Archiwa tagu: książki

Wycinanki

Dwa dni temu, 25. kwietnia obchodzony był Międzynarodowy Dzień Książki Praw Autorskich. Zupełnym przypadkiem sięgnąłem tego dnia po (kolejny) zbiór felietonów Kornela Makuszyńskiego, wydany w 1925 roku. Nie było chyba lepszego dnia, na rozpoczęcie tej lektury. W końcu nieustannie narzekamy na stan polskiego czytelnictwa, na to, że książka w Polsce ma się coraz gorzej, że wydaje się zbyt dużo chłamu, a ludzie wolą smartfonyy i streaming. Krótko mówiąc, kiedyś było lepiej. Trudno tylko powiedzieć, kiedy było to kiedyś, bo Makuszyński z kolei zauważa, że przed wojną było lepiej. Czytaj dalej Wycinanki

Po piśmie

“Czytałeś już Lód?”. Mam wrażenie, że regularnie raz na kilka miesięcy M. zadaje mi to pytanie. Nie zachęca, nie przekonuje tylko pyta. A mi z Dukajem nie było nigdy po drodze. Nie ma na to, żadnego wyjaśnienia. Tak czasem bywa, że jakiś autor dojrzewa bardzo długo w mojej głowie. Czasem się pewnie nie doczeka. 

Aż nagle podczas tegorocznego Pol’And’Rock Festival Olga Tokarczuk (również nie czytałem jeszcze nic) mówiła mądrze i ciekawie i wspomniała Po piśmie, Jacka Dukaja. W kontekście pisania, pisarstwa i kultury czytania w nowym świecie. Technologii dających natychmiastowe przeżycia.. Prawdopodobnie chodziło jej między innymi o esej, w którym znajduje się ten fragment. Czytaj dalej Po piśmie

Jak powieść

Dopóki książki stoją na półkach, dopóty plany sięgnięcia ponownie do niektórych z nich są bardzo mgliste. Ale gdy lądują w kartonach, później zaś następuje próba poszukiwania dla nich nowego miejsca, mam ogromną chęć przypomnieć sobie dawne wrażenia. Jak powieść Daniela Pennaca pamiętałem niezbyt dobrze. Nie była lekturą młodzieńczą, czytałem ją pewnie kilkanaście lat temu, pamiętałem jednak, że wiązała się z dużą przyjemnością. Czytaj dalej Jak powieść

Wykłady amerykańskie

Moja ufność w przyszłość literatury wywodzi się z przekonania, że istnieją rzeczy, które tylko literatura może wypowiedzieć, za pośrednictwem sobie tylko właściwych środków wyrazu. Chciałbym, zatem moje wykłady poświęcić tym paru przymiotom, właściwościom czy walorom literatury, które cenię szczególnie i postaram się je polecić przyszłemu tysiącleciu. [1985]

Lekkość

[…] każda interpretacja zuboża mit i go zaćmiewa. Wobec mitów pośpiech nie jest wskazany; lepiej przechowywać je w pamięci, medytować nad każdym szczegółem, rozmyślać nad nimi, nie wykraczając poza język obrazów. Nauka, którą możemy wyprowadzić z mitów, wypływa z ich  dosłownego odczytania, nie z tego, co my sami do lektury dodajemy.

Szybkość

[…]wierzę w silniejsze oddziaływanie zwięzłego streszczenia, gdzie wszystko pozostawione jest wyobraźni i gdzie szybkość następowania po sobie faktów stwarza poczucie nieuchronności.

Dokładność

[…] staram się mówić jak najmniej i wolę pisać właśnie dlatego, że pisząc, mogę poprawiać każde zdanie tak długi, jak to konieczne, bym odczuł może nie tyle zadowolenie ze swoich własnych słów, ile miał choćby wrażenie, że usunąłem przyczyny niezadowolenia, przynajmniej te, które sobie uświadamiam.

[…]

Poezja jest wielką nieprzyjaciółką przypadku, mimo że sama jest dzieckiem przypadku i wie, że w ostatniej instancji on zawsze zwycięży.

Przejrzystość

Wyobraźnia jest odmianą maszyny elektronicznej, która uwzględnia wszystkie możliwe kombinacje i wybiera rozwiązanie sprzyjające osiąganiu zamierzonego celu albo zestawienia po prostu ciekawsze i zabawniejsze.

Wielorakość

Nadmiernie rozbudzone ambicje można uznać za rzecz naganną w wielu innych dziedzinach, nie dotyczy to jednak literatury. Literatura pozostaje żywa tylko wówczas, kiedy wyznacza sobie wyolbrzymione cele, które nie mają jakiejkolwiek szansy realizacji.

Wykłady amerykańskie, I. Calvino

Wykłady amerykańskie. Sześć przypomnień dla przyszłego tysiąclecia, Italo Calvino

Wyd.: Czuły barbarzyńca Press, 2009

Tłum.: Anna Wasilewska

Tym razem bez tytułu, aż do końca

Przyszedł mi pomysł, by napisać powieść zbudowaną wyłącznie z początków powieści. Bohaterem mógłby być Czytelnik, któremu nieustannie coś przerywa lekturę. Czytelnik nabywa nową powieść X autora Y, lecz egzemplarz jest uszkodzony i Czytelnik może przeczytać tylko początek… Wraca do księgarni, aby wymienić tom…

Mógłbym napisać całą powieść w drugiej osobie: ty, Czytelniku… Mógłbym także wprowadzić postacie Czytelniczki, fałszywego tłumacza, starego pisarza, który pisze podobny do mojego dziennik…

O czym właściwie jest ta książka? Złożona z początków powieści, intrygujących, wciągających, misternie tkanych, napisanych fantastycznym językiem i stylem. Ale to nie był dla mnie najważniejszy element. Owe rozpoczynające się kolejne powieści przeplatane są rozważaniami o książce z niemal każdej perspektywy – czytelników, autorów, wydawców, redaktorów, krytyków, interpretatorów, recenzentów, akademików. Czytaj dalej Tym razem bez tytułu, aż do końca

Auto da fé

W moim najstarszym zeszycie z cytatami stronę przed tym, jak pojawili się tam Bracia Karamazow znajduje się zbiór zdań Eliasa Canetti. Pamiętam, że w tamtym czasie czytałem Auto da fé. Jednak poza okładką, ogólnym wspomnieniem pożaru biblioteki i decyzją o rezygnacji z czytania beletrystyki przez głównego bohatera profesora Kiena, żadnych innych śladów pamięciowych nie zanotowałem. Ponieważ zapisane cytaty nie mają żadnego źródła podejrzewam, że pochodziły z jakiegoś zbioru “aforyzmów”. Prawdopodobnie była to PIW-owską serię aforystyczna. Czytaj dalej Auto da fé

Jak wybierać dobre tytuły

Nie oszukujmy się. Genialnych książek nie liczy się na pęczki. To są pojedyncze pozycje, które mocno zapadają w głowie. Zdecydowana większość to przeciętne, schematyczne powieści. Czasem mają fajnych bohaterów, ale szwankuje historia, czasem jest niesłychany pomysł, ale zmarnowany potencjał. No i mamy ewidentne gnioty, w których zły jest język, opowieść wielokrotnie już była przerabiana, zaś bohaterowie są sztuczni i niewiarygodni. Ot krzywa Gaussa w praktyce. Czytaj dalej Jak wybierać dobre tytuły

Jednolita cena książki – tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi

Centralne planowanie sprawia, że nawet mądrzy i roztropni
ludzie zaczynają działać na szkodę społeczeństwa i, co gorsza,
są w pełni tego świadomi. Anatolij Fiedosiejew, Zapadnia

Kontynuuję wątek projektu ustawy o jednolitej cenie książki zaproponowanej przez Polską Izbę Książki. Organizację skupiającą duże podmioty na rynku czytelniczym, która próbuje przekonać wszystkich dookoła, że działa w interesie małych wydawnictw i małych księgarń.

Tak na marginesie za działania lobbyingowe agencja Hill + Knowlton Strategies otrzymała nagrodę Złote Spinacze 2015 za kampanię na zlecenie PIK.

celem było zbudowanie poparcia dla Ustawy o książce wśród decydentów oraz edukacja na temat zalet Ustawy i uzyskanie społecznej akceptacji dla niej. (źródło)

Działania lobbyingowe były na tyle skuteczne, że do podpisania listu otwartego „Polska książka potrzebuje ratunku” dali i dały się namówić m.in. Marek Bieńczyk, prof. Jerzy Bralczyk, Sylwia Chutnik, Krystyna Janda, Małgorzata Kalicińska, Ignacy Karpowicz, Sławomir Koper, Zygmunt Miłoszewski, Olga Tokarczuk, Szczepan Twardoch, Janusz Leon Wiśniewski

Spróbuję krok po kroku zastanowić się nad kolejnymi zapisami w tym projekcie, żeby pokazać, że jest to… Właściwie niech każdy sobie odpowie na to pytanie. Ja postawię tylko różne pytania dotyczące poszczególnych zapisów i sugestie, jak w praktyce może wyglądać realizacja tychże. Czytaj dalej Jednolita cena książki – tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi

Szwecja czyta, Polska (nie) czyta

W ostatnim czasie ponownie zaczął na światło dzienne wychodzić projekt ustawy o jednolitej cenie książki, za którym  lobbuje Polska Izba Książki, skupiająca nie tylko wydawców (oczywiście nie wszystkich), ale co ważne również firmy, zajmujące się przede wszystkim dystrybucją. Z uwagi na pewną nierówność sił w układzie wielki ogólnopolski dystrybutor – mały/średni wydawca zadziwia mnie, jak mało poświęca się uwagi w dyskusji na ten temat właśnie roli dystrybutorów.

Cały czas słyszę o tym, jacy to pazerni są wydawcy, że to właśnie przez nich ceny książki są tak wysokie i tylko jednolita cena dla wszystkich sprawiłaby, że czytelnicy obudzą się w książkowym raju. W całej dyskusji niemal nikt nie wspomina o tym, że dystrybutorzy wymuszają na wydawcach terminy płatności od 120 dni w górę. Rekordowe umowy opiewają na 180 dni. Nie dość na tym, często nawet tych terminów nie dotrzymują, co sprawia, że głównym biznesem dystrybutorów zdaje się nie być dystrybucja książek, tylko darmowy kredyt od wydawców. Nie wspomina się o tym, że na cenę detaliczną książek składa się między innymi rabat dla hurtowni. Ten zaś sięga nawet 60 procent. Jeśli książka kosztuje 50 złotych, to hurtownia otrzymuje ją maksymalnie po 25 złotych. Z tego co zostaje wydawca musi opłacić prawa autorskie lub honorarium, druk, skład, marketing. Nikt nie wspomina o tym, że dystrybutorzy chętnie oferują różnego rodzaju usługi marketingowe – stoliki w sieci sprzedaży, banery, newslettery. Przy czym w tym wypadku termin płatności, który obowiązuje wydawcę to tradycyjne w biznesie 30 dni.

Ale to oczywiście wydawcy są pazerni.

Przy okazji kilku dyskusji podczas których pojawiała się kwestia jednolitej ceny książki, jako remedium na problemy polskiego rynku polecano mi książkę Szwecja czyta, Polska czyta. Jest to zestaw rozmów przeprowadzonych przez Katarzynę Tubylewicz i Agatę Diduszko-Zyglewską z reprezentantami branży wydawniczo-księgarskiej na rynku szwedzkim i polskim. Interesujące, że polecający mi tę lekturę byli raczej zwolennikami proponowanego rozwiązania, czyli jednolitej ceny, podczas gdy ja jedyny rozsądny głos – z jakąkolwiek konkretną argumentacją – odczytałem po stronie przeciwnej. Była to rozmowa z Beatą Chmiel (Obywatele Kultury). Zwolennicy jednolitej ceny nie mieli niemal żadnych rozsądnych argumentów poza „spróbujmy, może jednak coś z tego wyniknie”.

Czytaj dalej Szwecja czyta, Polska (nie) czyta

Listy – Kurt Vonnegut

Nie mam w zwyczaju czytać cudzych listów. Próbuję sobie przypomnieć, czy poza dwutomowym wydaniem Listów Jamesa Joyce’a czytałem jakieś inne i nic nie przychodzi mi do głowy. Te Joyce’a kupiłem przed laty w antykwariacie przy ulicy Pięknej 54 w Warszawie, za jakąś horrendalną wówczas sumę. Byłem wtedy pod nieustającym wrażeniem Ulissesa i Epifanii. Utwory poetyckie opublikowane przez Wydawnictwo Literackie w 1972 roku osiągały w antykwariatach ceny, które wykluczały kupno książki przez młodego chłopaka. Przez długi czas na nie polowałem, później zapomniałem o ich istnieniu. Zarówno Listy jak i Utwory poetyckie, można dziś kupić za kilka złotych na Allegro. Co więcej, w tym roku ukazało się nowe wydanie Epifanii w tłumaczeniu Adama Poprawy. Po latach dowiedziałem się, że polskie wydanie Listów zostało mocno okrojone. Wycięto „niemoralne” wyznania Joyce’a do żony. Czytaj dalej Listy – Kurt Vonnegut