Archiwum kategorii: Porzucone w trakcie

Kroniki Atopii

Czekałem na dobry pretekst, żeby przerwać lekturę Kronik Atopii już jakiś czas. Choć było coraz gorzej, dawałem szansę raczej skanując kolejne akapity, niż czytając. Według czytnika ten moment nadszedł w 47 procencie całości, gdy przeczytałem “przemapowałem mój zmysł dotyku od karku, aż do krzyża, niczym boczną linię receptorów u ryby, by wyczuwać zawirowania w prognozach rynkowych. Nawet najlżejsze zmiany ciśnienia rynkowych trendów łechtały mnie po plecach” i jeszcze kawałek dalej “liczba ludności na świecie zmniejsza się, załamuje się produkcja płodów rolnych, nie mówiąc już o niepowodzeniu yena [drogi tłumaczu, czemu nie jena?] i zielonych w zdobywaniu nowych terytoriów jako derywatów bitcoina. Czytaj dalej Kroniki Atopii

Podziel się

Ruiny i zgliszcza

Po wybraniu na czytniku książki Wellsa Towera Ruiny i zgliszcza okazało się, że zacząłem już ją kiedyś czytać. Plik otworzył się na jednej ze stron. Nic nie pamiętając, zacząłem czytać od samego początku. Zupełnie żadnego śladu pamięciowego. Wybrałem tę pozycję z zaległej kolejki po pewnej irytacji Elegią dla bidoków, którą przerwałem i nie miałem zamiaru już do niej wracać. Zbiór opowiadań Towera zdawał się być beletrystyczną wersją tego o czym pisał J.D Vance. Historyjki, czy też obrazki z życia przegranych.

Czytaj dalej Ruiny i zgliszcza

Podziel się

Lewa ręka ciemności

Po kilku dniach i stu trzydziestu stronach z trzystu zakończyłem przygodę z Lewą ręką ciemności Ursuli LeGuin. Nie potrafiła mnie wciągnąć w zbudowany przez siebie świat.

Trudno. Może kiedyś spróbuję jeszcze sięgnąć po Międzymorze lub coś innego, choć w tej sytuacji zupełnie wystarczają mi jej eseje.

[Photo by Pixabay from Pexels]

Lewa ręka ciemności, U. LeGuin

Lewa ręka ciemności, Ursula LeGuin

Wyd.: Wydawnictwo Literackie, 1988

Tłum.: Lech Jęczmyk

Podziel się

Mit neuronów lustrzanych

Świetna książka, której nie skończyłem. Brzmi dziwnie? A jednak to prawda. Mit neuronów lustrzanych to doskonała książka pokazująca, w jaki sposób pewne idee w nauce mogą szybko zyskać na popularności, stać się modne i przedostać się do popkultury. Potrzeba jednak wnikliwego badacza w tym wypadku jest to Gregory Hickok, który powie “hola, hola, panowie i panie; nie tak szybko” i udowodni, że pewne wnioski jednak zostały zbyt pochopnie wyciągnięte. Czytaj dalej Mit neuronów lustrzanych

Podziel się

Po trochu

Jest impreza. Może rodzinne spotkanie, a może w grupie przyjaciół.  Na stole dobre jedzenie, jakiś alkohol. A może to tylko wspólna podróż pociągiem w gronie kilku osób.

Jedna z osób ma talent do opowiadania różnych historyjek. Niektóre są z jej życia,  inne zasłyszane. Czasem ktoś inny dopowie coś podobnego licytując się na przeżycia i pamięć.

Uśmiechamy się, czasem przejmiemy. Ot, życiowe anegdotki. O życiu, śmierci, chorobach, sąsiadach, dzieciństwie. Nieporozumienia, wpadki, niezręczności. Zabawne, czasem wstydliwe. Czytaj dalej Po trochu

Podziel się

Wicehrabia przepołowiony/Baron drzewołaz

Italo Calvino zrobił na mnie ogromne wrażenie w ubiegłym roku (Jeśli zimową nocą podróżny). Lubię odkrywać nieznanych mi klasyków i cieszę się, że jest ich jeszcze całkiem sporo. Lubię, zwłaszcza wtedy gdy ogarnia mnie  znużenie kolejnymi wypromowanymi przez działy marketingu arcydziełami, przełomami i ucztami dla ducha, w których niewiele jest, a jeszcze mniej zostaje w głowie.

Sięgnąłem później  po Wykłady amerykańskie i kupiłem dostępną od ręki trylogię, na którą składają się trzy powieści: Wicehrabia przepołowiony, Baron drzewołaz i Rycerz nieistniejący. Poleżały sobie najpierw kilka tygodni zerkając na mnie sugestywnymi okładkami. Czytaj dalej Wicehrabia przepołowiony/Baron drzewołaz

Podziel się

Judasz całował wspaniale

Wydawnictwo Książkowe Klimaty ma u mnie kredyt zaufania dzięki kilku świetnym pozycjom (Dom kata, Księga szeptów, Turcja, obłęd i melancholia) . I choć jest bardziej niż pewne, że nie wszystko co wydają spodoba mi się, nie ma to znaczenia. Czasami zdarza się tak, że tytuł jakiejś książki mnie uwodzi. Przez lata pamiętałem właśnie ze względu na tytuł młodzieżową powieść Zeze Vasconcelos Choć, obudzimy słońce. Taką melodię posiada również Dziewczynko, roznieć ogieniek. Z tym, że ta sobie spokojnie czeka. Przeglądając strony wydawnictwa trafiłem na Judasz całował wspaniale, Mairy Papathanaspoulou. Niektórzy kupują książki pod wpływem okładek. Mnie wystarczy czasem tytuł. Z krótkich notek wynikało, że może to być coś w sam raz na weekend. Leciutkie i zabawne. Czytaj dalej Judasz całował wspaniale

Podziel się

Mała apokalipsa

Stał egzemplarz nielegalnej Małej apokalipsy Tadeusza Konwickiego na honorowym miejscu w biblioteczce jednego z moich licealnych kolegów. Prawdopodobnie u niego przeglądałem książkę. Albo może zupełnie w innych okolicznościach. To nie ma zupełnie znaczenia, poza tym, że zupełnie mi nie podpasowała i w zasadzie na to pytanie “Czy czytałeś Małą apokalipsę” niezmiennie przez lata odpowiadałem: “nie znam, coś mi w niej nie pasowało”. Zaczytywaliśmy się przede wszystkim w Hłasce. Obu autorów można było zdobyć do pewnego czasu wyłącznie w drugim obiegu. Oficjalnie nie byli drukowani. Czytaj dalej Mała apokalipsa

Podziel się

Pierwszy bandzior

To było kolejne podejście do Pierwszego bandziora Mirandy July. Za pierwszym razem zupełnie nie byłem w stanie wejść w atmosferę. Tak bywa. Ale nie odrzuciłem, tylko odłożyłem na inny czas. Spokojniejszy, wakacyjny. Tym razem było lepiej. O wiele lepiej. Historia czterdziestoletniej Cheryl, outsiderki albo dziwaczki w zależności od tego, jak chcemy ją postrzegać. Intrygująca. Niestety z kolejnymi stronami coraz bardziej przypominała mi Eleaonor Oliphant ma się całkiem dobrze. Lepiej napisana bez wątpienia, ale posiadająca te wszystkie wady, które mnie zniechęciły do powieści Gail Honeyman – nie interesuje mnie spiętrzanie kolejnych dziwactw i sytuacji, w których bohaterka czuje się osaczona lub nierozumiana, tłumacząc nam swój świat, a my mimochodem mamy się uśmiechnąć. Czytaj dalej Pierwszy bandzior

Podziel się

Historia twojego życia

Zaczynało się naprawdę interesująco.

Gdyby wieżę położyć na równinie Szinear, przejście od jej podstawy do szczytu zajęłoby dwa dni. Póki wieża stoi, wejście na jej szczyt trwa miesiąc i jeszcze pół, jeśli idzie się bez obciążenia. Nieliczni jednak wchodzą na wieżę z pustymi rękami, kroki większości spowalnia wózek z cegłami, który ciągną za sobą.

Budowa wieży Babel z perspektywy jej budowniczych. Nowych, chętnych do podjęcia się wyzwania, które trwa już od dziesiątków lat. I choć autor nie uniknął pewnych niespójności i bardziej liczyłem na nieco więcej realizmu, a mniej mitologii to zarówno koncepcja, jak i styl opowieści był w porządku. Nawet banalne zakończenie nie psuje tego pomysłu.

Ale w kolejnych opowiadaniach ze zbioru Historia twojego życia było już coraz gorzej. Nudne, przegadane, przekombinowane. Ted Chiang nagradzany autor opowiadań science fiction w mojej opinii próbuje sprzedać czytelnikowi wszystko co przyjdzie mu do głowy. W rezultacie można odnieść wrażenie, że dostajemy coś niesłychanie wyrafinowanego albo… po prostu pustosłowie. Czytaj dalej Historia twojego życia

Podziel się