Rzeczy, których nie wyrzuciłem

Obsypana nagrodami, w pewnym momencie odnosiłem wrażenie, że niemal każdy blog literacki – zarówno amatorski, jak i pisany przez zawodowych krytyków – jest pełen zachwytów nad książką Marcina Wichy Rzeczy, których nie wyrzuciłem. I choć bardzo lubię jego wcześniejszą książkę, uznałem, że poczekam. Nie chadzam na premiery, nie rzucam się na tytuły, w dniu pokazania się na półkach. Mam swoje tempo i tego się trzymam. 

Teraz przyszedł odpowiedni czas, choć było w tym sporo przypadku. Egzemplarz książki leżał na ladzie bibliotecznej, gdy przyszedłem po zupełnie inne tytuły. Nie wierzę w znaki i symbole, ale jeśli bóg przypadku coś mi podrzuca, nie odtrącę takiej propozycji.

I nic. Zupełnie nic. Czytam te wspomnienia o matce, o książkach po niej pozostawionych i poza pewną czułością, którą czuć w tej książce, nie wzbudza we mnie żadnych głębszych emocji. W ostatnich tygodniach pisałem sam o przedmiotach pozostawionych przez mojego syna i obawiałem się, żeby książka Wichy nie wpłynęła na moje postrzeganie. 

Zawsze to będzie problem z tym rodzajem literatury. Poza pewną rolą terapeutyczną dla autorów, może się okazać na tyle szczegółowa w intymności, że nie będzie zbyt interesująca dla postronnego czytelnika. Nie związanego więzami rodzinnymi, czy koleżeńskimi. Co z tego, że język piękny i spokojny, kiedy nie wywołuje nic więcej poza wzruszeniem ramion. W Jak przestałem kochać design mam sporo zaznaczonych fragmentów, zdań, przemyśleń. Podobała mi się ironia i spostrzeżenia. W tym wypadku nie znalazłem niemal nic dla siebie, godnego wyróżnienia czy podkreślenia. 

Chociaż nie. Na dwunastej stronie jest coś, co porusza.

Przedmioty już wiedziały. Czuły, że wkrótce będą przesuwane. Przekładane w niewłaściwe miejsca. Dotykane cudzymi rękami. Będą się kurzyć. Będą się rozbijać. Pękać. Łamać pod obcym dotykiem.

Zapamiętuję numer strony, bo nie chcę zaginać rogu w pożyczonej z biblioteki książce. Jestem poza domem. Żałuję, że nie mam swoich samoprzylepnych zakładek. Ale nie przydałyby się już do końca. Zdarza mi się przy niej przysypiać. No cóż. Bywa i tak.

Rzeczy, których nie wyrzuciłem, M. Wicha

Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Marcin Wicha

Wyd.: Karakter, 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *