Powiedział mi wróżbita

Tak właśnie zachowujemy się wobec wróżbitów. Ledwie coś powiedzą, my natychmiast wytężamy umysł, aby znaleźć coś co pasuje do ich słów. Znajdujemy w tym niejaką przyjemność, jak w pisaniu wierszy.

W 1976 roku podczas pobytu w Hongkongu będący wówczas w rozkwicie kariery reportażysty Tiziano Terzani usłyszał od starego Chińczyka ostrzeżenie, wróżbę: “”Strzeż się! Istnieje wielkie ryzyko, że umrzesz w roku 1993. Dlatego nie wolno ci w tym roku latać. Ani razu!”

Racjonalny, pochodzący z zachodniego świata dziennikarz nie przejął się specjalnie tymi słowami, zwłaszcza, że perspektywa szesnastu lat była wystarczająco odległa. A jednak, przepowiednia zapadła gdzieś w zakamarkach pamięci, by powrócić w chwili, gdy rok 1993 był już na wyciągnięcie ręki. Powiedział mi wróżbita. Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie są zapisem tego wszystkiego co wydarzyło się wokół tej, pozornie błahej historyjki.

Terzani, postanowił wykorzystać przepowiednię do swoich własnych celów. Postanowił w 1993 roku nie korzystać z samolotów. Dla aktywnego reportażysty, przemieszczającego się z miejsca na miejsce, w chwilach gdy dzieje się coś ważnego i istotnego takie ograniczenie mogłoby się wydać koszmarem. Jednak dla niego było to wyzwanie – w jaki sposób nadal wykonywać swoją pracę, a równocześnie przemieszczać się nie w ciągu jednego dnia z jednego miejsca w drugie, tylko tygodniami, a nawet miesiącami. Terzani miał ten komfort, że jego pracodawca, czyli magazyn Der Spiegel zgodził się na ten układ, ufając, że i tak powstaną świetne teksty. 

Dla niego samego była to nie tylko szansa na inne spojrzenie na Azję (na uwielbianą Azję), ale również na poszukiwanie mnóstwa odpowiedzi dotyczących przeznaczenia, wróżb, przepowiedni. Terzani postawił sobie za cel, znaleźć w tych wszystkich miejscach, w których się znajdzie najlepszych miejscowych wróżbitów i porozmawiać z nimi. Skonfrontować tę pierwszą przepowiednię. 

Jego podróż, a ostatecznie książka to mnóstwo rozważań dotyczących nie tylko samego wróżbiarstwa, “dawnej wiedzy tajemnej”, ale również roli, jaką kiedyś pełniła. Do czego była potrzebna. Racjonalny, krytyczny Terzani nie próbuje oceniać, wyśmiewać, ironizować, ale z życzliwym dystansem obserwuje tych wszystkich wróżów i przepowiadaczy, z którymi przychodzi mu się spotkać. Zastanawia się, na ile różnego rodzaju stają się samospełniającymi się proroctwami, gdy zaczniemy do nich przywiązywać wagę. 

Zwraca uwagę na to, jak sami tworzymy sobie “znaki” z niedopowiedzeń i wieloznaczności różnego rodzaju wróżb.

Sednem podróży jest sama jazda, a nie cel, i podobnie w przypadku wiedzy tajemnej bardziej liczy się badanie, stawianie pytań, a nie odpowiedzi wykryte w rysach na kości czy liniach na dłoni. Ostatecznie to zawsze my sami udzielamy odpowiedzi.

Na sobie samym – obserwując się nieco z zewnątrz – doświadcza tego, jak poszukiwanie kolejnych prognoz i weryfikowanie starych może budować, przekonanie o tym, że wrózbici mają rację. Przypomniało mi to “efekt”, jaki uświadomiłem sobie w trakcie lektury Jestem, jestem, jestem Maggie O’Farrell. Autorka poprowadziła swoją powieść w taki sposób, że nagle uświadamiamy sobie, jak wiele błahych, czy nie znaczących zdarzeń mogło być zapowiedzią katastrof i wypadków. 

Terzani rozważa rolę przypadku, wręcz zaczyna się bawić różnego rodzaju koincydencjami, niesamowitymi zbiegami okoliczności. Ale nie ma w tym jakiejś naiwności i egzaltacji w rodzaju “to niesłychane, znów okazało się prawdą!”.

Jego podejście pięknie opisuje jedno zdanie.

Nie obchodziło mnie to, czy to prawdziwa historia, gdyż pięknie włączała się w ciąg przypadków.

To co mnie zachwyca w jego pisaniu, to pewien spokój, dystans i mimo wszystko racjonalność w podejściu do świata, przy ogromnym poszanowaniu tradycji. I pod tym względem, ten żyjący ciekawym i mimo wszystko wygodnym życiem, dojrzały mężczyzna jest niezmiernie spójny z umierającym sześćdziesięciolatkiem rozmawiającym ze swoim synem w Koniec jest moim początkiem.

Już wcześniej czuć było potrzebę znalezienia dla siebie pewnej enklawy poza szybkim światem, poza pędzącą cywilizacją. Która go męczy, a wręcz zniechęca. Przy całym swoim ukochaniu Azji, z jej tradycjami, przyrodą ubolewa nad tym. że właściwie kolejne azjatyckie kraje, które odwiedza wybrały ścieżkę zachodnią – szybkiego rozwoju, karier, konsumpcjonizmu, zasuwania za wszelką cenę.

Zarówno w Powiedział mi wróżbita, jak i w Koniec jest moim początkiem pojawia się ten  wątek, czy na pewno rozwój cywilizacyjny jest z korzyścią dla ludzi z tych biedniejszych krajów. W imię postępu pozbywają się swojej tradycji, niszczą przyrodę, wyburzają stare świątynie, i co prawda może zyskują dostęp do zdobyczy cywilizacji, ale w gruncie rzeczy muszą na nie zapracować, szyjąc za kilka centów tenisówki w fabrykach dla klientów z całego świata.

W obu książkach podobało mi się to, że Terzani nie jest bezkrytycznie zachwycony Azją. Też zwraca uwagę na patologię, korupcję, złodziejaszków, ale gdzieś tam pobrzmiewa, że w zasadzie jest ponad tym. Że szuka czegoś innego. W gruncie rzeczy, wykonując niezwykle dynamiczny zawód, jeżdżąc w miejsca ogarnięte konfliktami i wojnami poszukuje w sobie samym spokoju. 

Możliwość znalezienia czasu dla siebie jest najlepszym lekarstwem na choroby duszy, na które jednak ludziom najtrudniej się zdobyć. Przez całe lata w momentach depresji marzyłem, że wywieszę na drzwiach kartkę: „Wyszedłem na obiad” i nie będę jej zdejmował całymi dniami i tygodniami. 

Patrzy z żalem za światem, który zanika – na przykład za możliwością podróżowania statkami, większość ruchu morskiego to już w pełni zautomatyzowany proces związany z transportem towarów. Ale nie leje łez, nie próbuje wykrzyczeć jakiegoś buntu. Po prostu widzi, że ten proces, postęp jest nieunikniony. 

Doskonale mi się czytało ten reportaż z podróży po świecie, jak i w głąb siebie przez ostatni tydzień. Nie spieszyłem się, przerywałem innymi lekturami i dosyć intensywnymi zajęciami i wracałem do niej, by w spokoju dawać się nieść tym rozważaniom. Zacząłem sobie przypominać, że kilkukrotnie do tej książki podchodziłem. I za każdym razem rezygnowałem, z niej. “No nie, o wróżbitach i przepowiedniach? Naprawdę?”. Mam wrażenie, że każdy z racjonalnym i sceptycznym spojrzeniem na świat, może tak odebrać również moją notkę. Ale to przepiękna książka. O nas samych. O naszych potrzebach, nawet jeśli wierzymy w naukę, cywilizację, to wciąż mamy choćby potrzebę spokoju i oddalenia. Choć na jakiś czas.

***

O takim poszukiwaniu spokoju od zwariowanego świata rozmawialiśmy wczoraj (24.03.2022) z Dorotą Próchniewicz i Moniką Szubrycht, w związku z książkami wydawanym w serii Biała Plama.

[Foto: Modlitewne flagi buddyjskie, gdzieś w mazowieckich lasach, marzec 2022]

Powiedział mi wróżbita, T. Terzani

Powiedział mi wróżbita. Lądowe podróże po Dalekim Wschodzie, Tiziano Terzani

Wyd.: Zysk i S-ka, 2008

Tłum.: Jerzy Łoziński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.