Dziennik z getta łódzkiego

Ach, Boże! Jak to dobrze, że urodziłam się w takim właśnie domu, i nie w innym… Mimo wszystko pod tym względem szczęście mnie spotkało… Umiem to szczęście ocenić (20.01.1944)

Wielkim plusem w życiu ludzkim jest przyjaźń i miłość… To jest prawdziwy dar Boski i szczęście… Szczęśliwy jest ten, który żyje w przyjaźni i miłości… To dodaje otuchy, to krzepi….

[…]

Ach, jak to dobrze, że jestem Żydówką, i jak to dobrze, że mnie nauczono kochać Boga… Wdzięczna jestem za to wszystko! Dzięki ci, Boże!!! (2.02.1944)

Holokaust jest niewyobrażalny, życie Żydów podczas wojny było niewyobrażalne, ale chyba jeszcze bardziej niewyobrażalny jest optymizm Rywki Lipszyc, mieszkanki łódzkiego getta w kolejnym roku wojny. W chwili wybuchu II wojny światowej Rywka miała 10 lat, jej zeszyt z zapiskami pisanymi na przełomie 1943/1944 roku został odnaleziony przez lekarkę z Armii Czerwonej Zinaidę Berezowską podczas wyzwolenia Auschwitz-Birkenau w okolicach jednego z pieców krematoryjnych. W 1995 roku odkryła go wnuczka Zinaidy.

Rywka Lipszyc nie zginęła w Aschwitz. Trafiała do kolejnych obozów (Christianstadt, Bergen-Belsen) i prawdopodobnie zmarła w obozie przejściowym w Lubece już po wyzwoleniu.

Ta wielka wiara i mimo wszystkiego optymizm, mimo straty rodziców, rodzeństwa i bliskich oraz tego wszystkiego co działo się w getcie jest czymś, czego nie jestem w stanie sobie wyobrazić.

Zapiski Rywki różnią się bardzo od dziennika Dawida Sierakowiaka. Dziewczyna była młodsza, jej notatki – zwłaszcza początkowe – są raczej wprawkami. To dopiero chęć pisania, szukanie pomysłu na to, jak to pisanie może wyglądać. No i widać podstawową różnicę, jeśli chodzi o sprawy materialne. U Sierakowiaka głównym bohaterem jest głód, u Lipszyc też się pojawia, ale w nieco mniejszym stopniu. Być może wiąże się to mimo wszystko z nieco lepszym dostępem do żywności (marnej, ale jednak) zwłaszcza na początku. Rodzina Rywki była uprzywilejowana; jej wuj Jochanen Lipszyc był oficjalnym rabinem getta i znał osobiście Chaima Rumkowskiego.

Największe wrażenie robi ta ogromna wiara w możliwość przeżycia. W ostatnich zdań w zeszycie, z kwietnia 1944 roku Rywka Lipszyc pisze:

I właśnie teraz, gdy nasuwa mi się ta myśl, że jesteśmy wszystkiego pozbawieni, żeśmy niewolnikami, wtedy całą siłą woli staram się ją odgonić i nie psuć sobie tej chwilki radości życia. Jakie to jednak trudne! Ach, Boże, jak długo jeszcze. Myślę, że jak będziemy wyzwoleni, to wtedy będzie dopiero dla nas taka prawdziwa wiosna. Ach, tak jest mi już tęskno do tej wielkiej i drogiej wiosny.

Dziennik z getta łódzkiego , Rywka Lipszyc

Wyd.: Austeria, 2017

Podziel się

3 komentarze do “Dziennik z getta łódzkiego”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *