Szóste wymieranie

Gdy zobaczyłem jakiś czas temu pojedynczą dżdżownicę przypomniałem sobie, że w dzieciństwie był to dla mnie zwyczajny widok po deszczu. Na płytach chodnikowych leżały dziesiątki rosówek przeróżnych rozmiarów. Zbieraliśmy je, porównywaliśmy, obserwowaliśmy.

Podczas spotkania ornitologicznego nad Wisłą prowadzący zwrócił uwagę na klon jesionolistny – inwazyjny gatunek drzewa pochodzący z Ameryki Północnej i sprowadzony do Polski w XIX wieku, który zdominował w ostatnich latach łęgi nadwiślańskie.

Szacuje się, że populacja wróbla w polskich miastach zmniejszyła się o ⅓ do ½ od lat osiemdziesiątych XX wieku.

Zmiany otaczającego nas świata odbywają się naprawdę na naszych oczach. Nie są to już procesy rozłożone na tysiąclecia. Gdy byłem w szkole podstawowej podawano przykład ptaka dodo jako gatunku, do wytępienia którego przyczynił się człowiek. Ta lista obecnie jest o wiele dłuższa.  W ciągu życia przeciętnego człowieka giną liczne gatunki zwierząt i roślin. Najbardziej spektakularne opisuje Elizabeth Kolbert w książce Szóste wymieranie.

W historii Ziemi rozpoznaliśmy do tej pory pięć katastrof –  tytułowych wymierań, które prowadziły do niemal całkowitej zagłady gatunków. Najbardziej znane – wymieranie kredowe – odpowiedzialne za zagładę dinozaurów, nie było tym największym. 200 milionów lat wcześniej wyginęło ponad 90 procent gatunków morskich (wymieranie permskie). Według części naukowców być może właśnie mamy do czynienia z tytułowym szóstym wymieraniem, za które odpowiedzialny jest niesłychanie inwazyjny gatunek – człowiek.

Szóste wymieranie jest jedną z tych książek, która opowiada nam o rozwoju nauki. W jaki sposób formułowały się pewne hipotezy i koncepcje. Które przyjmowano, a które odrzucano i z jakich powodów. Tłem tej opowieści jest historia znikających gatunków. To co istotne, nie ma tu ideologicznego zadęcia, wezwań do opamiętania się i powrotu do natury. Powiedziałbym raczej, że jest zdrowy rozsądek. Jesteśmy częścią tego świata i panoszymy się na nim, tak jak ropuchy w Australii (sprowadzone przez człowieka) prowadząc do zagłady innych gatunków.

Argument, że można by było powstrzymać trwające obecnie wymieranie, gdyby ludzie bardziej się starali i byli skłonni do większych poświęceń, jest trafny, ale nie dociera do sedna problemu. Nie ma bowiem większego znaczenia, czy ludzie się starają, czy nie. Znaczenie ma to, że ludzie zmieniają świat.

Szóste wymieranie, E. Kolbert

Szóste wymieranie, Elizabeth Kolbert

Wyd. W.A.B., 2016

Tłum.: Piotr Grzegorzewski, Tatiana Grzegorzewska

Podziel się

2 myśli nt. „Szóste wymieranie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *