Rozmowy dla dorosłych. Mężczyzna i kobiety wyjaśniają sobie świat (2)

Zapraszamy do wysłuchania drugiego odcinka audycji z cyklu Rozmowy dla dorosłych.

Tym razem pretekstem do naszych rozważań był tekst o filmach z lat 90., które podobno „brzydko się zestarzały”. Według autora lub autorki tekstu, główny przekaz American Beauty to „podtatusiały frustrat wyobraża sobie, że dogadza sobie, podczas gdy dziewczyna leży nago w wannie przykryta jedynie płatkami róż.”, zaś Młodzi gniewni to „skrajny przejaw klasizmu”.

Porozmawiamy również nieco o „męskiej dominacji” i czym ona może być.

Zapraszamy

SPOTIFY

SOUNDCLOUD

 

APPLE PODCASTS

2 komentarze do “Rozmowy dla dorosłych. Mężczyzna i kobiety wyjaśniają sobie świat (2)”

  1. Na początek garść uwag technicznych. Po pierwsze, dobrze by było poprawić opisy odcinków. Z jakiegoś powodu nie wyświetlają się w kanale RSS. Po drugie, dobrze by było umieścić audycję w podcastach Apple. Choćby dlatego, że wiele aplikacji podcastowych z niego korzysta, żeby zasysać dane. Po trzecie, dłuższe formy (powyżej godziny) są jak najbardziej OK, ale w takim wypadku warto by było ogarnąć rozdziały.

    A odcinek zasadniczo całkiem ciekawy, widać, że się rozkręcacie. Podoba mi się i raczej będę słuchał.

    Jako przedstawiciel młodszego pokolenia (niecałe ćwierć wieku na karku) muszę stwierdzić, że American Beauty to absolutnie niesamowity portret amerykańskiej klasy średniej przełomu wieków. W Polsce w tamtym czasie pewnie musiał razić oderwaniem od rzeczywistości. Dzisiaj pewnie by dużo lepiej pasował do naszych realiów – żyjemy w społeczeństwie umiarkowanego dobrobytu i każdy pewnie zna taką rodzinę Burnahmów. Albo sam jest jej członkiem.
    Będę go musiał zresztą go sobie ponownie obejrzeć wkrótce – jak zajrzałem do kilku scen dostępnych na YouTubie, to od razu mnie parę rzeczy uderzyło, o których nie miałem pojęcia, kiedy kilka lat temu go oglądałem (dałem dychę, tak mi się podobało). Np. płot z białych sztachet. W Polsce to się chyba z niczym nie kojarzy, a w USA takie coś krzyczy „jestem z klasy średniej”.

    (LA Confidential też było wyśmienite. A Spacey może i jest draniem, ale doskonałym aktorem również.)

    Zastrzegam przy tym, że raczej nie jestem reprezentatywny dla swojej generacji. Zasadniczo nie lubię imprez, nie spędzam dni na Instagramie, Snapchacie czy Discordzie. Żartuję nawet, że moje nowe miejsce pracy (gdzie spędzam czas z osobami, które są w zbliżonym do mojego wieku) jest okazją do wymiany kulturalnej, bo jest to dla mnie (do pewnego stopnia) zetknięcie się z innym, nieznanym mi światem.
    Kiedyś tak miałem, że nie byłem szczególnie otwarty na poglądy niezbliżone do moich. Obecnie natomiast możliwość skonfrontowania się jest dla mnie ciekawa; dopuszczam też myśl, że ta „druga strona” może mieć rację co do czegoś i czasem trochę zmieniam zdanie pod wpływem jakiejś lektury. Jakkolwiek częściej czytam teksty, z którymi w pewnym stopniu zgadzam, tak nie mam problemu, żeby zajrzeć do innych „ogródków”. Podstawowy warunek jest jeden: treść musi być na poziomie. Na poziomie, czyli z sensowną argumentacją, bez tępego doktrynerstwa.
    A jeśli chodzi o nadwrażliwość młodszego pokolenia, to coś w tym jest. Może jest to związane właśnie z tym wspomnianym wcześniej „społeczeństwem umiarkowanego dobrobytu”. To teraz zabrzmi straszliwie „dziadersko”, ale młodzież ma obecnie bardzo lekkie życie w porównaniu z ich poprzednikami. Jak ktoś urodził się po 2000, to jest spora szansa, że na przykład nie widział masowego bezrobocia wśród najbliższych, a za to załapał się na smartfonowo-internetową rewolucję, która uprościła i zegalitaryzowała dostęp do wielu rzeczy. A że w życiu trochę tak jest, że jak nie ma problemu, to trzeba go sobie wymyślić, to mamy co mamy. I to niekoniecznie jest złe – dzięki grupie ludzi, która szuka dziury w całym i ciągle próbuje coś ulepszyć możemy żyć w lepszym świecie. Nawet jeśli miejscami są to „problemy pierwszego świata”. Ale w momencie, kiedy problemem jest to, że ktoś ma inne zdanie, to chyba znaczy, że tamtej osobie odjechał peron spod nóg. Moim zdaniem nie należy się nią wtedy przejmować – trzeba wzruszyć ramionami i iść w swoją stronę.

    1. Dzięki za Twoje zdanie!
      (techniczne sprawy będziemy ogarniać, nieco się uczymy na żywym organizmie)
      Tak! Myślę, że jeśli jesteśmy otwarci możemy znaleźć w filmach/ksiązkach/sztuce wiele rzeczy. Jeśli chcemy koniecznie znlaleźć „COŚ” to to znajdziemy i zaczniemy tępić. Fajnie, że piszesz o swoi wieku, bo tego nam brakuje we wspołczesnej przestrzeni – rozmowy z szacunkiem dla odmienności poglądów drugiej strony. Przy okazji tego tematu na LI, napisałem, że mam wrażenie, że współcześni młodzi (niektórzy, może ci najgłośniejsi) przejęli trochę zasady postępowania niegdysiejszych „starych” – są sztywni w poglądach, oceniają ex cathedra i uważają, że oni mają rację (bo czasy się zmieniły).
      A co do „wartościowania” problemów. Coś w tym jest – wygodny świat, w którym przyszło nam żyć stworzył mnóstwo problemów, które w zestawieniu ze światem, w którym walczy się o codzienną egzystencję wydają się miałkie. Ale.. to też trudna dyskusja, bo również napotyka na reakcję – TAK JUZ NIE JEST. Teraz to są poważne problemy (w stylu – czy mam darmowe Wi-Fi itp). Być może te zawirowania w świecie – jeśli okażą się trwalsze – znów to zmienią. Ale będzie to kosztowne, dla części nadwrażliwców, zupełnie nie gotowych na to, że nagle nie ma nikogo, kto by usunął przeszkody z ich życia. A może się mylę, kto to wie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.