Archiwa tagu: dojrzewanie

Green Town

Pisałem niedawno o Słonecznym winie Raya Bradbury’ego. Książka niemal niedostępna. Na portalach aukcyjnych wydanie z 1965 roku kosztuje około sto złotych, za kilkanaście można kupić samą obwolutę. Byłem więc zaskoczony, gdy poszukując informacji na temat samej książki trafiam na wydanie z 2000 roku Green Town. Początkowo myślałem, że to jest książka w języku angielskim, albo jakiś zbiór. Tymczasem okazało się, że wydawnictwo MAG wydało cały zbiór powieści i opowiadań związanych z miasteczkiem Green Town, w którym działa się akcja Słonecznego wina. Mamy więc całą trylogię, oraz bonus, ale o tym za chwilę. Czytaj dalej Green Town

M jak monstrum

Jak to jest zyskać wzrok po czterdziestu latach niewidzenia? Nasze – osób widzących – przekonanie jest proste. Taka osoba ma szansę na nową jakość życia. Na doznania, które do tej pory były jej obce. A jeśli tak nie jest? Oliver Sacks w Antropologu na Marsie opisywał historię Vergila. Błędna diagnoza w wieku sześciu lat, sprawiła, że lekarze uznali, że to genetyczna choroba siatkówki. Vergil zrobił kurs masażu, nauczył się funkcjonować w świecie, aż po czterdziestu latach inny lekarz uznał, że wystarczy prosta operacja zdjęcia katarakty. Okazało się, że nowe życie było dla mężczyzny nie do zniesienia. Miał problem z tym co naprawdę widzi. Nie był w stanie oceniać proporcji, nie potrafił połączyć wrażeń wzrokowych w całość Nie chciał porzucić swoje “dotykowego świata”. Przypomniała mi się ta historia w trakcie lektury powieści graficznej M jak Monstrum Talii Dutton. Czytaj dalej M jak monstrum

O tym można rozmawiać tylko z królikami

Na początku jest okładka i tytuł. Okładka ciemna, pełna smutku, może odrobinę mroku. Trudno na jej podstawie powiedzieć, do kogo może być skierowana. O tym można rozmawiać tylko z królikami. Okładkowy królik, nie wygląda na radosnego puszystego króliczka, z książeczek dla dzieci. A później wcale nie jest lepiej.  Czytaj dalej O tym można rozmawiać tylko z królikami

Figgrotten

Kiedy była na dworze, tak naprawdę nigdy nie doskwierała jej samotność. Była szczęśliwa i czuła się naprawdę sobą. Poczucie osamotnienia dopadało ją wśród ludzi. Świadomość bycia odmieńcem nie pasujacym do grupy, nie była zbyt miła.

Wciąż zdarza się, że kupię sobie jakąś książkę dla młodzieży. Już nie czytam, ani nie podtykam mojemu nastolatkowi, który ma przekonanie, że z nich wyrósł*, ale ciekawią mnie zwłaszcza te zajmujące się trudniejszymi sprawami. 

Tak trafiłem na Figgrotten April Stevens. Tytułowa bohaterka to dziewczynka-oustiderka. Trudno powiedzieć ile ma lat, choć jeszcze jest dzieckiem. Dzieckiem, odrobinę dziwnym, jak mawiają niektórzy “oryginalnym”. Imię nadała sobie sama i jest z niego dumna. Zbiera liście, patyki, pióra. Jej mama już dawno zaprzestała prób sprzątania jej pokoju, więc tylko możemy sobie wyobrazić, jak on wygląda. Czytaj dalej Figgrotten

#sexedpl

Jestem pod wrażeniem! Właśnie czegoś takiego od bardzo dawna mi brakowało. Nie mam pojęcia jak przez młodych odbierana jest Anja Rubik. Czy jest minimalnym choćby autorytetem, czy jej głos ma jakiekolwiek znaczenie, ale na pewno jest rozpoznawalna. I w odróżnieniu od wielu innych rozpoznawalnych “celebrytów/ek”, “influencerów/ek”, “instagramerów/ek” zrobiła coś za co należą jej się ogromne brawa.

W zasadzie przecież mogła wyprodukować kolejne książki w stylu “ubierz się z Anją”, “gotuj z Anją”, “podróżuj z Anją” i zarobić pewnie niemałą kasę. Tymczasem wzięła się za edukację seksualną młodzieży. Zainicjowała akcję #sexedpl, w ramach której powstała książka “o dojrzewaniu, miłości o seksie”. Co więcej, książka dostępna jest w cenie detalicznej 19,99 złotych – taki był zamysł, choć można kupić ją jeszcze taniej. Ot wyjdzie koszt dużej kawy w sieciowych kawiarniach. Czytaj dalej #sexedpl

Ma być czysto

Nie.

Po prostu nie.

Trzecie podejście i szkoda mi czasu, choć książeczka maleńka.

 

Męczyła mnie i męczyła.

Doszedłem najdalej.

Ale powiedziałem dość po czymś takim:

 

Magda wymyśliła pewnego dnia, że nauczy Julkę przegrywać. Chociaż Macocha powinna zabiegać o względy pasierbicy tanimi technikami, jak dawanie się ogrywać w memory i bierki. To przyszło, kiedy przeżyła załamanie podczas pierwszego wspólnego wyjazdu na wakacje ich trójki. Wylądowali w domku nad morzem, gdzie byli też w tym samym czasie znajomi Magdy z dziećmi, psami i winami czerwonymi półwytrawnymi. Wszystko to w upojnym stylu „mamy wyjebane jak studenci”. Brudne dzieci i zwierzęta, kwiaty we włosach, wiatr we wąsach, ogniska niekontrolowane. Ona też tak chciała mieć, ale nie wyszło.

 

Naprawdę nie da się prościej pisać?

 

Ma być czysto, A. Cieplak

Ma być czysto, Anna Cieplak

Wyd.: Krytyka Polityczna, 2016

 

Historia Zézé Vasconcelos

Pamiętam pogodę i okładkę, gdy wyszedłem z biblioteki wojewódzkiej z egzemplarzem Chodź obudzimy słońce. Pamięć jednak jest złudna i zawodna, o czym między innymi wspomina Leonard Mlodinow. Byłem przekonany, że książka ukazała się w serii “Proza iberoamerykańska” Wydawnictwa Literackiego. Tymczasem nawet śladu po niej nie ma. Okładki wydania PAX-owskiego z 1980 roku zupełnie sobie nie przypominam, choć musiała to być właśnie ta. Pamięć jest ułomna, ale z moich notatek z cytatami z tamtego okresu wynika, że czytałem ją tuż po Ciężkich pieniądzach, J. Don Passosa, a tuż przed Waldenem, H.D. Thoreau. Musiała to być I lub II klasa LO. Okładka zdecydowanie dziecięca lub młodzieżowa, ale ten poetycki tytuł mocno zapadł mi na lata w głowie. Chodź obudzimy słońce, J.M. de Vasconcelos

Nowemu polskiemu wydaniu z tytułem Rozpalmy słońce, tej poezji brakuje. Oryginalny portugalski Vamos aquecer o sol przy użyciu translatora nie pozwala mi ocenić, któremu przekładowi jest bliżej. Nazwisko autora José Mauro de Vasconcelos również brzmi tajemniczo i poetycko. Czytaj dalej Historia Zézé Vasconcelos