Archiwa tagu: wychowanie

Po tamtej stronie śmierć

Słowo „żałoba” działa na mnie piorunująco. Nie! Nie jestem w żałobie. Nie chcę nosić po tobie żałoby. Na razie leżysz na stole w szpitalnej kaplicy. To wszystko.

Gdzieś tam w internecie odbyła się wojna dwóch plemion. Jedna z wielu, według tych samych zasad. Jedna strona jest przekonana o racjach swojego “wodza”, druga swojego i nie ma możliwości porozumienia. Emocje eskalują, robi się momentami nieprzyjemnie, zaczynają się wyzwiska, deklaracje zrywania znajomości. Przykro się na to patrzyło. Rzecz dotyczyła domniemanego plagiatu, czy też głębokiej inspiracji, co zarzuciła jedna autorka książki, drugiej autorce. Pierwsza książka wyszła lata temu, druga zyskała uznanie i nagrody w tym roku. Obie dotyczyły niesłychanie trudnej i intymnej sytuacji, jaką jest śmierć matki i przeżywanie żałoby. Tym bardziej więc te publiczne zapasy zwolenników argumentów jednej i drugiej strony były przykre. Obie czytałem już jakiś czas temu i nie miałem wrażenia, plagiatu, ani inspiracji, no chyba, że za inspirację uznać, fakt, że pisze się o żałobie osoby bliskiej.

Jednym z argumentów w dyskusji, był również ten, która z autorek jako pierwsza napisała w polskiej literaturze o śmierci matki. Krępujące. Niemnniej, ktoś tam nieśmiało rzucił w zalewie tych wszystkich pohukiwań, że pierwszą taką autorką była Maria Nurowska, z wydaną w 1977 roku Po tamtej stronie śmierć. Czytaj dalej Po tamtej stronie śmierć

Jestem, jestem, jestem

Kiedy jesteś dzieckiem, nikt ci nie mówi, że umrzesz. Musisz samemu do tego dojsć.

Znajduję czasem na czytniku książki kupione pod wpływem jakiegoś impulsu. Z nimi jest nieco trudniej niż z papierowymi książkami, bo nie ma fizycznych “kotwic”, z którymi można by je skojarzyć. I zwykle nie wiem, czemu je kupiłem. Z pewnością nie pod wpływem recenzji, czy blurbów okładkowych. Raczej to czyjeś wrażenia, jedno może kilka dnia sprawiły, że zaznaczam “do przeczytania”, a czasem od razu kupuję. Tak musiało być z Jestem, jestem, jestem Maggie O’Farrell Czytaj dalej Jestem, jestem, jestem

Śmierć w bunkrze

Nie wiem. Tego nie widziałem. Nic o tym nie słyszałem. Nic takiego nie zauważyłem. Przy tym mnie nie było. Takie i podobne frazy pojawiają się stale w zeznaniach świadków, które utrwalono dwadzieścia lat po wojnie. Zbiorowa amnezja. Ślepota. Głuchota. O niczym nie wiedzieliśmy.

Martin Pollack urodził się w 1944 roku w Austrii. Wychowywany przez kochającego ojca, dopiero po latach dowiaduje się, że jego prawdziwym ojcem był ktoś zupełnie inny. Czytaj dalej Śmierć w bunkrze

Jak wychować rapera

Gdybym chciał odnieść się do wszystkich kwestii i myśli, jakie kłębiły mi się w głowie podczas lektury książki Marcina Matczaka, powstałby całkiem solidny tekst. Więc sporą część zostawię jednak dla siebie i rozmów na żywo ze znajomymi. Odniosę się jednak do paru spraw. Zawsze sprawia mi przyjemność książka, która daje podstawy do dyskusji, inspiruje lekturami, skłania do zastanowienia. Tak jest z autobiograficznym “bezradnikiem” profesora prawa, Marcina Matczaka, Jak wychować rapera. Bezradnik. Czytaj dalej Jak wychować rapera

Dlaczego rodzice tak cię wkurzają i co z tym zrobić

Mam wciąż powiększającą się biblioteczkę książek pod hasłem “jak rozmawiać z nastolatkiem”. Część po starszym synu, część kupowana pod kątem nowego, który właśnie “nastolatkuje”. Ba, jedną nawet wydaliśmy nakładem naszego wydawnictwa (Dobre wieści o złym zachowaniu). W każdej z nich – zwłaszcza tych nowych, uwzględniających coraz większą wiedzę o mózgu pada jak mantra “nastolatki takie są, nic nie zrobisz”.  Czytaj dalej Dlaczego rodzice tak cię wkurzają i co z tym zrobić

Charlie. Autysta wspaniały

Dzieci z autyzmem istnieją. Mówi się o nich, pisze, istnieją w systemie szkolnym oraz opiekuńczym. Może nie zawsze najlepszym, ale jednak. Wiele się jednak zmienia, gdy dzieci przestają być dziećmi, czy nastolatkami. Gdy zyskują pełnoletniość, a w zasadzie wraz z zakończeniem edukacji (max.24 lata) tracą różnego rodzaju przywileje związane z opieką i szkolnictwem, różnego rodzaju zajęcia, terapie. Stali się dorośli i nagle nie potrzebują niczego. Dlatego tak mocno wybrzmiewają słowa, których głośno nie chce nikt wypowiedzieć, a które stanowią tytuł książki Jacka Hołuba – Żeby umarło przede mną.

Miałem je w głowie już po zaledwie kilku stronach książki Romany Vrede Charlie. Autysta wspaniały. Trudno nie mieć, bo całość w zasadzie zaczyna się od matczynej deklaracji. Czytaj dalej Charlie. Autysta wspaniały

Cukry

Dla mnie pisanie to najwyższa konieczność. Jedyny w pełni skuteczny sposób, żeby zrozumieć, co się dzieje wokół mnie.

Obawiałem się tej książki. Obawiałem się, że znów dostanę po głowie szykiem przestawnym, który w naszej rodzimej literaturze stał się wyrafinowania synonimem i pisarstwa esencją. Tymczasem najczęściej jest męczący. Dostałem za to mocną, prostą i świetnie napisaną rzecz. 

Kupiłem już jakiś czas temu, ale obawiałem się i odkładałem na później. Tymczasem znalazłem się na kilka godzin w miejscu, gdzie nie było niemal zasięgu, a zapomniałem czytnika. Postanowiłem ściągnąć na telefon coś kupionego wcześniej i uznałem intuicyjnie, że Cukry Doroty Kotas będą na tyle niewielkie, że może ten słaby internet zdoła sobie poradzić. Czytaj dalej Cukry

Nauczyciel z Polski

Wszyscy źli mogą nas nienawidzić, najważniejsze jednak, żeby wszyscy dobrzy nas kochali.

Pamiętam taką scenę, gdy mój młodszy syn właśnie zmieniał szkołę podstawową z jednej na drugą (po klasach I-IV w roku deformy gimnazjów). To był zdaje się pierwszy tydzień nowego roku szkolnego i miała się odbyć jakaś krótka klasowa wycieczka. Wokół autokaru grupki nauczycieli i uczniów i wyraźnie odróżniająca się jedna nauczycielka, na której te małe jeszcze dzieciaki wisiały niczym winogrona i zadawały dziesiątki pytań. Wyraźnie dobrze się czuły w jej towarzystwie. Czytaj dalej Nauczyciel z Polski

Niegrzeczne

Gdzieś usłyszałem, że nowa książka Jacka Hołuba – Niegrzeczne. Historie dzieci z ADHD, autyzmem i zespołem Aspergera – całkiem nieźle się sprzedaje. Cieszę się, bo mam zwykle wrażenie, że tego typu pozycje mają dość wąskie grono czytelników, i to niestety nie takich, którzy powinni rozszerzać swoje widzenie świata, ale tych, którzy dany wycinek rzeczywistości już bardzo dobrze znają. W tym wypadku byliby to rodzice dzieciaków, o których mówi podtytuł. Czytaj dalej Niegrzeczne