Nowy wspaniały świat – rozczarowanie po latach

Przez wiele lat Nowy wspaniały świat, Aldousa Huxleya stał na półce wśród najważniejszych dla mnie książek. Wydanie z 1988 roku. Zdaje się po wielu latach nieobecności w Polsce ze względu na PRL-owską cenzurę. Kilka jego innych książek (w tym bardzo dla mnie istotna w pewnym momencie Filozofia wieczysta) przetrwało różnego rodzaju przeprowadzki oraz remanenty i nadal ma swoje miejsce na półkach, a nie w pudłach.

Po niedawnej lekturze Roju uznałem, że dobrze będzie przypomnieć sobie  klasyczną antyutopię z 1932 roku. Czy nadal zrobi na mnie wrażenie?

No cóż… jestem rozczarowany. Kilka haseł i pomysłów można odnieść do bieżącej rzeczywistości – konsumpcja jako nadrzędna konieczność, przyjemność bez konsekwencji, jedność, ucieczka od odpowiedzialności, no i oczywiście wszechobecna segregacja.

Niestety fabuła oraz zachowanie bohaterów są od samego początku wyjątkowo niespójne. Skoro cały “nowy” świat stara się ujednolicić wszystkich, to czemu dopuszczono do pojawienia się Bernarda, który tak znacząco odstaje fizycznie (swoją drogą w Roju Flora 717 również rodzi się z ułomnością). Czemu Lindy nikt nie próbował szukać, ani ratować gdy zaginęła w rezerwacie.

Gdy Bernard odnajduje Lindę i Johna dostaje zgodę na przywiezienie ich do Londynu bez żadnej dbałości o sterylność, brzydotę i odmienność obojga, co przeczy całej idei cywilizacyjnej. W sali zgromadzeń Bernard ma zostać oskarżony, tymczasem zaskakuje ich pokazując oboje uratowanych. Generalnie poruszają się wszędzie swobodnie, nikt nie zwraca na nich uwagi, mimo sugerowanego od początku powieści wrażenia ogólnego nadzoru nad życiem każdego człowieka.

Z jednej strony ludzie alfy są warunkowani, by unikać nadmiernych emocji i złości, z drugiej podczas spotkania w Eton, gdy John odmawia pokazania się, ci najlepsi z najlepszych pokazują najniższe ludzkie emocje. Generalnie John przemieszcza się po Londynie bez żadnego nadzoru, płaci za taksówki (skąd ma pieniądze?), mimo, że wychowywał się w zamknięciu czuje się wyjątkowo swobodnie. Narzekałem na niekonsekwencję w Roju, ale w powieści Huxleya, ona się wręcz wylewa z każdej strony.

Również postać Mustafy Monda jest zaskakująca. Oto zarządca, który piastuje swoje stanowisko dlatego, że pozornie był zagrożeniem. Kupy się to nie trzyma. Przydałby się tu choćby Dick ze swoim konceptem Słonecznej loterii, żeby choć trochę to wyjaśnić.

Właściwie z dzisiejszej perspektywy najmocniejszą sceną są te gdy w rezerwacie Lenina zauważa świat biedy i brzydoty. Zaskakuje ją, że coś takiego istnieje. Odnoszę wrażenie, że czasem niektórzy z wielkomiejskich ośrodków reagują tak samo na wieś, biedę i ludzi, którym się nie udało. Nie ze zrozumieniem, tylko pogardą i lękiem.

Książka jest przede wszystkim krytyką Henry Forda i między innymi jego koncepcji masowej produkcji, miasteczek dla robotników (Fordlandia założona 5 lat przed publikacją Nowego wspaniałego świata) oraz idei, by każdy robotnik mógł sobie kupić to co wypracuje. O ile w Fordlandii alkohol był zakazany, to u Huxleya używki, swobodny seks i narzucona przez “władze” rozrywka stanowią istotną część. Świat stworzony przez Huxleya jest światem segregacji, co mogło się podobać Hitlerowi, z którym Ford był w dość zażyłych stosunkach (na to zwrócił uwagę w Lustrze Zachodu Vullierme rozciągając antysemityzm Forda na całość Amerykanów).

Oczywiście drobne rzeczy są ponadczasowe – narzucona z góry odmóżdżająca rozrywka, eliminacja książek, zachwyt nad nowoczesnością, niechęć do naprawiania starego sprzętu i konieczność wymiany na nowszy model (musisz mieć nowy lepszy telefon!).

Pomyślcie tylko, co za głupota pozwalać ludziom na złożone gry, które zarazem nie przyczyniają się w ogóle do wzrostu spożycia. Czyste szaleństwo. Dziś zarządcy nie zezwolą na żadną nową grę, która nie będzie wymagać oprzyrządowania co najmniej takiego jak w najbardziej złożonych spośród już istniejących gier.

Żal mi dawnych wrażeń, ale cóż nie wszystko po latach da się przeżyć równie mocno.

Nowy wspaniały świat, A. Huxley

Nowy wspaniały świat, Aldous Huxley

Wyd.: Muza, 2010

Tłum.: Bogdan Baran

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *