Archiwum kategorii: Porzucone w trakcie

Realizm kapitalistyczny

Krytyka kapitalizmu ma sens ponieważ jak każdy system (nie tylko polityczny) ma on swoje wady i ograniczenia. Dzięki tej krytyce, on się wciąż zmienia, choć trudno powiedzieć, by zmieniali się ludzie ze swoimi ambicjami, skłonnościami i wadami. Prawdopodobnie zmienia się niedostatecznie i czasem jest męczący, ale jednak te zmiany są. Każdorazowo gdy trafiam na teksty krytyków kapitalizmu, gdzieś tam z mniejszą lub większa nostalgią opowiadającą o lewicowości, ideach Marksa (“tak wiemy, co zrobił radziecki komunizm, no ale wiecie…”) mam przekonanie, że naprawdę powinni pomieszkać parę lat w ustroju równości, sprawiedliwości społecznej, żeby zrozumieli, że wszystkie te wady, które krytykują w kapitalizmie, wielokrotnie mocniej pojawią się w jakiejś formie socjalizmu. Tak właśnie było, gdy zacząłem czytać pierwsze strony Realizmu kapitalistycznego Marka Fishera. Czytaj dalej Realizm kapitalistyczny

Jak działają ludzie

Mówią, że pokój nastolatka “nie da się sprzątnąć”, że bałagan jest w tym wypadku pewną normą. Może łatwiej byłoby to zaakceptować, gdyby ów nastolatek nie przychodził i nieustannie nie pytał, gdzie są różne GDZIEŚ ZAGUBIONE rzeczy. 

Camilla Pang to biochemiczka, autorka książki Jak działają ludzie. W wieku ośmiu lat została zdiagnozowana jako osoba w spektrum autyzmu, z ADHD i zespołem lęku uogólnionego. Mieszanka dość wybuchowa. W każdym razie to wystarczyło, żebym po tę książkę sięgnął. Podobnie jak wiele innych pisanych przez osoby w spektrum autyzmu, pozwala często odnaleźć inną perspektywę, zrozumieć motywacje i zachowania innych osób (nie koniecznie wyłącznie w spektrum). Tylko, w przypadku tej książki miałem spory problem. Czytaj dalej Jak działają ludzie

Centrala Europa

Lipcowy oddech lip, blask rzek, obietnice kajzera i uperfumowana wilgoć unosząca się znad kobiecych piersi rozpuściły się w przesyconym roztworze, którego cząstki rozpierzchły się na wszystkie strony i przysiadły na lipach w ptasim przebraniu, a potem – niezdolne do odrębnego bytu poza granicą nasycenia – połączyły się z nowymi, krystalicznymi hasłami kajzera.

Czytaj dalej Centrala Europa

Odwaga bycia nielubianym

Trzy miliony sprzedanych egzemplarzy! Japoński fenomen, który pokazuje jak być wolnym i odmienić własne życie. Zaintrygowały mnie te zapowiedzi na okładce książki Odwaga bycia nielubianym. Kraj z niesłychanie patriarchalną i hierarchiczną strukturą, do tego jak wiele krajów azjatyckich raczej nie promuje nadmiernego indywidualizmu i nagle taki tytuł. Czyżby kolejny modny produkt książkowy – bądź szczęśliwy jak Fin, Szwed, Polak, czy kto tam a danym sezonie jest modny. Czytaj dalej Odwaga bycia nielubianym

Poniedziałek zaczyna się w sobotę [2]

Poniedziałek zaczyna się w sobotę to druga powieść w zbiorze Piknik na skraju drogi i inne utwory braci Strugackich. Napisana w 1965 roku jest zupełnie inna niż historia stalkera z Pikniku… Mamy tu dużo magii, odwołań do bajek i baśni, radzieckości, satyry na biurokrację i radziecką naukę.  Czytaj dalej Poniedziałek zaczyna się w sobotę [2]

Od dobrego do wielkiego

Wiele miesięcy temu trafiłem na tę książkę. Bestseller. Klasyka książki o zarządzaniu, same ochy i achy, również w Polsce. Od dobrego do wielkiego Jima Collinsa. Kupiłem i po kilkunastu stronach zacząłem kartkować, a po kilkudziesięciu odłożyłem na półkę “do oddania”. Miałem wrażenie, że autor strony stworzył pewną fikcję. Dodatkowo trudno było mi się przekonać do koncepcji wizji przejścia “od dobrej do wielkiej” korporacji. Czytaj dalej Od dobrego do wielkiego

Macbeth

Przezroczysta kropla ‌deszczu ‌spadała z nieba przez ciemność ‌w stronę ‌migoczących świateł portowego miasta. ‌Zimne porywy ‌wiatru z północnego zachodu rzuciły ‌ją ‌nad wyschnięte łożysko rzeki, ‌przecinające ‌miasto ‌wzdłuż, i pognały ‌nad nieczynną linię kolejową, ‌przecinającą ‌miasto w poprzek.

Przeczytałem te dwa pierwsze zdania i wiedziałem już, że łatwo nie będzie. W zasadzie mogłem już przestać, zwłaszcza, że dalej nie było lepiej.

Kropla ‌deszczu ‌z przezroczystej zmieniała ‌się ‌w coraz bardziej szarą, w miarę ‌jak ‌przebijała się przez sadze ‌i trucizny ‌unoszące się nad ‌miastem niczym ‌stała pokrywa z mgły, ‌mimo że w ostatnich ‌latach fabryki po kolei zamykano. ‌

Przypomniałem sobie Hłaskę…

Przeczytałem zdanie: „Śnica zapuścił sępie spojrzenie swoich źrenic w jej duszę”. Poczułem się zwolniony na zawsze z obowiązku czytania Żeromskiego.

Czytaj dalej Macbeth

Wszystko dla naszych zmarłych

Często słucham muzyki z moim starszym synem. Jadę samochodem, włączam Spotify i od czasu do czasu trafiam na płytę, utwór, zaznaczony zielonym serduszkiem. Czasem wiem, że lubił tego słuchać, niekiedy jestem zaskoczony wyborem. Uśmiecham się wtedy lub dziwię, że o tym nie wiedziałem. Nasze gusta nie pokrywają się w pełni. Nie rozumiem fascynacji wieloma gatunkami, zwłaszcza wiedząc, że przede wszystkim kochał ciężkie brzmienie. Czytaj dalej Wszystko dla naszych zmarłych

Zagroda zębów

Nie składam obietnicy, ani zobowiązania, bo wiem, że i tak jej nie dotrzymam. Ale postanawiam zmniejszyć nieco stosy kupionych ostatnio książek. Zarówno tych fizycznych, jak i wirtualnych na czytniku. Trafiam na Zagrodę zębów Wita Szostaka. Jakiś kolejny kompulsywny zakup? Otwieram plik, i już wiem, czemu kupiłem. To wariacja na temat Odysei. Od razu też wiem, po kilku pierwszych zdaniach, że chyba się nie polubimy. Czytaj dalej Zagroda zębów