Realizm kapitalistyczny

Krytyka kapitalizmu ma sens ponieważ jak każdy system (nie tylko polityczny) ma on swoje wady i ograniczenia. Dzięki tej krytyce, on się wciąż zmienia, choć trudno powiedzieć, by zmieniali się ludzie ze swoimi ambicjami, skłonnościami i wadami. Prawdopodobnie zmienia się niedostatecznie i czasem jest męczący, ale jednak te zmiany są. Każdorazowo gdy trafiam na teksty krytyków kapitalizmu, gdzieś tam z mniejszą lub większa nostalgią opowiadającą o lewicowości, ideach Marksa (“tak wiemy, co zrobił radziecki komunizm, no ale wiecie…”) mam przekonanie, że naprawdę powinni pomieszkać parę lat w ustroju równości, sprawiedliwości społecznej, żeby zrozumieli, że wszystkie te wady, które krytykują w kapitalizmie, wielokrotnie mocniej pojawią się w jakiejś formie socjalizmu. Tak właśnie było, gdy zacząłem czytać pierwsze strony Realizmu kapitalistycznego Marka Fishera.

Sięgnąłem do niego pod wpływem lektury Księgi samozniszczenia. Byłem ciekaw. Ale stężenie zwrotu “neoliberalny” i “postmodernistyczny” już od samego początku mnie męczy. Już wiem, że obiektywnego spojrzenia będzie niewiele, raczej mniej lub bardziej zręczna szarża. Męczy mnie również napuszona nowomowy, która sprawia, że mam wrażenie, że Sokal swoją prowokację, opisaną później w Modnych bzdurach, wykonał właśnie z myślą o autorach wykorzystujących język w taki właśnie sposób.

Dochodzę do zdania w pierwszym rozdziale i już wiem, że podziękuję autorowi. 

“Plaga chorób psychicznych” w społeczeństwach kapitalistycznych sugerowałaby, że kapitalizm jest daleko od tego, by być jedynym naprawdę działającym systemem, że jest zasadniczo dysfunkcjonalny, i że koszt tego, że wydaje się działać jest bardzo wysoki.

Tak, tak. W socjalizmie nie istnieją depresje, jak również nie było bezrobocia oraz kryzysów. Były co najwyżej przejściowe kłopoty, z którymi dzielnie radziła sobie partia. Może, gdybym takie zdanie przeczytał u autora z lat pięćdziesiątych, trzydziestych XX wieku, gdy diagnostyka i wiedza medyczna była na znacznie niższym poziomie, ale w 2009 roku! (wtedy oryginalnie ukazał się tekst).

Przerzucam już tylko kolejne strony i znów taka innowacyjna i przenikliwa myśl:

Jeśli zatem coś takiego, jak zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) jest patologią, to jest to patologia późnego kapitalizmu.

Piętnaście stron dalej wyłapuję jeszcze

Wydaje się szerząca mniej więcej od 1750 r. (tzn. od samego początku przemysłowego kapitalizmu) ukradkiem i niepostrzeżenie “niewidzialna plaga” zaburzeń psychicznych i afektywnych osiągnęła wraz z postfordyzmem nowy poziom ostrości. […] W The Selfish Capitalist James wskazuje na znaczący wzrost liczby “zaburzeń psychicznych” w ostatnich 25 latach.

W tym momencie, na pięćdziesiątej piątej stronie, przestają mnie interesować poglądy autora. Szkoda mojego czasu. Zerkam jeszcze tylko na posłowie (zajmujące niemal połowę książki) autorstwa Andrzeja Karalusa i w pierwszych zdaniach czytam, że na osiemdziesięciu stronach Mark FIsher “zawarł jedną z najcelniejszych i najbardziej przekonujących analiz współczesnej kultury oraz neoliberalnego stopienia się w jedno ekonomii i polityki”.

To jest ta przekonująca analiza?!

No cóż, jeśli winą za wzrost zaburzeń psychicznych ponosi kapitalizm, to śmiało można uwierzyć również w to, że autyzm wywołują szczepionki lub parafrazując Maksa z Seksmisji odpowiada pewnie również za trzęsienia Ziemi, gradobicie i koklusz. 

[z braku lepszego pomysłu na fotkę ilustracyjną – bóbr w Narwii]

Realizm kapitalistyczny, M. Fisher

Realizm kapitalistyczny. Czy nie ma alternatywy?, Mark Fisher

Wyd.: Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, 2020

Tłum.: Andrzej Karalus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.