Misfit. Manifest

Kupiłem Misfit. Manifest jakiś czas temu. Zaintrygował mnie temat, czyli kwestia osób żyjących gdzieś na obrzeżach społeczeństwa. Dziwaków, nieudaczników, odmieńców, outsiderów, buntowników, introwertyków, wrażliwców. W zależności od tego, czy takiej osobie powiodło się w życiu czy nie, użyjemy różnych określeń – albo to będzie oryginał lub ekscentryk, albo popapraniec, świr, czy wyrzutek. Granica jest dość płynna.

Po kilku pierwszych stronach pojawiła mi się w głowie myśl, że chyba dałem się nabrać. Książka wyszła w serii TEDBooks, czyli w ramach marki TED – konferencji popularnonaukowych obejmujących chyba wszelkie możliwe zagadnienia. W prosty sposób, w ograniczonym czasie mówcy przedstawiają “idee warte uwagi”. Oglądam czasami lub poszukuję różnych rzeczy na stronach TED, więc tym razem dałem się skusić marce i tematowi, ale jak napisałem wcześniej, miałem wrażenie, że to pomyłka. W pierwszych akapitach Lidia Yuknavitch prezentuje owych tytułowych “misfitów”, którzy czasem w tłumaczeniu przybierają formę “niedopasów” (choć jest tyle określeń w języku polskim), w taki sposób, że pomyślałem sobie “oho, ktoś będzie przekonywał, jak to cudownie być outsiderem i buntownikiem”. Nie wiem, czemu ale wyglądało na to, że dostaniemy zbiór banałów w stylu “odróżnij się, albo zgiń”.

Wróciłem do niej po pewnym czasie i czekało mnie spore zaskoczenie. To książka o tych, którzy faktycznie są wykluczeni. Trudne dzieciństwo, przemoc, uzależnienia, życie na krawędzi, niepełnosprawności, fobie społeczne, być może różnego rodzaju zaburzenia. Świat nie chce ich widzieć, zauważać, bo nie chcą się dostosować do norm, bo burzą zastany porządek, bo pokazują nam coś, czego wolelibyśmy nie widzieć. 

Kilka słów o autorce – przemoc w domu rodzinnym, przemoc w szkole. Tak wyglądało dzieciństwo Lidii Yuknavitch, w rezultacie mamy osobę o niskim poczuciu własnej wartości, niedopasowaną do świata, nie akceptującą reguł społecznych. Konsekwencja: narkotyki, alkohol, nieudane małżeństwa, a w bonusie – śmierć dziecka po porodzie, depresja, ryzykowne zachowania seksualne, bezdomność, więzienie (jazda po pijanemu). Niezły bagaż. Autorka sygnalizuje, że być może ma zaburzenia ze spektrum autyzmu (zespół Aspergera). Jej historia pod pewnymi względami przypomina Dawn Prince-Hughes. W zasadzie to jednak nie ma znaczenia, czy ma diagnozę, czy nie, bo jej manifest jest w zasadzie prośbą o zauważenie tych wszystkich, którzy mają problem ze społecznymi oczekiwaniami i standardami. Żałoba, depresja, zaburzenia, choroba dwubiegunowa, to wszystko może sprawić, że wylądujemy na marginesie. 

Historie wielu osób, o których opowiada mają początek w dzieciństwie – przemoc, wykluczenie, bieda, rasizm. To stanowi bagaż przyszłej “dziwności”, odmienności, buntu. Choć książka może wydawać się optymistyczna – na odmienności można zbudować swoją przyszłą wartość, zaś autorka po wielu latach osiągnęła pewien spokój i sukces, to jednak wiemy, że za jedną udaną historią, są dziesiątki tych, którzy wylądowali na dnie bez wsparcia i pomocy.

Mam wrażenie, że gdyby Yuknavitch napisała tę książkę w innym momencie swojego życia, to nie byłby manifest, ale raczej odezwa, mowa oskarżycielska wobec społeczeństwa, które zbyt szybko ocenia i potępia tych, którzy są inni. Nawet niesiona im pomoc bywa ogromnie trudna. Bo nie zawsze zostanie przyjęta, z powodu niesionego bagażu.

Próbuję przekazać ci coś ważnego. Coś o ludziach takich jak ja. O misfitach. Ważne, żebyś zrozumiał, że skrzywdzeni ludzie nie zawsze potrafią powiedzieć “tak” lub zdecydować się na coś wielkiego, nawet jeśli mają to na wyciągnięcie ręki. To z powodu wstydu, który nosimy. Wstydu, że chcemy czegoś dobrego, że moglibyśmy poczuć coś miłego.

[foto]

Misfit. Manifest, L. Yuknavitch

Misfit. Manifest, Lidia Yuknavitch

Wyd.: Grupa Wydawnicza Relacja, 2020

Tłum.: Barbara Łukomska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *