dominuje, to jednak z lekturą kolejnych opowieści wiąże się pewien niepokój.

Lubię myśleć, że te historyjki fantastycznie sprawdzałyby się czytane przy ognisku, gdzieś w lesie podczas jakiejś wakacyjnej wyprawy. Uczestnicy takich seansów, spożywając różnego rodzaju trunki wyskokowe, trochę by się chichrali, trochę dopowiadali od siebie, ale później oddalając się do swoich namiotów, każdy dokładnie zasuwał by w nich zamki, kilkukrotnie wpatrując się w ciemność nocy czy przypadkiem kształty i cienie, są na pewno wyłącznie cieniami drzew i krzaków.

Swoją drogą takie czytanie na raty jest chyba dobrym rozwiązaniem, bo w gruncie rzeczy te opowiastki są dość powtarzalne. Jest w tym pewien zamysł i urok, ale czytane “ciurkiem” tracą swój urok.

Mirosław Miniszewski zapowiada od pewnego czasu nową książkę – Pani Trupia Główka. Książka powstała między innymi pod wpływem wydarzeń w Puszczy Białowieskiej, które rozpoczęły się latem 2021 roku.

Oddam głos autorowi, który tak napisał o tej nowo planowanej książce u siebie na FB:

Do stycznia tego roku byłem zaangażowany – jak to się mówi u nas – w bieganie po lesie, albo konkretnie – w udzielanie nielegalnej pomocy humanitarnej. To doświadczenia zmieniło nie tylko sytuację całego pogranicza, zmieniło nas, zmieniło mnie. Do poprzedniego życia nie ma już powrotu. Tamtego świata, tamtego Podlasia, i tamtej „wsi obok” już nie ma. 

[…]

Obie te książki [chodzi jeszcze o planowaną wcześniej Mamę Fatimę] będą moją osobistą literacką zemstą na tych, którzy od kilku miesięcy pastwią się nad ludźmi szukającymi u nas schronienia i nad tymi, którzy im pomagają. 

Znając dotychczasową twórczość Miniszewskiego zemsta będzie okrutna. Zaś osoba będąca inspiracją dla tytułowej bohaterki, o której autor wprost nie chce mówić, mam podejrzenie, że doświadczy mnóstwa literackich kaźni (nie zawsze wyrafinowanych).

[Foto własne]

 

Różnia i inne opowieści ze wsi obok, M. Miniszewski

Różnia i inne opowieści ze wsi obok, Mirosław Miniszewski

Wyd.: Dzikie siedlisko, 2020

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.