Psychologia pieniędzy

To byłaby całkiem niezła książka do polecenia na początek dla kogoś, kto zaczyna interesować się inwestowaniem. Nie wie jeszcze zbyt wiele, a przede wszystkim nie wie ile pułapek go czeka, ale rzucenie go na głęboką wodę na początek i polecenie choćby Pułapek myślenia (Daniel Kahneman) nie miałoby sensu. Morgan Housel w Psychologii pieniędzy zgrabnie i szybko stara się pokazać, co jest kluczowe w patrzeniu na pieniądze, inwestowanie. Przytacza anegdotki, przykłady, sypie metaforami. Nie zawsze są trafne, często są mocno uproszczone, ale taka czasem rola tego rodzaju literatury. Ma dopiero zachęcić do sięgnięcia głębiej. Ważne, że na początku przygody z pieniądzem, pojawia się jakiś sceptyk, który mówi – myślisz, że to proste. No przykro mi. Bardzo się mylisz.

Inwestowanie nie jest nauką ścisłą. To potężna grupa ludzi podejmujących niedoskonałe decyzje w oparciu o ograniczone informacje, na temat spraw, które mają gigantyczny wpływ na ich samopoczucie, co sprawia, że nawet mądrzy ludzie stają się nerwowi, chciwi i wpadają w paranoję.

Jak pisze sam autor można wszystko policzyć w arkuszach kalkulacyjnych, z wyjątkiem naszych emocji i tego, w jaki sposób zareagujemy w różnego rodzaju sytuacjach.

Podoba mi się jego podejście do samego majątku, czyli zasada “wystarczająco”. Housel sygnalizuje tematy, o których mówi się relatywnie rzadko, a już na pewno nie na pierwszym etapie zaznajamiania kogoś z kulisami funkcjonowania rynku.

Dużo pisze o roli szczęścia i bycia w dobrym miejscu i dobrym czasie, by osiągnąć sukces inwestycyjny. Tę kwestię sygnalizowałem kiedyś na blogach bossa.pl w tekście Szczęściarze i pechowcy. Podaje naprawdę niezłe przykłady, z niezłomnym Warrenem Buffettem i Benjaminem Grahamem, choć do obu postaci nie podchodzi na kolanach, jak niektórzy, tylko raczej ze zdrowym sceptycyzmem. 

Ciekawym wątkiem jest ten dotyczący celów inwestycyjnych, czyli po co próbujemy zarobić te wszystkie pieniądze. Interesujące, bo jego podejście, by zamiast zbierać pieniądze, na nowy jacht, mieszkanie, czy inne fizyczne dobra (często luksusowe), inwestować, by mieć pieniądze, dające nam niezależność, wolność, zwłaszcza w momentach, których zupełnie się nie spodziewaliśmy. A to, że niechciane i kryzysowe sytuacje w naszym życiu się pojawią, jest bardziej niż pewne. Jego refleksje są bardzo zbieżne z wynikami badań, które zaprezentowała Dominika Maison podczas konferencji Nienieodpowiedzialni.pl w 2018 roku. Osoby badane zostały podzielone na dwie grupy – o niskim poziomie materializmu oraz o wysokim poziomie materializmu (skoncentrowane na posiadaniu i zdobywaniu różnego rodzaju dóbr). Z badań wynikało, że osoby mające skłonność do materializmy chętniej wydają pieniądze na jakieś dobra doraźne, niż oszczędzają, a równocześnie znacznie częściej robią konkretne plany związane z oszczędzaniem. Definiują swoje cele oszczędzania (wakacje, samochód, jakieś tam przyjemności lub rzeczy).

Z kolei osoby o niskim poziomie materializmu oszczędzają „ogólnie”. Bez większego celu. Można by uznać, że „na wszelki wypadek”, albo „bo warto oszczędzać” (Cel czy brak konkretnego celu). Autor zdecydowanie zdaje się preferować to drugie podejście.

To naprawdę byłaby niezła książką. Nie dziwi mnie, że jest bestsellerem w różnych krajach. Niestety polskie tłumaczenie, to kuriozum. Nie po raz już pierwszy zdarza się, że książki dotyczące finansów i inwestowania wydawane przez Helion/One Press to naprawdę dobre pozycje, które zabija brak kompetencji językowych tłumacza. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby takie wpadki zdarzały się w latach 90., gdy nasz rodzimy język finansowy dopiero się kształtował. Ale mamy trzy dekady funkcjonowania giełdy, rynków kapitałowych i tłumaczka (oraz redaktorzy) naprawdę nie są w stanie zweryfikować pojęć. Pal licho z tym zabawnym “namnażaniem pieniędzy” (compouding), które można by nawet uznać, za jakiś element próby oddania humorystycznego stylu autora. Ale “fundusze wzajemne”, czyli mutual funds, naprawdę doczekały się naszego rodzimego odpowiednika jako fundusze inwestycyjne czy już nie używane fundusze powiernicze. “Tabela oprocentowania składanego”, “kapitał podwyższonego ryzyka”, czy zdanie “upadek gigantów kredytów hipotecznych Freddiego Maca i Fannie Mae – którzy zostali przyłapani”. No szkoda, że tłumaczka nie podjęła wysiłku by przyłapać Frediiego i Fannie, na tym, że nie są to osoby fizyczne. No chyba, że jest to może jakaś – jak pisze tłumaczka – “teoria konspiracyjna” zamiast spiskowa.

Bardzo często zatrzymywałem się przy tekście, żeby zastanowić się, o co autorowi mogło chodzić, ale myślę, że wielu czytelników nie mających jeszcze do czynienia z językiem finansów, po prostu nie będzie rozumiało o co chodzi. Na przykład w zdaniu:

“Niecała jedna czwarta taktycznych funduszy miała mniejszą maksymalną wypłatę niż indeks, który został pozostawiony bez zmian. “

Owa “mniejsza maksymalna wypłata” to maksymalne obsunięcie (drawdown) pojęcie dość znane w języku inwestycyjnym, co nie zmienia, że nad całym tym zdaniem należało popracować.

Krótko mówiąc, przyzwoitą książkę zarżnęło tłumaczenie marnej jakości.

[Photo by Julien L on Unsplash ]

Psychologia pieniędzy. M. Housel

Psychologia pieniędzy. Ponadczasowe lekcje o bogactwie, chciwości i szczęściu, Morgan Housel

Wyd.: OnePress, 2021

Tłum.: Joanna Sugiero

2 komentarze do “Psychologia pieniędzy”

  1. To samo jest z informatyką. Czytam raz, drugi, nie rozumiem, ściągam pdfa z oryginałem i wszystko staje się jasne. Ale chyba nie po to kupuje się książki.
    Najgorsze że tak jak piszesz to trwa od lat i nie widać żadnej poprawy. I nie jest to jakiś marginalny problem bo widuję go regularnie w ocenach ich książek które czasem mam ochotę kupić.

    1. to przykre. Bo wielki wydawca, mnóstwo czytelników, i takie uwagi powinni brać do siebie. A wyglada na to, że w zasadzie dość losowo tłumaczy dobierają

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.