Shenzen

Rozmawiałem ostatnio z P. o aktualnej sytuacji na świecie, a zwłaszcza robieniu interesów z reżimami. O tym, jak Zachód, dojrzałe demokracje, z jednej strony “z uwagą i niepokojem przyglądają się łamaniu praw obywatelskich”, z drugiej zaś doskonale potrafią dogadywać się z dyktatorami, jeśli chodzi o funkcjonowanie w przestrzeni gospodarczej. Nawet tam, gdzie funkcjonują obozy pracy, wykorzystywanie dzieci, czy inne patologie. P. wspomniał o Guy Delisle i komiksie Pjongjang – graficznych wspomnień z jego pracy w stolicy Korei Północnej. Od chwili, gdy polecił mi Niebieskie pigułki, biorę w ciemno jego rekomendacje. Niestety Pjongjang jest niedostępny, ale wybrałem pierwszy komiks Delisle’a z tej serii – Shenzen.

Autor jest kanadyjskim animatorem i pracuje w różnych krajach, gdzie nadzoruje pracę zespołów animatorskich pracujących dla studiów filmowych.

Wszystko mi się w tym komiksie podoba. I ta gruba kreska, miękkim ołówkiem, i styl rysunku, no i przede wszystkim cała historia-pamiętnik. Autor przybył do Shenzen w 1997 roku. Prawdopodobnie od tamtego czasu Chiny się zmieniło – mija niemal ćwierć wieku. Są jeszcze większe, jeszcze bardziej zatłoczone, jeszcze bardziej dynamiczne. Ciekawe, czy również wciąż obce dla nie znającego języka człowieka z innego kręgu kulturowego.

Porozumienie się po angielsku jest praktycznie niemożliwe (z wyjątkiem Hong-Kongu, gdzie na jeden z weekendów wyjeżdża bohater), nie ma znaczenia, czy w hotelach, restauracjach, czy innych miejscach. 

Na koniec niespodzianka i ciekawostka. To był rok 1997. Chińczycy wiedzieli, a Kanadyjczycy nie?

Shenzen, Guy Delisle

Shenzen, Guy Delisle

Wyd.: Kultura Gniewu, 2021

Tłum.: Paweł Łapiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.