Archiwa tagu: zwierzęta

J jak jastrząb

Ta książka co jakiś czas przewijała się w tle. Pamiętam, jak dostałem egzemplarz recenzencki od agenta literackiego. Zaintrygowała mnie okładka i tytuł, ale nawet nie sięgałem do środka. To nie była rzecz dla naszego czytelnika. Później ukazała się po polsku, gdzieś migały mi dobre recenzje, których nie czytałem i chyba otrzymywane nagrody. W lutym zamówiłem w Amazonie In the Company of Crows and Ravens Johna Marzluffa. Paczka do tej pory do mnie nie dotarła. Europę ogarnęła pandemia, przesyłki zatrzymywane były chyba na granicach lub się gubiły. Pod koniec kwietnia postanowiłem, że ją znów zamówię. Niestety wysyłka egzemplarzy jest wyłącznie z USA lub Włoch, a nadal granice są pozamykane. I wtedy pada mój wzrok na H is for Hawk Helen Macdonald. Po śmierci ojca autorka postanawia kupić jastrzębia. Kupuję polskie tłumaczenie J jak jastrząb i w ciągu kolejnych kilkudziesięciu minut zaczynam czytać. Cudowna natychmiastowość ebooków. Czytaj dalej J jak jastrząb

Osobowość na talerzu

My jemy, żeby żyć, a oni żyją żeby jeść. […] Ludzie robią żarcie, biorą, rozwożą żarcie, oni jeżdżą żarciem, ubierają się w nie. Tym je podgrzewają, a tym schładzają… to żrą, jak zeżrą za dużo, a to robią, żeby móc żreć jeszcze więcej […] ludziom zawsze wszystkiego jest mało. – monolog szopa RJ, z filmu Skok przez płot

Poznajcie Bruno, świnię ze zdjęcia ilustrującego ten tekst. Bruno wraz z psem Luizem był jednym z mieszkańców w andaluzyjskiej posiadłości. Obaj spacerowali po podwórku, zaglądając do domu, witając wchodzących bramą ludzi.

Psy biegające swobodnie nie zaskakiwały, świnia początkowo tak, zaś później przyzwyczailiśmy się do jej obecności. Nie mam pojęcia, jaki czeka go los w przyszłości. Być może skończy na talerzu, w końcu Hiszpania słynie z wyśmienitych szynek. Czy miałbym problem ze spróbowaniem mięsa z tego ciekawskiego zwierzaka. Prawdopodobnie nie. Może nawet zdołałbym zażartować w jakiś sposób z takiego posiłku. Czy miałbym problem z daniem z Luiza – prawdopodobnie tak. Czytaj dalej Osobowość na talerzu

Jak zwierzęta przeżywają żałobę

Wiemy, że w którymś momencie własnego życia sam również staniemy się ekspertami od żałoby na sposób, którego tak bardzo się lękamy.

Przyszło mi któregoś dnia na myśl, że Frans de Waal mógł napisać książkę o emocjach i żałobie wśród zwierząt. Wpisałem odpowiednie hasła w wyszukiwarce i choć jego nazwiska nie było, to na szczycie wyników pojawiła się praca Jak zwierzęta przeżywają żałobę antropolożki Barbary J. King. Czytaj dalej Jak zwierzęta przeżywają żałobę

Wodnikowe wzgórze

No i zrobiłem to! Sięgnąłem po Wodnikowe wzgórze Richarda Adamsa. Książkę, której jestem równolatkiem, a o której nigdy wcześniej nie słyszałem, aż do lektury Moje serce, mój wróg. Zaintrygowany porównaniami do Opowieści z Narnii oraz trylogii Tolkiena postanowiłem sprawdzić w czym rzecz.

Choć porównanie do obu klasyków wydaje mi się mocno na wyrost to muszę przyznać, że to całkiem zgrabna powieść dla dzieci. I chyba przede wszystkim dla dzieci, takich od 8 do 12 lat. Władcę pierścieni czytałem w starszym wieku, Opowieści z Narnii gdzieś chyba ok. 10 roku życia i wydaje mi się, że jeśliby podobałaby mi się, jako dziecku to raczej temu młodszemu. Czytaj dalej Wodnikowe wzgórze

Szympansy z azylu Fauna

Istnieją takie obszary ludzkiej aktywności, o których wiemy jednak dopiero szczegóły ich funkcjonowania otwierają szerzej oczy. Jadam mięso. Mam świadomość tego, w jaki sposób wygląda hodowla przemysłowa różnego rodzaju zwierząt. Liczę na to, że patologie związane z traktowaniem zwierząt są co jakiś czas eliminowane (dzięki aktywistom, dziennikarzom, czy choćby samym pracownikom tego przemysłu takim jak Temple Grandin).

Wiem, że przemysł medyczny i kosmetyczny wykorzystuje do badań zwierzęta. Intuicyjnie rozumiem sens takich badań. Nie miałem jednak pojęcia o tym, jak faktycznie to wygląda. Że jedno zwierzę może być poddawane w ciągu całego swojego życia dziesiątkom, a nawet setkom działań, które wiążą się wyłącznie z bólem i cierpieniem. Czytaj dalej Szympansy z azylu Fauna

Billy. Kot, który ocalił moje dziecko

Brzdęk, brzdęk… 5:30 rano. Brzdęk, brzdęk. Już wiem, co to jest. Za pierwszym razem, gdy słyszałem ten dźwięk w półśnie, nie potrafiłem go w ogóle zidentyfikować. Ale dość szybko zorientowałem się co jest jego źródłem. Sięgam zaspany po małą poduszkę, z zamiarem rzucenia jej w kierunku skąd dochodzi dźwięk. Słyszę, że zeskoczył. Dostojnie, nie spiesząc się za bardzo. Pewnie za dziesięć, może piętnaście minut, gdy znów zasnę sytuacja się powtórzy. Czytaj dalej Billy. Kot, który ocalił moje dziecko