Widziałem oblężenie Warszawy

Niesłychana jest historia tej książki. Marek Przybyłowicz znalazł wydaną w 1941 roku pozycję w antykwariacie  w niewielkiej szkockiej mieścinie – I Saw the Siege of Warsaw, Alexandra Poloniusa. Początkowo myślał, że być może to kolejna rzecz o powstaniu warszawski, tymczasem okazało się, że jest to szczegółowy pamiętnik napisany pod pseudonimem w okresie sierpień – październik 1939 roku. Anonimowy autor – Polak, opisywał swoją historię, przyjazdu do Polski na wakacje w sierpniu 1939 roku, a następnie dzień po dniu relacjonuje oblężenie Warszawy przez wojska niemieckie i ucieczkę z miasta. Dzięki Przybyłowiczowi, książka ukazała się po polsku po siedemdziesięciu siedmiu latach od wydania oryginału, jako Widziałem oblężenie Warszawy.

Zostawię potencjalnym czytelnikom rozwikłanie tajemnicy, kim był autor dzienników (swoje śledztwo przeprowadził Przybyłowicz), zaś sama książka jest niesłychanie ważna. Dziś wiemy, ile trwała wojna, jaki był jej przebieg, z jaką brutalnością się wiązała. Tym ciekawiej czyta się bezpośredniego obserwatora, który nie wierzy w możliwość jej wybuchu, uznając groźby Hitlera, jako swego rodzaju dyplomację. Bardzo ważnym wątkiem, jest wiara warszawiaków (i nie tylko) w naszych sojuszników Anglię oraz Francję. Ponieważ pamiętnik pisany był na bieżąco, odczytujemy w nim tamtejsze emocje. 

Gdy wojna już wybuchła i pojawiały się plakaty na murach obwieszczające pobór do wojska pojawia się ktoś w rodzaju sceptyków i wolnościowców, którzy mówią, że rząd “nie ma prawa tyranizować trzydziestopięciomilionowego narodu. My także mamy prawo do życia.”

Polonius wraz z innymi Polakami przekonany jest, o sile obronności polskiej armii. W pewnym momencie pisze, że polska armia dysponuje “ogromną siłą” 1500 nowoczesnych samolotów. W rzeczywistości było ich ledwie 500, z czego część przestarzała. Cały czas do odciętych warszawiaków docierają plotki o porażkach armii niemieckiej, że już za chwilę zostaną pokonani. Wiara w kawalerię jest racjonalizowana, wspomina się jej skuteczność podczas Bitwy Warszawskiej z 1920 i sugeruje, że jej zwrotność i lekkość będzie dawała ogromną przewagę przeciw czołgom. Tymczasem rzeczywistość okazuje się przygnębiająco brutalna. Ta wojna jest inna. Gdy pojawiają się informacje o zniszczeniu przez niemieckie lotnictwo szpitala dziecięcego Polonius w to nie wierzy. Uznaje, że to kolejna plotka.

Nie tylko byłoby to niehumanitarne, ale także zachęcało do odwetu. Nasze samoloty mogłyby zacząć bombardować Berlin. Co więcej alianci mieliby znakomity pretekst do atakowania miast w zachodnich Niemczech.

Plotki okazują się jednak prawdą i coraz bardziej do ludzi dociera brutalność i bezlitosne działanie oblężniczej armii. Głód, brak dostępu do wody, płonące miasto. To wszystko relacjonuje autor. Towarzyszymy mu podczas próby ucieczki z oblężonego miasta. Jego celem jest dostanie się do Londynu (tam był przed wojną wykładowcą) i dołączenie do jakiejś nowo tworzonej armii. 

Znając historię wojny ten pisany niemal dzień po dniu, pamiętnik nadziei, jej utraty, strachu i konieczności podejmowania trudnych wyborów robi naprawdę niesłychane wrażenie.

[Foto: Mały chłopiec, ofiara niemieckiego bombardowania,
Julien Bryan – 1959]

Widziałem oblężenie Warszawy, A. Polonius

Widziałem oblężenie Warszawy, Alexander Polonius

Wyd.: Rebis, 2018

Tłum. Marek Przybyłowicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.