Wrony

Baśka i Kasieńka. Tak o swoich nastoletnich córkach mówi matka i już wiemy sporo. Baśka – bałaganiara, nie słuchająca, prowokująca, rozpuszczona i Kasieńka – ta grzeczna. Baśka ma talent, rysuje, dostaje nagrody, ale zdaniem matki, nie kończy tego co zaczęła, za to gdy tylko jest okazja, nie omieszka wspomnieć, że Kasieńka też ładnie rysuje. Jej rysunki są zawsze staranne i dokładne. Petra Dvořáková w powieści Wrony prowadzi narrację dwutorowo. Dostajemy perspektywę jednej z córek – Baśki oraz jej matki.

Te same sytuacje oglądamy więc zupełnie z innej perspektywy.

Rodzina, którą nam przedstawia Dvořáková jest daleka od doskonałości. Nierówne traktowanie córek, sprawia, że siostry nie za bardzo za sobą przepadają (i można sobie wyobrazić, że w dorosłym życiu mogłyby mieć do siebie mnóstwo żalu). Dla obu przypada ważny czas, gdy z dziewcząt stają się kobietami. O ile dla dziewczyn to ogromne przeżycie, to stosunek rodziców (zwłaszcza jeśli chodzi o Baśkę) sprawia, że młodzieńczy stres i frustracja narasta.

Matka – apodyktyczna, nieustannie zirytowana, strofujaca nauczycieli, którzy mają czelność zwrócić uwagę, na jej metody wychowawcze. Ojciec, dający się łatwo wyprowadzić z równowagi i prowokowany przez matkę “zrób coś”. Przemoc w tym domu aż kipi.

Czytam tę książkę i spodziewam się, jaką “bombę” wytoczy autorka. Bo to, że ona się pojawi jest więcej niż pewne. I tu zatrzymam się, żeby nic już nie ujawniać. Dodam tylko, że pod koniec narracja nieco traci impet. Coś się zagubiło. Zakończenie jest jednak mocnym uderzeniem.

[Foto: Wrona siwa, wrzesień 2021]

Wrony, P. Dvořáková

Wrony, Petra Dvořáková

Wyd.: Stara Szkoła, 2020

Tłum.: Mirosław Śmigielski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.