Archiwa tagu: rodzice

Kasieńka

Po kilku pierwszych stronach myślałem, że Sarah Crossan to pseudonim literacki jakiejś rodzimej autorki. Tymczasem to Irlandka przez pewien czas mieszkająca w Nowym Jorku. Jej pierwsza książka Kasieńka z 2013 roku jest historią polskiej nastolatki, która wraz z matką poszukującą męża wyjeżdża z Gdańska do Coventry. Czytaj dalej Kasieńka

(Nie)grzeczni?

Dziecko jest w domu gościem, przystoi je kochać i szanować, ale nigdy nie wolno uważać za swoją własność.  J.D. Salinger, Wyżej podnieście strop cieśle

Zacząłem od tej być może nieco napuszonej kwestii, którą wypowiada Seymour Glass, choć książeczka, którą kupiłem nie jest aż tak poważna. Traktuje jednak o sprawie niesłychanie istotnej – podejścia do dzieciaków i ich wychowania.

Małgorzata Bajko i Monika Janiszewska są autorkami książki (Nie)grzeczni?. Jej podtytuł wyjaśnia wszystko – Codzienne sytuacje widziane oczami rodzica i dziecka. Zaskakujące, rozśmieszające, wprawiające w zadumę. Czytaj dalej (Nie)grzeczni?

Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa

Chłopcy z reguły wyrastają ze wszystkiego – wyjaśnił specjalista, podsuwając im fakturę za konsultację, z całkiem sporą sumą, jeśli wziąć pod uwagę krótki czas wizyty. – Wyrastają ze spodni. Z dobrego zachowania. Z szacunku do rodziców. Musicie po prostu uzbroić się w cierpliwość, i tyle.

Czytaj dalej Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa

Billy. Kot, który ocalił moje dziecko

Brzdęk, brzdęk… 5:30 rano. Brzdęk, brzdęk. Już wiem, co to jest. Za pierwszym razem, gdy słyszałem ten dźwięk w półśnie, nie potrafiłem go w ogóle zidentyfikować. Ale dość szybko zorientowałem się co jest jego źródłem. Sięgam zaspany po małą poduszkę, z zamiarem rzucenia jej w kierunku skąd dochodzi dźwięk. Słyszę, że zeskoczył. Dostojnie, nie spiesząc się za bardzo. Pewnie za dziesięć, może piętnaście minut, gdy znów zasnę sytuacja się powtórzy. Czytaj dalej Billy. Kot, który ocalił moje dziecko

Ma-ż-yciele

Zastanawiam się od wielu lat nad fenomenem polskich mediów. Z jednej strony narzekamy nad ich upadkiem, z drugiej nad tym, że … No właśnie, że nie ma w nich nic interesującego. Zdecydowana większość poświęcona jest polityce. Na której zna się każdy, więc nie trzeba do tego ani intelektu, ani wyrafinowanych zdolności analitycznych, ani ciekawości. W skrajnej sytuacji wystarczy zaprosić do studia dwie opozycyjne strony, które się ze sobą pogryzą, ale nic z tego dla nikogo nie wyniknie. Czytaj dalej Ma-ż-yciele