Depesze

Nieśliśmy im wolność wyboru i to tak ochoczo, że zostawialiśmy za sobą spacyfikowaną wolność i spaloną ziemię.

Spotykamy się raz na jakiś czas z Adamem. Pijąc zbyt dużo wina prowadzimy przeintelektualizowane rozmowy, podczas których pada wiele tytułów książek. Poza tym polecamy sobie na bieżąco różne pozycje. Nasze preferencje nie zawsze się zazębiają. Nie rozumiem Stasiuka, Murakamiego i wielu innych, choć za polecenie Samotności Portugalczyka Izy Klementowskiej jestem dozgonnie wdzięczny (choć nie wiem, czy nie bardziej za to, że doprowadziła mnie do jej Minut). W ubiegłym tygodniu Adam rzucił nowym tytułem, który właśnie ukazał się w polskim tłumaczeniu. Paradoksalnie widziałem okładkę tej książki wcześniej w wyświetlanych miniaturowych reklamach, ale nie byłem zainteresowany książką o Depeche Mode. Przez ułamek sekundy zastanawiałem się dlaczego taką dziwną okładkę dał wydawca. Dopiero gdy Adam o niej napisał w mailu roześmiałem się nad moim poznawczym ograniczeniem. Depesze Michaela Herra nie mają nic wspólnego z brytyjską grupą, choć muzyka stanowi w niej istotne tło. Czytaj dalej Depesze

Krótka historia rozumu

Prawdopodobnie każdy z nas zna zegar słoneczny. Być może wiele osób samodzielnie budowało gnomon wbijając patyki w ziemię i obserwując ruch cienia. Nigdy jednak nie zastanowiłem się nad oczywistą konsekwencją działania takiego podejścia. Jeśli podziałka zegara była dzielona na równe części (np. Na dwanaście) to godzina zimą i godzina latem miała zupełnie inny czas trwania. W naszym wypadku zimą jest dwukrotnie krótsza niż latem. Proste!

Zajęło mi sporo czasu mojego życia, żeby ten prosty fakt sobie uświadomić.  To też pokazuje, jak ciężko czasem spojrzeć na różne idee, które powstawały w miarę rozwoju cywilizacji jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do zupełnie innych koncepcji. I tak jak człowiekowi średniowiecznemu prawdopodobnie trudno byłoby zrozumieć naszą koncepcję czasu. Tak nam równie trudno może być zrozumieć to w jaki sposób wówczas myślano o świecie. To wszystko z niezwykłym polotem pokazuje Leonard Mlodinow w książce Krótka historia rozumu. Czytaj dalej Krótka historia rozumu

Ostatni wykład

Recepta wydaje się prosta – weźmy osobę śmiertelnie chorą, której został ograniczony czas życia i pozwólmy jej napisać książkę. Z dużym prawdopodobieństwem otrzymamy jakieś poruszające świadectwo, apel o uważność w życiu. Ponieważ mowa o rzeczy najważniejszej prawdopodobnie będzie tam sporo banałów i frazesów, które w innych okolicznościach rażą lub śmieszą, ale w tym konkretnym przypadku pozwalają na chwilę zastanowienia. Literackość utworu schodzi na plan dalszy, bo w tym momencie ważne jest świadectwo. Czytaj dalej Ostatni wykład

Co czyta … Marcin Przasnyski

Marcin Przasnyski – inwestor i przedsiębiorca branży cyfrowej, dawniej redaktor i wydawca prasy komputerowej

Dzieciństwo i młodzieńcze lata

Karol May, Alfred Szklarski, Juliusz Verne

Skarb w Srebrnym Jeziorze, K. May  Czytanie książek zapisuje białe kartki duszy nieścieralnym atramentem. Przesadzałem z tym w dzieciństwie, zastępując kontakty z rówieśnikami wielogodzinnymi przygodami na kartach typowych młodzieżowych powieści podróżniczych i awanturniczych. Było łatwiej i ciekawiej niż na trzepaku.

Tomek na Czarnym Lądzie, A. SzklarskiWspaniałe emocje, przeżycia, wzruszenia i wirtualne kumplowanie się z Tomkiem Wilmowskim czy Old Shatterhandem doprowadziły mnie do słusznego wniosku, że świat zewnętrzny nie ma wiele do zaoferowania. A stąd był już tylko krok do wdrukowania sobie permanentnej introwersji, z którą do dzisiaj czuję się wyśmienicie.

Najważniejsze tytuły:

20 000 mil podmorskiej żeglugi, J. VerneKarol May, Skarb w Srebrnym Jeziorze

Alfred Szklarski, Tomek na Czarnym Lądzie

Juliusz Verne, 20 000 mil podmorskiej żeglugi

Inni autorzy

Stephen King, John Grisham, Tom Clancy

Bezsenność, S. KingCiąg dalszy absencji od rzeczywistości znalazłem bardzo szybko, odkrywając literaturę, która mimo że poważniejsza, była lekkostrawna i pożywna. W podanych w ten sposób tematach szpiegowskich, prawniczych czy lekko metafizycznych odnalazłem melodię, przy której odpoczywam już kilkadziesiąt lat.

Raport pelikana, J. GrishamWymienieni autorzy akurat wybitnie przypadli mi do gustu, gdyż łączą zgrabną formę z lekką treścią, trzymają poziom swoich dzieł i produkują się regularnie. A co dla mnie ważne – bo nie jestem starannym czytelnikiem – ich książki wybaczają pośpiech i błądzenie myślami. Nie wystawiają też rachunków emocjonalnych, po skończeniu lektury problemy grzecznie chowają się w pudełku okładek, gdzie czekają na kolejny raz.Stan zagrożenia, T. Clancy

Najważniejsze tytuły:

Stephen King, Bezsenność

John Grisham, Raport pelikana

Tom Clancy, Stan zagrożenia

Rynek i ryzyko

Peter L. Bernstein, Przeciw bogom. Niezwykłe dzieje ryzyka

Przeciw bogom, P. BernsteinNie umiem uczyć się z książek, dlatego wiele tematów życiowych musiałem przerobić na własnych błędach. Być może poniósłbym na przykład mniejsze straty na inwestycjach finansowych, gdyby wcześniej wpadły w moje ręce „Niezwykłe dzieje ryzyka”. Pasjonująco napisany zbiór opowieści o kupcach, awanturnikach, wróżbitach, znanych i nieznanych ludziach na przestrzeni dziejów, niepostrzeżenie przeprowadził mnie z dawnych czasów i lekkich klimatów przygodowych w rejon poważnej wiedzy o ryzyku na współczesnych rynkach finansowych. Zamiast ulotnej abstrakcji ujrzałem namacalne, usystematyzowane zjawisko na konkretnych przykładach. Zawodowo bardzo pomogło.

Odpowiedzi na trudne pytania

Philip Zimbardo, John Boyd, Paradoks czasu

Mniej znana, a bardziej krytykowana niż wspominany przez Andrzeja Blikle Efekt Lucyfera profesora Zimbardo. PraParadoks czasu, P. Zimbardo, J. Boydwdopodobnie zbyt dziennikarska, za lekka, wręcz banalna dla naukowców – a więc idealna dla mnie. Sięgając nie wiedziałem co znajdę, a odkryłem szczere złoto: odpowiedzi na życiowe pytania, które dręczyły mnie od lat. Dlaczego wielu ludzi zachowuje się dziwnie, robi błędy, marnuje okazje, czas i pieniądze – przynajmniej z mojego punktu widzenia. Jak się okazało, odpowiadają za to różnice w postrzeganiu czasu. (Dla hasła Time Perspective nie istnieje celny polski odpowiednik, a tłumaczenie tytułu jako „Paradoks czasu” gubi sporo znaczenia.) Niemniej, każdy robi to, co uważa za słuszne i wartościowe, ma w tym rację, ale różnimy się zasadniczo. Oświecenie. Trochę za rozwlekła, można przerwać w połowie.

Emocje

Randy Pausch, Ostatni wykład

Właśnie skończyłem czytać Ostatni wykład, po który sięgnąłem znając z internetu nagranie, od którego wszystko się zaczęło. Jeśli nie znasz, spróbuj:

Fascynujące wspomnienie umierającego w młodym wieku naukowca, o samym sobie. Trochę pożegnanie, trochę pamiątka, ale przede wszystkim szczery i inspirujący przekaz z drugim dnem. Nie codziennie płacze się przy YouTube. Ostatni wykład, R. PauschKsiążka troszkę pogłębia opowiedzianą historię i pozwala spojrzeć na nią we własnym tempie. Bardzo komunikatywna, miałem wrażenie, iż wtyczką wpiąłem się do mózgu autora. Informacje, odczucia i postawy znów mocno inspirowały do mniej banalnego życia.

 

Historia Zézé Vasconcelos

Pamiętam pogodę i okładkę, gdy wyszedłem z biblioteki wojewódzkiej z egzemplarzem Chodź obudzimy słońce. Pamięć jednak jest złudna i zawodna, o czym między innymi wspomina Leonard Mlodinow. Byłem przekonany, że książka ukazała się w serii “Proza iberoamerykańska” Wydawnictwa Literackiego. Tymczasem nawet śladu po niej nie ma. Okładki wydania PAX-owskiego z 1980 roku zupełnie sobie nie przypominam, choć musiała to być właśnie ta. Pamięć jest ułomna, ale z moich notatek z cytatami z tamtego okresu wynika, że czytałem ją tuż po Ciężkich pieniądzach, J. Don Passosa, a tuż przed Waldenem, H.D. Thoreau. Musiała to być I lub II klasa LO. Okładka zdecydowanie dziecięca lub młodzieżowa, ale ten poetycki tytuł mocno zapadł mi na lata w głowie. Chodź obudzimy słońce, J.M. de Vasconcelos

Nowemu polskiemu wydaniu z tytułem Rozpalmy słońce, tej poezji brakuje. Oryginalny portugalski Vamos aquecer o sol przy użyciu translatora nie pozwala mi ocenić, któremu przekładowi jest bliżej. Nazwisko autora José Mauro de Vasconcelos również brzmi tajemniczo i poetycko. Czytaj dalej Historia Zézé Vasconcelos

Nieświadomy mózg

Nowa książka Leonarda Mlodinowa! Pod koniec roku trafiam na fantastyczne książki popularnonaukowe. Więc, gdy zobaczyłem, że ukazała się nowa pozycja Mlodinowa i to jeszcze o mózgu kupiłem ją bez zbędnego zastanawiania się. Szczególnie, że serię “Na ścieżkach nauki” wydawnictwa Prószyński i S-ka bardzo cenię. Od razu polecam jego wcześniejszą książkę Matematyka niepewności. Jak przypadki wpływają na nasz los. No więc jeszcze raz: Leonard Mlodinow – fizyk – pisze książkę Nieświadomy mózg. Czytaj dalej Nieświadomy mózg

Zapach miasta po burzy

Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego bez większego problemu jestem w stanie przeczytać ponownie Wilka stepowego mimo tego, że jestem bardzo daleki od zachwytu, a nie jestem w stanie ukończyć na przykład Lśnienia. Prawdopodobnie chodzi o pewien sposób budowania opowieści. Nie chodzi też o język, bo ten u Hessego bywa nadmiernie egzaltowany. Chyba raczej o brak niedopowiedzeń, podanie wszystkiego na tacy. Krok po kroku, tak jakby miał to być przyszły scenariusz filmowy. Niewiele miejsca zostaje na własną wyobraźnię. Czytaj dalej Zapach miasta po burzy

speculatio – myślą rzeczy rozbieranie