Złoty środek

Czytając opis książki Paula Blooma Złoty środek możemy spodziewać się próby wyjaśnienia zjawiska, które sprawia, że czasami niektóre rodzaje cierpienia, nieprzyjemności, czy negatywnych doświadczeń sprawiają nam przyjemność. Stąd lubimy oglądać horrory, doświadczać trudów wysiłku fizycznego (czasem ekstremalnego). W gruncie rzeczy autor dąży do próby odpowiedzi na pytanie “jaki jest sens i cel życia”.

I w zasadzie całość początkowych rozważań dotyczących właśnie tego, że czasem cierpienie i ból nas pociągają, zmierza do tego, żeby postawić – niezbyt oryginalną tezę – pewna doza cierpienia w życiu, nadaje mu sens, celowość oraz  powoduje, że się rozwijamy. Przy czym Bloom dość jednoznacznie opowiada się wyłącznie za tego rodzaju cierpieniem, które sami intencjonalnie wybieramy. Polemizuje dość mocno z popularnym, wywodzącym się z tradycji religijnych przekonaniem, że “cierpienie uszlachetnia”, czy popularną w pewnych nurtach psychologicznych, hipotezą “altruizmu zrodzonego z cierpienia” czy ideą “wzrostu potraumatycznego”, czyli zmian, które następują w ludziach pod wpływem ciężkich i traumatycznych doznań, sprawiając, że postrzegają swoje życie, jako głębsze i bardziej wartościowe, zaś sama trauma sprawiła, że stali się lepsi.

Paul Bloom, słusznie zauważa, że choć słyszymy o takich przypadkach bardzo często, to jednak nie wiemy, jak potoczyłoby się życie takich osób, bez tego rodzaju doświadczenia (czy na przykład pod wpływem sumy innych doświadczeń nie zaangażowałyby się, w działalność społeczną), oraz oczywiście nie mówimy o tych wszystkich sytuacjach, gdy osoby doświadczające ekstremalnych przeżyć, nie tylko nie zmieniły własnych zachowań, ale może nawet stały się bardziej zgorzkniałe i nieprzyjemne dla innych.

W książce jest sporo ciekawych wątków, spostrzeżeń i przemyśleń wokół idei cierpienia, altruizmu i naszych wyborów, choć gdzieś zdaje się umykać ta początkowa idea “dlaczego pewne nieprzyjemne doświadczenia są tak pociągające”. Mamy nawet coś co możnaby odnieść do naszych rodzimych sporów wokół idei pomagania. Bloom przywołuje przypadek Daniela Pallotta.

Daniel Pallotta w   1994 roku założył organizację Pallotta TeamWorks, która miała się zajmować zbieraniem funduszy na takie cele jak badania naukowe nad AIDS i   rakiem piersi. Pomysł okazał się świetny, przynosząc w   ciągu dziewięciu lat ponad 300 mln dolarów. Ale organizacja nie działała na zasadach w   pełni charytatywnych; Pallotta brał do swojej kieszeni około 400 tysięcy dolarów rocznie ze zbiórek. Gdy rozeszła się o   tym wiadomość, ludzie byli oburzeni. Wywierano naciski na inne podmioty, by zerwały współpracę z   Pallotta TeamWorks, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia działalności organizacji.

Czyż to nie przypomina w pewnym stopniu sytuacji Jurka Owsiaka i WOŚP? Zarzucania mu przez część osób, że bierze wynagrodzenie, za swoje działania charytatywne? W pewien sposób z podobnymi pretensjami borykają się również opiekunowie lub rodzice osób z niepełnosprawnościami, gdy publiczna opinia wyraża swoje “oburzenie”, że ci pojechali na wakacje, kupili sobie jakąś rzecz. W przekonaniu wielu osób – skoro się poświęcają, to nie powinni myśleć o sobie. Dziwne to bardzo, ale naprawdę tak się dzieje. W serii różnego rodzaju badań wykazano, że nie najlepiej oceniane są osoby prowadzące działalność charytatywną, jeśli są za to wynagradzane, lub robią to z jakichś dodatkowych egoistycznych pobudek. 

Inspirująca do wielu przemyśleń, choć główna teza książki, jak już wcześniej napisałem, jest bardzo prosta: cierpienie (wybrane przez nas) nadaje naszym działaniom i życiu pewien sens i cel.

[Foto: Pixabay]

Złoty środek, P. Bloom

Złoty środek, Paul Bloom

Wyd.: Copernicus Center Press, 2022

Tłum.: Tadeusz Hawziuk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *