Biblioteka o Północy

Po autobiograficznej książce Dość dobre powody, aby pozostać przy życiu kupiłem jego powieść Biblioteka o Północy. Doczytałem ją do końca, choć od połowy byłem coraz bardziej zniechęcony do niej, a pod koniec już tylko przerzucałem kartki.

Główna bohaterka Nora postanawia odebrać sobie życie. I ta pierwsza część powieści jest niebywale przejmująca, znając historię autora Dość dobrych powodów… można z całą pewnością uznać, że do opisu osoby w głębokiej depresji wykorzystał własne doświadczenia. 

W pewnym momencie Nora znajduje się w tytułowej bibliotece. Nie wiemy czy to sen, jakiś rodzaj wizji, ale to nie ma znaczenia, w końcu mamy do czynienia z dziełem literackim. Gorzej, że z naprawdę mocnego początku przechodzimy do banalnej powiastki. W owej bibliotece Nora ma okazję wypróbować innych, alternatywnych żyć. Koncept znany z 12 małp (reż. Terry Gilliam) czy Kodu nieśmiertelności (reż. Duncan Jones), z tym, że w wykonaniu Matta Heiga staje się to jakąś powiastką dla młodzieży o tym, że drogi czytelniku, życie idealne nie istnieje, w każdym będzie jakaś rysa i nie warto gonić za ideałem, bo to co nam się nim wydaje, skrywa mroczne tajemnice.

Mam wrażenie, że gdyby porównać powieść Heiga do muzyki, to początek jest niesłychanie mrocznym nokturem, zapierającym dech w piersiach, by nagle stać się banalną muzyczką z list przebojów, a na zakończenie dostajemy już zupełnie niestrawny przebój “kochajmy życie, bo piękne jest”.

Być może powieść Haiga okaże się dla kogoś wsparciem, pocieszeniem, inspiracją. Dla mnie jest sporym rozczarowaniem.

[Photo by Susan Q Yin on Unsplash]

 

Biblioteka o Północy, Matt Haig

Biblioteka o Północy, Matt Haig

Wyd.: Zysk i S-ka, 2021

Tłum.: Ewa Wojaczek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.