2019 - podsumowanie

Podsumowanie 2019

W ramach owczego pędu związanego z podsumowaniami, zestawieniami i zakończeniami, czas na przypomnienie książek, które w 2019 zaznaczyłem jako najważniejsze. Przy czym kategoria ta od zawsze jest subiektywna, niedookreślona i niewykluczone, że po jakimś czasie coś z niej by ubyło, a coś innego pojawiło.

Nie był to specjalnie obfity rok dla mnie w pozycje, które na różnych poziomach wywarły by jakieś wrażenie. Zwłaszcza jeśli chodzi o beletrystykę – tu pojawiają się tylko dwa tytuły – Sen wioski Ding oraz Tippi i ja.

Po raz kolejny odwołam się do mowy noblowskiej Olgi Tokarczuk – obie mówią o uniwersaliach, a nie koncentrują się na JA autora, który próbuje w nich przemycić anegdotki i historie z własnego życia lub uparcie narzuca opisywanie swojego procesu twórczego.

To zwłaszcza grzech polskich autorów. Od dawna się zastanawiałem, co takiego dzieje się w polskiej prozie, że ma problem ze zbudowaniem opowieści. I chyba wreszcie znalazłem wyjaśnienie przy okazji lektury I. Iwasiów Umarł mi. Notatnik żałoby.

Nie lubię autotematycznych wstawek, mam wrażenie, że zastępują opowieść, gdy przychodzi impas, zagadują, zapisują pustkę. Były obowiązkowe w czasach moich studiów polonistycznych, ich obecność świadczyła o wysokim poziomie tekstu. Autotematyczne automatycznie znaczyło literackie. Same historie ceniliśmy mniej od ich szwów zostawionych na wierzchu. Specyficzna moda: kożuchy, swetry i proza z zostawioną na wierzchu fastrygą, ze ściegiem na okrętkę.

Zerknąłem jeszcze raz na przeczytane książki. I dużo w nich jest takich, które zostały w głowie, które polecam przy różnych okazjach. Ale nie uznałem ich tuż po lekturze za “najważniejsze”. Niech tak zostanie. Niech z czasem nabierają mocy i znaczenia. Wśród nich jest m.in. Wytępić całe to bydło, Detroit. Sekcja zwłok Ameryki, Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje. Inspirujące były książki Hannah Fry (zwłaszcza Hello world!) I przede wszystkim bardzo dla mnie osobista Granice mojego języka. Esej o depresji. Czyli znów brak tu literatury pięknej. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *