Nie tylko pomarańcze…

Przyszło mi do głowy, żeby po Fioletowym hibiskusie znaleźć jeszcze jakąś książkę, której tematem będzie wychowanie w rodzinie fanatyka religijnego. Z różnych zestawień wybrałem książkę Jeanette Winterson Nie tylko pomarańcze…. Mimo trudnego tematu zapowiadała się nieźle. Narratorem jest adoptowana córka anglikańskiej dewotki, która opowiada nam o swoim dzieciństwie i młodości. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że dorastająca już dziewczyna odkrywa w sobie skłonność ku Nienaturalnym Namiętnościom. Dla matki i jej środowiska jest to oczywiście grzech niewybaczalny. Kobiety nie powinny zakochiwać się w innych kobietach.

Mimo trudnego tematu całość jest raczej humorystyczna, ale w zasadzie nijaka. Przeplatana wizjami, snami i wyobrażeniami w pewnym momencie mnie znużyła. Niewielka książeczka, ale pod koniec nawet mi się nie chciało jej dokładniej czytać, ot kartkowałem sobie.

To debiutancka powieść Winterson, i mimo pewnego rozczarowania tym tytułem, jest coś takiego w jej pisaniu, że gdzieś tam na listę sobie wciągnę Namiętność oraz O sztuce.

Nie tylko pomarańcze, J. Winterson

Nie tylko pomarańcze…, Jeanette Winterson

Wyd.: Rebis, 1997

Tłum.: Waldemar Łyś

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *