Archiwa tagu: wspomnienia

Dziennik 1954

Pod osłoną nocy, z czwartku na piątek (25/26.04) Sejm przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2020 Rokiem Leopolda Tyrmanda. Odnoszę wrażenie, że beneficjent tej decyzji i autor Dziennika 1954 mógłby poświęcić w swoich zapiskach odpowiednią notkę. Zwłaszcza, gdyby wiedział, że uzasadnienie tej decyzji odczytał marszałek Sejmu Marek Kuchciński: “W najtrudniejszych czasach zachował wymagającą odwagi niezależność intelektualną”.

Dziś czasy nie są tak trudne, ale o niezależność intelektualną raczej trudno.

To jest jednak komiczne, że z takich ust padają takie słowa w stosunku do człowieka, który dość jednoznacznie wypowiadał się o lizusach, karierowiczach i innych “postaciach”, które wypłynęły w czasach wczesnego komunizmu na fali karierowiczostwa i koniunkturalizmu. Czytaj dalej Dziennik 1954

Podziel się

Fizyka smutku

Fantastyczna! Męcząca…, a nie jednak fantastyczna!

W zasadzie to już nie wiem.

Język Georgi Gospodinowa (i tłumaczki prawdopodobnie) to kolejne perełki. Czyta się je z ogromną przyjemnością. Powoli, nie spiesząc się. Zwłaszcza, że książka w zasadzie, nie ma spójnej fabuły. Narrator sam o sobie pisze, że jest kupcem opowieści. Cały czas nie wiemy, co jest wymyślone, co wspomnieniami autora/narratora, co historiami jego rodziny, a co zupełnie innych ludzi. Pod tym względem Fizyka smutku przypomina bardzo Po trochu (Weronika Gogola). Bijąc ją jednak na głowę językiem i atmosferą. Do tego dochodzi ten łączący całość motyw Minotaura i labiryntów, który sprawia, że nie wiemy już zupełnie, gdzie jesteśmy i kim jest narrator.

Czytaj dalej Fizyka smutku

Podziel się

Po trochu

Jest impreza. Może rodzinne spotkanie, a może w grupie przyjaciół.  Na stole dobre jedzenie, jakiś alkohol. A może to tylko wspólna podróż pociągiem w gronie kilku osób.

Jedna z osób ma talent do opowiadania różnych historyjek. Niektóre są z jej życia,  inne zasłyszane. Czasem ktoś inny dopowie coś podobnego licytując się na przeżycia i pamięć.

Uśmiechamy się, czasem przejmiemy. Ot, życiowe anegdotki. O życiu, śmierci, chorobach, sąsiadach, dzieciństwie. Nieporozumienia, wpadki, niezręczności. Zabawne, czasem wstydliwe. Czytaj dalej Po trochu

Podziel się

Dlaczego przestałem być Żydem

Jednym z ciekawszych aspektów książki Harariego 21 lekcji na XXI wiek jest perspektywa autora, daleka od amerykańskiej czy zachodnioeuropejskiej. Yuval Noah Harari urodził się w Izraelu i odwołuje się w licznych momentach do swojego pochodzenia i kraju, w którym żyje. Chodzi o nacjonalizm, ksenofobię, rasizm, religijność, a nawet bigoterię, czy wreszcie hipokryzję. Gdyby nie jego pochodzenie, tym poglądom łatwo można by przypiąć łatkę antysemity. A ja tymczasem zastanawiałem się, że jego poglądy muszą  bardzo uwierać wiele osób w Izraelu.

Wygląda na to, że nie jest on samotnym wilkiem, zwracającym uwagę na bardzo ważne kwestie. Bardzo podobne stanowisko zdaje się mieć historyk Shlomo Sand, które przedstawia w eseju pod jednoznacznie brzmiącym tytule Dlaczego przestałem być Żydem. Spojrzenie Izraelczyka.

Czytaj dalej Dlaczego przestałem być Żydem

Podziel się

Niespokojny umysł

“Droga Kay, wiem, że chorujesz na psychozę maniakalno-depresyjną. Jeśli pozbylibyśmy się wszystkich takich chorych spośród wykładowców w szkole medycznej, byłoby nie tylko znacznie mniej personelu, ale byłoby znacznie nudniej.”

Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, psychoza maniakalno-depresyjna, choroba afektywna dwubiegunowa. Zespół nieuleczalnych zaburzeń psychicznych, których doświadcza około 1 procent populacji. Kay Redfield Jamison jest jedną z takich osób. Psycholożka, profesor psychiatrii, autorka książki Niespokojny umysł, w której opisuje swoje przeżycia związane z chorobą, leczeniem i funkcjonowaniem społecznym oraz zawodowym. Czytaj dalej Niespokojny umysł

Podziel się

Najtrudniejsze w tym, co trudne

Ilekroć spotykam CEO, który odniósł sukces, pytam go, jak mu  się to udało. Przeciętni szefowie mówią coś o swoim geniuszu strategicznym i intuicji biznesowej lub udzielają wyjaśnień, które w pewnym sensie zawsze stawiają ich na piedestale. Wielcy CEO wydają się niezwykle konsekwentni w swoich odpowiedziach. Wszyscy mówią: ”Nie poddawałem się”

Ben Horowitz mówiąc powyższe słowa tłumaczy przez niemal całą swoją książkę Najtrudniejsze w tym, co trudne, że bycie CEO to niemal ciągła walka (o utrzymanie się na powierzchni), wybór między decyzjami złymi i bardzo złymi, nieustanny stres i presja, zaś granica między lękiem a odwagą przy podejmowaniu decyzji czasami jest niewidoczna. Czytaj dalej Najtrudniejsze w tym, co trudne

Podziel się

Portret artysty w wieku młodzieńczym

Mignęła mi gdzieś zapowiedź nowego wydania Ulissesa Jamesa Joyce’a. Ponieważ jest to jedna z najważniejszych dla mnie książek zacząłem poszukiwania. Wiedziałem, że pracował nad nią Maciej Świerkocki, zaś do tłumaczenia Macieja Słomczyńskiego jest wiele zastrzeżeń, tym bardziej byłem ciekaw, choć nie wiem, czy znalazłbym skupienie i czas. Szybka kwerenda po księgarniach netowych nie przyniosła satysfakcjonującego wyniku, łącznie z tym, że nie mogę znaleźć źródła tej zapowiedzi. Jednak inne skarby zostały odkryte.

Pamiętam, jak długie lata poszukiwałem Epifanii po antykwariatach, absolutnie niedostępnego wydania z PRLu. Kilka lat temu, gdy z jakiejś okazji przeszukiwałem Allegro, okazało się, że egzemplarze są dostępne za grosze. Nie kupiłem. Teraz okazało się, że ponad dwa lata temu ukazał się nowy przekład Adama Poprawy. Przy okazji też okazało się, że jest również nowe tłumaczenie książki uznawanej za autobiografię autora, czyli Portret artysty w wieku młodzieńczym, znana do tej pory z dawnego przekładu jako Portret artysty z czasów młodości. Czytaj dalej Portret artysty w wieku młodzieńczym

Podziel się

Lżejsza od swojego cienia

Podczas tegorocznych targów książki we Wrocławiu wpadłem na chwilkę do stoiska wydawnictw komiksowych. Nie jestem typową grupą docelową. Owszem kocham Fistaszki, ale powiedzmy, że ortodoksi komiksowi za taką deklarację pewnie by mnie wyklęli. Tak jak pisałem przy okazji Portugalii, lubię słowa, zdania, budowanie świata za pomocą liter. Może przyciągać moją uwagę graficzna strona, ale jednak jako sposób opowiadania historii, komiks  nie jest  preferowanym przeze mnie gatunkiem. A jednak wtedy w Hali Stulecia sięgnąłem po coś, co zarówno przyciągało wzrok kreską, jak i tytułem. Pośród tych wszystkich macek, mordobić i męskich wyrazistych postaci z kwadratowymi szczękami leżało wielkie tomisko. Już choćby dlatego, nie powinienem napisać “niepozorne”, ale tak było. Ilustracja na okładce, była niepozorna. Lżejsza od swojego cienia, Katie Green. Wtedy przekartkowałem tylko, ale zaintrygowany kilka dni po powrocie jednak zamówiłem. Czytaj dalej Lżejsza od swojego cienia

Podziel się

Udar i przebudzenie

Jill Bolte Taylor jest neuroanatomem. W wieku 37 lat doznała rozległego wylewu krwi w lewej półkuli mózgu. Udar trwał cztery godziny. Dzięki swojej wiedzy i resztkom świadomości była w stanie obserwować to co dzieje się z jej organizmem. Swoje przeżycia oraz późniejszą rehabilitację opisała w książce Udar i przebudzenie. Podobnie jak Obłęd J. Krzysztonia, czy wydane w ostatnich latach Ocaliła mnie łza (A. Lieby), Umysł w ogniu (S. Cahalan) czy nawet autobiografia S. Hawkinga (Moja krótka historia) powinna stać się lekturą dla lekarzy, opiekunów, rehabilitantów. Pokazuje bowiem perspektywę i potrzeby człowieka z chwili, gdy zawalił się cały świat, a jednak każda z tych osób utrzymała na tyle świadomości i perspektywy, że pokazała co w procesie leczenia i powrotu do zdrowia było najważniejsze. I często nie są to rzeczy zbieżne z istniejącymi działaniami w trakcie rehabilitacji. Czytaj dalej Udar i przebudzenie

Podziel się

Proszę bardzo

Złamanie jest dobre na depresję. Nieoczekiwana leworęczność przemieszcza uwagę z pełnego motyli żołądka na teren zadań elementarnych, takich jak mycie, wkładanie spodni, zapinanie guzików, zasuwanie zamków błyskawicznych i wiązanie sznurowadeł.

Z plakatów od czasu do czasu spogląda na mnie Anda Rottenberg z okładki swojej nowej książki. Ja zaś postanowiłem sięgnąć do wydanej niemal dziesięć lat temu autobiografii Proszę bardzo. To podróż po świecie nie tylko dzieciństwa, ale również próba uporządkowania historii własnej rodziny. Po wielu, wielu latach. Rottenberg pisze, że nigdy nie miała takiej potrzeby. Sięgania i zrozumienia korzeni, przyszło to do niej dopiero później. A ma co opowiadać. Matka była Rosjanką, która przeżyła oblężenie Leningradu. Po ucieczce trafiła na Syberię, gdzie poznała ojca autorki – polaka o żydowskich korzeniach. Anda Rottenberg urodziła się w Nowosybirsku, po wojnie cała rodzina zamieszkała w Polsce. Tych rodzinnych relacji i powiązań jest czasem zbyt dużo, ale całość jest napisana w znacznie ciekawszy sposób, niż choćby Fałszerze pieprzu Moniki Sznajderman. Czytaj dalej Proszę bardzo

Podziel się