Jak działa faszyzm

Prawo to, celem zapewnienia bezpieczeństwa osobom LGBT+, wprowadza gwarancje nieskończenie przekraczające jakiekolwiek inne, które rząd kiedykolwiek zapewnił osobom heteroseksualnym.

*

Prawo to, celem zapewnienia bezpieczeństwa osobom niewierzącym, wprowadza gwarancje nieskończenie przekraczające jakiekolwiek inne, które rząd kiedykolwiek zapewnił katolikom.

Takie zdania słyszeliśmy w ostatnich latach często. Może nie dosłownie w tej formie, ale chodziło o taki sens – nadawanie pewnych praw dotyczących bezpieczeństwa (a przede wszystkim tolerancji) dla osób, które są w jakiś sposób szykanowane, jest zagrożeniem dla pozostałej części społeczeństwa. Tej zwykłej, praworządnej, w domyśle “normalnej”.

Te konkretne zdania są parafrazą  wypowiedzi amerykańskiego prezydenta Andrew Johnsona z 1866 roku, który na przegłosowaną właśnie przez senat i Izbę Reprezentantów ustawę o prawach obywatelskich dla osób czarnych zareagował wetem i właśnie w ten sposób podsumował:

Prawo to, celem zapewnienia bezpieczeństwa rasy kolorowej, wprowadza gwarancje nieskończenie przekraczające jakiekolwiek inne, które Rząd Federalny kiedykolwiek zapewnił rasie białej.

O odwracaniu znaczeń i pojęć w języku pisali przy okazji analizy propagandy nazistowskiej zarówno Victor Klemperer (LTI – notatnik filologa), jak i Herman Rauschning (Rewolucja nihilizmu). O tym samym pisała Ece Temelkuran, gdy analizowała to co działo się w ostatnich latach w Turcji (Turcja: obłęd i melancholia) Na zacytowane zdanie i problem z mieszaniem i manipulowaniem pojęciami zwraca uwagę Jason Stanley w książce dotyczącej nie problemów świata siedemdziesiąt lat temu, tylko tu i teraz – Jak działa faszyzm. Czytaliśmy o tych jawnych kłamstwach, manipulacjach, łamaniu norm społecznych i mogliśmy się zastanawiać – jak można tak wprost i bezczelnie kłamać. Aż przyszedł najpierw Putin, Ławrow i mogliśmy mówić -” no tak to Rosjanie”, a później przyszli Trump, Le Pen, Morawiecki, Kaczyński i wielu, wielu innych. Patrzyliśmy na te kłamstwa i zastanawialiśmy się jak można. A z drugiej strony zwolennicy prowadzenia takiej polityki, zacierali ręce z radością krzycząc: “ale ich zaorał!”.

Czytam Jak działa faszyzm i w zasadzie widzę powtórzenie tych wszystkich obserwacji, które od dekad były zauważane, aż zaczęły krok po kroku być coraz bliżej nas. Książkę Jasona Stanleya odróżnia od dotychczasowych lektur to, że Polska ma już swoje konkretne akapity. To już nie tylko wzmianki, tylko konkretne przykłady dotyczące likwidowania sądownictwa, niezależnych mediów, manipulowania prawdą, dzielenia społeczeństwa na lepszych i gorszych. Tych co są z nami i całej reszty motłochu.

W ideologii faszystowskiej w okresach kryzysów i zwiększonych potrzeb państwo gwarantuje wsparcie członkom wybranego narodu, „nam”, a nie „im”. Uzasadnienie zawsze brzmi: „oni” są leniwi, nie mają etyki pracy, nie można „im” powierzyć funduszy rządowych, „oni” to kryminaliści dążący tylko do życia na koszt państwa.  

Ten fragment mógłby być doskonałą ilustracją tego jak rządzący traktują dobrych emigrantów – z Ukrainy, i złych – gdzieś w lasach białowieskich. 

Niedopowiedzenia, fałszywe oskarżenia, brak dowodów na winę, jest najlepszym dowodem, agresja a następnie stawianie się w roli ofiary – to wszystko widzimy blisko nas.

Książka Stanleya ukazała się jeszcze za prezydentury Donalda Trumpa, więc wiele w niej analiz i przykładów dotyczących jego działania i zachowań. Wiele z nich było omawiane globalnie, jednak część to niuanse, raczej poza USA nieznane. Jednak mechanizmy, o których pisze Stanley obserwujemy również u nas. 

Polityka faszystowska zamiast rzeczywistości oferuje deklaracje przywódczej jednostki lub partii politycznej. Powtarzane regularnie i często oczywiste kłamstwa stają się istotną częścią procesu, w którym polityka faszystowska niszczy przestrzeń informacyjną. Przywódca faszystowski może prawdę zastąpić władzą, od pewnej chwili kłamiąc bez żadnych konsekwencji. Poprzez zastąpienie świata osobą polityka faszystowska uniemożliwia nam racjonalną weryfikację argumentów. Polityk faszystowski dysponuje całym szeregiem technik pozwalających niszczyć przestrzeń informacyjną, odrealniając przy tym rzeczywistość.

Gdy Ece Temelkuran wzywała kilka lat temu by nazywać rzeczy po imieniu i mówić o faszyzmie, wiele osób zwracało uwagę, że to jednak przesada. Faktycznie jeśli na skali postawimy obozy śmierci, to wszelkie inne działania można uznać, za przesadę. Jednak faszyzm jakoś się zaczął. Jak powiedział Marian Turski “Auschwitz nie spadł nagle z nieba, Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to, co stało się tutaj.”

[Foto: Kadr z filmu Dyktator, reż. Charlie Chaplin]

Jak działa faszyzm. My kontra oni, J. Stanley

Jak działa faszyzm. My kontra oni, Jason Stanley

Wyd.: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2021

Tłum.: Antoni Gustowski, Aleksandra Stelmach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.