Archiwa tagu: rodzice

Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek

Magdalena Rigamonti rozmawia z dwójką ginekologów. Małżeństwem Romualdem i Marzeną Dębskimi. Romuald Dębski zmarł w grudniu ubiegłego roku. Był jednym z nielicznych lekarzy, którzy nie boją się publicznie mówić o aborcji. A przede wszystkim o złożoności problemu. Ratujący życie dzieci paradoksalnie stał się “twarzą mordercy” dla środowisk, dla których świat jest czarno-biały.

Tematy rozmów prowadzonych w książce nie są zaskoczeniem. Pokazują, jak złożone decyzje musi podejmować lekarz, z czym muszą borykać się się kobiety w ciąży, jak wiele ryzyka i niepewności wiąże się niemal z każdym porodem.

Prawdopodobnie też nie sięgną po nią właśnie ci, którzy nie mają wątpliwości co jest dobre, a co złe, zwłaszcza gdy można o to zło oskarżyć innych. Czytaj dalej Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek

Dobre wieści o złym zachowaniu

To duża przyjemność usłyszeć (po raz kolejny) “wyszukujecie świetne książki”. Prowadząc maleńkie wydawnictwo nie można sobie pozwolić na strzelanie tytułami na prawo i lewo, w nadziei, że któryś zaskoczy. Trzeba dokonywać selekcji licząc na to, że czytelnicy dostrzegą i docenią ten wybór.

Gdy wpadła nam w ręce książka Dobre wieści o złym zachowaniu Katherine Reynolds Lewis po wstępnym przejrzeniu wiedzieliśmy, że porusza ważne kwestie. Po przeczytaniu po raz kolejny już ostatecznego polskiego tłumaczenia jestem przekonany, że to książka której nie powinniśmy się wstydzić. Najzabawniejsze jest zaś to, że nie ma tam – przynajmniej dla mnie – specjalnie odkrywczych tez. Autorka opowiada o wychowaniu dzieci, w taki sposób i tak, jak sobie ja to wyobrażam. Nie oznacza to, że zawsze mi się to udaje (podobnie jak K.R. Lewis). Czytaj dalej Dobre wieści o złym zachowaniu

Struś oraz inne zguby

Zalecam (…) , by zwrócić większą uwagę na zdrowe rodzeństwo i poświęcić mu więcej czasu. Zdrowe dzieci nigdy nie powinny myśleć i odczuwać, że mniej je zauważamy niż chore dziecko, że to ono bardziej nas absorbuje. Zdrowe siostry i bracia bardzo cierpią, że mają chore rodzeństwo. Należy im się wiele rozmów o chorym braciszku lub siostrzyczce – pamiętajmy, że zawsze mówimy prawdę. A w zamian za wynikające z tej sytuacji napięcia należy się zdrowemu rodzeństwu wiele serca i nawet trochę tzw. „rozpuszczenia”. Magdalena Grodzka, Płacz bez łez. Gdańsk 1995. Wydawnictwo Medyczne MAK med. S. C. (źródło)

“Wiesz, myślałam sobie, co takiego mogę znaleźć w książce dla młodzieży. A jednak mnie zatkało. Znam niemal to wszystko co tam zostało napisane. Tak bardzo prawdziwie.” Tak powiedziała mi jedna z mam po przeczytaniu Strusia oraz inne zguby. Mama dwójki dzieci, z których jedno boryka się z niepełnosprawnościami, a drugie –  jak często w rodzinach z dzieckiem chorym jest dojrzałe, odpowiedzialne, rozumiejące.

Wątek rodzeństwa “przedwcześnie dojrzałego” w rodzinach, gdzie inne dziecko zmaga się z niepełnosprawnością lub przewlekłą chorobą pojawia się między innymi w Cud-chłopaku. Dlatego nie wiem, czy większej korzyści z takich lektur nie odnoszą dorośli. Zwłaszcza ci wszyscy, którzy gdzieś tam zapomnieli o zdrowym dziecku, bo przecież “doskonale sobie radzi; jest takie odpowiedzialne”. Takie książki, choć uproszczone mogą uświadomić im, że pod płaszczykiem tej przedwczesnej dojrzałości kryje się bardzo wiele. W tym być może niezgoda na tę odpowiedzialność. Czytaj dalej Struś oraz inne zguby

Oby cię matka urodziła

Sześćdziesięcioletnia córka oddaje matkę po udarze do domu opieki. Z jednej strony z poczuciem winy, bo matka nigdy nie chciała “tak skończyć”, z drugiej z ulgą i swego rodzaju satysfakcją, za upokorzenia, jakich doznała w życiu.

Takich historii słyszeliśmy dziesiątki. Niemal za każdym razem mamy do czynienia z tym samym schematem. Złego życia. Rodziny, w której nie ma więzi rodzinnych. Matki, która oczekuje od córek podporządkowania. Powielającej schemat ze swojego dzieciństwa. Ojca “zbyt kochającego córkę”, który choć nie posunął się tak daleko jak Josef Fritzl, to zdecydowanie nadużywał swojej pozycji. A matka zdaje się tego nie zauważać. Lub nie chce o tym wiedzieć. Czytaj dalej Oby cię matka urodziła

Sztuka liczenia do trzech. Pieniądze, czyli tabu

Pieniądze – trudny temat. Jak rozmawiać o pieniądzach z dziećmi? Równie trudna sprawa. Kwestia oszczędzania, inwestowania, kieszonkowego, co to znaczy mało i dużo. Kiedy warto wydawać pieniądze na zachcianki, czy płacić dzieciom za drobne prace domowe, za odrabianie lekcji, dobre oceny. Problemów jest bez liku.

Ron Lieber piszący dla New York Timesa o finansach osobistych opublikował książkę Sztuka liczenia do trzech. W zamierzeniu miała właśnie omawiać kwestię pieniądza. Przedmiotu, który nas wszędzie otacza i jesteśmy od niego zależni, a z drugiej strony stanowiącego pewne tabu. Czytaj dalej Sztuka liczenia do trzech. Pieniądze, czyli tabu

Siedem minut po północy

Pół roku przeleżała na półce. Mamy taki zwyczaj, że trudniejsze książki wraz z dziewięciolatkiem czytamy jeszcze wspólnie. Nie czytam wcześniej, żeby ocenić czy się nadaje, czy nie. Jeśli okazuje się zbyt trudna i słuchacz jasno to wyrazi, przerywamy. W przypadku Siedmiu minut po północy było nieco inaczej. Gdy zacząłem ją czytać wieczorem zaraz po zakupie, mój słuchacz orzekł, że chyba jednak nie chce. Że jest zbyt strasznie. On, który uwielbia straszne opowieści i filmy, zaprotestował. Czytaj dalej Siedem minut po północy

Moja siostra mieszka na kominku

Zaintrygowała mnie historia na reklamówce wydawnictwa Papierowy Księżyc, która wypadła z innej czytanej właśnie książki. Moja siostra mieszka na kominku, Annabel Pitcher. Książka wydana była kilka lat temu. Temat intrygujący – podczas ataku terrorystycznego w Londynie, ginie jedna z dwóch bliźniaczek. My widzimy to co dzieje się pięć lat później z perspektywy dziesięcioletniego Jamesa. James nie pamięta swojej drugiej siostry, więc nie potrafi zrozumieć tego, czego oczekują od niego rodzice – żalu, żałoby i przeżywania tragedii. Sami zaś rodzice nie uporali się ze śmiercią córki i jesteśmy świadkami opowieści o rozkładzie rodziny. Czytaj dalej Moja siostra mieszka na kominku

Matka Polka feministka

Radia słucham wyłącznie jeżdżąc samochodem. Nieregularnie trafiałem na audycje prowadzone przez Joannę Mielewczyk Matka Polka Feministka. Tytuł prowokujący. Ale również może być odstręczający. Przez część może być uznawany za obraźliwy. Ciekaw jestem ile było takich osób, które już po samym tytule zamykały się na przekaz. A ten był w zasadzie prosty. Joanna Mielewczyk rozmawiała o rodzicielstwie. Przede wszystkim z matkami, ale również z ojcami. O trudnych chwilach, wyborach, rozterkach, żalach. O sprawach, które być może znamy z własnego życia lub z otoczenia. Dla uczestników tych rozmów, często miało to wymiar oczyszczający. Prawdopodobnie potrzebowali wygadania się. Można zapytać, a dlaczego publicznie? Czytaj dalej Matka Polka feministka

Słowo na A

Jeżeli choć jednej osobie na świecie ta książka pomoże, jeśli zmieni czyjeś myślenie lub da komuś kopa do działania – było warto.

Byłbym bardzo niesprawiedliwy, gdybym napisał, że to najważniejsze zdanie z książki Nikodema Sadłowskiego Słowo na A. Mam jednak wrażenie ogromnego i zmarnowanego potencjału. Zaczyna się nieźle. Detoks, rockandrollowy świat, emigracja później w książce dowiadujemy się o ucieczkach z domu, kolejnych szkołach i bardzo bogatym w doświadczenia i używki młodzieńczym życiu. Czytaj dalej Słowo na A

Mam na imię Lucy

Nie lubię przegadanych książek. Powieści ciągnących się przez kilkaset stron, które starają się budować atmosferę, ale w gruncie rzeczy są nużące. Nie przekonuje mnie dokładność opisów, szczegółowość budowanego świata, wymuszone dialogi.

Przeciwieństwem wielkich tomiszczy, które zdają się dominować są kameralne historie. Nieduża objętość, intymna atmosfera i dużo niedopowiedzeń. Czuję się, jakbym słuchał opowieści przeznaczonej tylko dla mnie i nie śmiem zadawać pytań. Ważne jest to co powiedziane, choć to niedopowiedzenia rozpalają wyobraźnię.

Dokładnie taka jest Mam na imię Lucy, Elizabeth Strout. Czytaj dalej Mam na imię Lucy