Jenny

Ogólnie rzecz biorąc mieszkańcy Sallisaw są tradycyjnie wyrozumiali i pobłażliwi dla tak zwanej moralnej ułomności.

Amerykańskie miasteczko. Pięć tysięcy mieszkańców, znają się wszyscy. Wspólnota religijna zbiera fundusze na nowy kościół. Kaznodzieja poucza wszystkich i krytycznym okiem patrzy na występki niektórych, a zwłaszcza Jenny, tytułowej bohaterki powieści Erskina Caldwella z 1961 roku.

Jenny jest dojrzałą kobietą z wyjątkowo dużym doświadczeniem z mężczyznami. Wynajmuje pokoje w swoim domu, ze spłaconą hipoteką. Teren, na którym stoi dom jest w orbicie zainteresowania wspólnoty religijnej. Jenny najchętniej wynajmuje pokoje młodym samotnym kobietom. Nie interesuje się tym, co robią, byle prowadziły się uczciwie – co w jej mniemaniu znaczy przede wszystkim tylko tyle, żeby opłacały czynsz, a gdy znajdzie się jakiś mężczyzna na noc, to żeby płaciły podwójną stawkę.

Sięgnąłem po powieść Caldwella z ciekawości, bo bardzo podobało mi się jego pisanie wiele lat temu, w czasach licealnych. Jenny nie jest wybitna. Sztuczne bardzo te postaci. Caldwell próbuje opisać hipokryzję małych społeczności, mężczyzn, którzy myślą wyłącznie o jednym, kobiet, które poszukują mężów, partnerów, towarzyszy – trudno właściwie określić. Bogacza, trzymającego całą mieścinę w szachu, który nie ma żadnych skrupułów, jeśli chce osiągnąć swój cel. No i przede wszystkim rasizm. Obłudny, wyrachowany.

Autor chciał chyba z Jenny, uczynić najbardziej moralną i najdzielniejszą postać, która stawia opór przemocy i rasizmowi. Jednak z dzisiejszej perspektywy, odbiera się ją jako co prawda ujmującą się za słabszymi, ale gdzieś tam ponad tym wszystkim, najważniejszy jest jednak jej komfort i korzyści. Sędzia, który jej towarzyszy od początku powieści, w wyniku pewnych wydarzeń i widząc jej siłę i odwagę, postanawia odmienić swoje życie. Tak właśnie to brzmi w powieści – płasko, bez większej głębi i charakteru.

[Photo by Ross Sneddon on Unsplash]

 

Jenny, E. Caldwell
Jenny, Erskine Caldwell

wyd.: Książka i Wiedza, 1973

Tłum.: Krystyna Tarnowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *