Dizajn na co dzień

Jeśli urządzenie tak proste jak drzwi musi mieć napis, który mówi, czy musisz je pociągnąć, popchnąć czy przesunąć, to poniekąd jest to porażka projektanta.

Nieco ponad dwie dekady temu pracowałem w pewnej gazecie. Podjęto wówczas decyzję o zbudowaniu rozsądnej bazy danych z artykułami, która początkowo miała być do celów wewnętrznych, docelowo zaś miała być udostępniona na zewnątrz. Za tworzenie bazy odpowiedzialny był człowiek, którego nazywaliśmy “inżynier B.”. Przesympatyczny i zdolny programista, niestety fakt, że zwracaliśmy się do niego podkreślając jego kompetencje techniczne, wynikał z jego podejścia do wielu rozwiązań, za które był odpowiedzialny. Tak było też ze wspomnianą bazą danych. Silnik wyszukiwarki zbudowany przez niego zakładał, że użytkownik nie myli się (np. w nazwach własnych), wie jak używać operatorów logicznych i generalnie również jest inżynierem. To był już czas, gdy sam zachwycałem się wyszukiwarką Amazon, która była w stanie wychwytywać błędy i sugerować zmiany (dziś to norma).

Dizajn to fascynujące połączenie technologii i psychologii, a projektanci muszą być ekspertami w obu dziedzinach. Inżynierowie nadal wierzą w logikę.

Czytając książkę Dizajn na co dzień, która oryginalnie ukazała się w 1988 roku miałem wrażenie, że autor Don Norman skierował ją właśnie do inżynierów. Jej główny przekaz brzmi – jeśli użytkownik nie wie, jak z czego skorzystać, to nie dlatego, że jest głupi, tylko dlatego, że dana rzecz, została źle zaprojektowana. Wydanie polskie bazuje na zaktualizowanym, kolejnym wydaniu książki z 2018 roku. Mimo tego, kwestie które prawdopodobnie były rewolucyjne pod koniec lat osiemdziesiątych jeśli chodzi o dizajn użytkowy (książka Normana stała się klasykiem), dziś zdają się być oczywiste. Za tworzenie odpowiadają już nie pojedyncze osoby, tylko całe działy, co więcej to już nie inżynierowie są najważniejsi, tylko ci wszyscy odpowiedzialni za “customer experience”. Tego, co klient może intuicyjnie robić, choć to nielogiczne. Mało kto pamięta, że lata temu trochę się podśmiewano z osób, które próbowały wpisywać w pasku wyszukiwarki nie adres, tylko zapytanie. Google tę częstą tendencję po prostu wykorzystało i dziś jest to po prostu opcja.

Książka Normana opisuje właśnie takie podejście – bazujące na naszych skłonnościach i ograniczeniach poznawczych. Sporo w niej odwołań do biologii, psychologii, neuronauk, oraz przykładów przeróżnych przedmiotów codziennego użytku, źle lub dobrze zaprojektowanych. 

Niestety jest mocno przegadana momentami, a to wraz z treścią, która dziś nie jest jakoś specjalnie odkrywcza i rewolucyjna sprawiła, że dość szybko zacząłem ją już tylko przelatywać, wyłuskując interesujące mnie zagadnienia. Zdecydowanie jednak książka dla tych wszystkich, którzy uważają, że klienta należy NAUCZYĆ używania produktów.

{Foto: podjazd dla osób na wózkach w Siedlcach, źródło]

Dizajn na co dzień, D. Norman

Dizajn na co dzień, Don Norman

Wyd.: Karakter, 2018

Tłum.: Dorota Malina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.