Mistrz i Małgorzata

Ależ się rosyjsko zrobiło w ostatnim czasie. I Strugaccy i współczesna historia Doniecka, no i wreszcie powieść, do której chciałem wrócić już od kilkunastu miesięcy – Mistrz i Małgorzata. Tym samym kontynuuję swoją podróż do lektur młodości, choć w przypadku powieści Michaiła Bułhakowa trudno powiedzieć, by była to książka, która jakoś mocno wpłynęła choćby na moje widzenie świata. Pamiętam mgliście, że po jej lekturze szukałem innych książek Bułhakowa, więc coś w tym jednak było mocnego, innego, wciągającego.

I dziś już wiem. Jest absolutnie uniwersalna. Choć pisana od 1928 do 1940 roku (wydana w latach sześćdziesiątych) jej akcja mogłaby zostać osadzona tu i teraz. Oczywiście są tam aluzje do ustroju (pewnie niezrozumiałe dla dzisiejszego czytelnika, jak choćby aresztowanie za posiadanie dewiz, donosicielstwo, czy cenzurowanie Ewangelii), ale całość jest cudownie ponadczasowa. Po prostu musiała powstać w tym świecie.

Potrzebowałem czegoś lekkiego i właśnie taki (nadal) jest Mistrz i Małgorzata, lekki, zabawny, plastyczny, wciągający, splątujący i rozplątujący różne wątki. Nieco egzotyczny, ale nie za bardzo, tworzący szansę na tysiące możliwych przyszłych odwołań (gdzież byłaby pop-kultura, bez tej książki).

No i ten język! Czysta przyjemność.

Dopiero teraz literatom przyszło do głowy, aby uważnie popatrzeć mu w oczy i przekonali się, że w lewym, zielonym, płonie obłęd, prawe zaś – jest czarne, martwe i puste.

Czy któraś z nagradzanych różnymi nagrodami nowości (“przełomowa”, “genialna”, “wyjątkowa”) w ostatnich latach, choć odrobinę się do niej zbliża?

[Foto: źródło]

Mistrz i Małgorzata, M. Bułhakow

Mistrz i Małgorzata, Michaił Bułhakow

Wyd.: Muza, 2003

Tłum.: Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *