Widziałem pięknego dzięcioła

Książki muszą mieć swój czas. Kupuję ich sporo, odkładam na półki i czekają. Czasem o nich zapominam, czasami gdzieś w głowie mam jakiś tytuł i obiecuję sobie, że jak najszybciej po niego sięgnę. W każdym razie zwykle po zakupach je odkładam. Nie przeglądam, nie kartkuję, patrząc, czy mi się spodoba.

Widziałem pięknego dzięcioła Michała Skibińskiego kupiłem parę miesięcy temu. Historię książki opowiedział mi bratanek autora i w zasadzie to wystarczyło.

Książka powstała na podstawie zeszytu dziewięcioletniego Michała Skibińskiego pisanego w wakacje 1939 roku. Autor miał wówczas dziewięć lat, zaś zeszyt był jego pracą i warunkiem promocji do drugiej klasy szkoły podstawowej. Zadanie proste – codziennie zapisywać jedno zdanie.

Co ciekawe w wielu poradnikach dotyczących pisania pojawia się właśnie takie wyzwania – spróbuj codziennie napisać jedno zdanie, czasem jedną kartkę.

Proste? Pozornie. Bo przecież – co wybrać? Jakie zdarzenia są na tyle ważne, żeby jednym zdaniem je uwiecznić. A może, nie ma co pisać, bo nic się przecież nie dzieje. Nic nam się przecież nie wydarza.

Gdybym przeczytał Widziałem pięknego dzięcioła wiele miesięcy temu nie byłoby pewnego ważnego kontekstu. Oczywiście wiemy, co wydarzyło się po zakończeniu wakacji w 1939 roku. I ma to odzwierciedlenie w tych pojedynczych zdaniach Skibińskiego. Sielanka – opisywanie przyrody, spaceru z dziadkiem – kończy się w ostatnich dniach wakacji.

jednak lektura książki dziś to zupełnie inne doświadczenie. 24 lutego Ukraina została zaatakowana przez Rosję. Żadna to wyrafinowana, logistycznie dopracowana operacja. Raczej klasyczna napaść, w której chodzi o to by burzyć, niszczyć i zastraszać. Jesteśmy tuż obok. Przyjmujemy dziesiątki dzieci i kobiet z Ukrainy. Powstaje mnóstwo świadectw “okropieństw wojny”. To już nie są pojedyncze zdania, tylko nagrania, filmy, odezwy, plakaty. Pojawiają się już pamiętniki i wspomnienia. Nie trzeba z nimi czekać kilkadziesiąt lat, bo technologia pozwala je pokazać światu natychmiast. Pewnie takich dzienników były dziesiątki. Ale ten jeden został przypomniany światu.

Mam ten zeszyt przed sobą, zilustrowany przez współczesną artystkę, Alę Bankroft i jest przejmujący. Właśnie w kontekście tego, że bezpieczny i spokojny świat w jednej chwili może się zmienić. 

Wydawnictwo – Dwie Siostry – poza umieszczeniem ilustracji, zamieszcza również reprodukcje stron z zeszytu małego Michała. Ale jak one są zrobione! Widać nawet ślady ołówka, przebijające przez stronę, zgięcia i naderwania. Choć wiedziałem, że strony nie są 3D to jednak instynktownie przeciągnąłem dłonią po kartce, żeby sprawdzić, czy na pewno nie ma wypukłości!

Nie miewam skłonności do zbytniej egzaltacji, ale to jedna z piękniejszych książek (i przedmiotów) jakie w ostatnim czasie miałem w ręku.

 

 

Widziałem pięknego dzięcioła, M. Skibiński, A. Bankroft

Widziałem pięknego dzięcioła, Michał Skibiński, Ala Bankroft

Wyd. Dwie Siostry, 2019

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.