Archiwum kategorii: Powieść

Kroniki Atopii

Czekałem na dobry pretekst, żeby przerwać lekturę Kronik Atopii już jakiś czas. Choć było coraz gorzej, dawałem szansę raczej skanując kolejne akapity, niż czytając. Według czytnika ten moment nadszedł w 47 procencie całości, gdy przeczytałem “przemapowałem mój zmysł dotyku od karku, aż do krzyża, niczym boczną linię receptorów u ryby, by wyczuwać zawirowania w prognozach rynkowych. Nawet najlżejsze zmiany ciśnienia rynkowych trendów łechtały mnie po plecach” i jeszcze kawałek dalej “liczba ludności na świecie zmniejsza się, załamuje się produkcja płodów rolnych, nie mówiąc już o niepowodzeniu yena [drogi tłumaczu, czemu nie jena?] i zielonych w zdobywaniu nowych terytoriów jako derywatów bitcoina. Czytaj dalej Kroniki Atopii

Podziel się

Niespłacone długi

Przy okazji Na południe od Brazos zwróciłem uwagę na prosty i precyzyjny język powieści. Krótkie zdania, brak zbędnych ozdobników ale mimo wszystko nic nie razi. Czasem dialogi mogą brzmieć nienaturalnie, ale rozumiemy konwencję. Całkowitym przeciwieństwem jest język w kryminale Niespłacone długi Petrosa Markarisa. Język również jest prosty lecz w tym wypadku prostacki. McMurtry budował postać opisem, Markaris robi charakterystykę postaci oraz opisy miejsc jak w szkolnej rozprawce. Czytaj dalej Niespłacone długi

Podziel się

Na południe od Brazos

Na okładce polskiego wydania Na południe od Brazos widnieje zachęta w postaci fragmentu recenzji z USA Today: “Jeśli miałbyś w swoim życiu przeczytać tylko jeden western, przeczytaj Na południe od Brazos. Coś w tym jest, bo niemal cały czas w trakcie lektury ponad ośmiusetstronicowej powieści Larry’ego McMurtry miałem przekonanie, że ja znam tę historię. Opowieść o pędzeniu bydła przez setki mil od Teksasu do Montany pod koniec XIX wieku. Czytaj dalej Na południe od Brazos

Podziel się

Jezioro

Sięgam powoli po książki kupione pod wpływem różnych impulsów. Jezioro Bianca Bellovej otrzymało liczne nagrody, niezłe recenzje, choć to zwykle zbyt mało, żebym dawał szansę. Pamiętam jakiś wywiad z autorką, który zostawiłem sobie do przeczytania dopiero po lekturze książki, ale przepadł gdzieś w licznych zakładkach. Musiała przeważyć czyjaś opinia. Intrygująca to rzecz. Czasem odpychająca, momentami wciągająca.  Czytaj dalej Jezioro

Podziel się

Szanowne dzieci

Po ponownym zauroczeniu esejem Jak powieść postanowiłem jak najszybciej sprawdzić co jeszcze napisał Daniel Pennac, zwłaszcza, że w moim egzemplarzu umieszczona była reklamówka innych książek wydanych w serii Spectrum, a tam między innymi widniały Szanowne dzieci. Mgliście wydawało mi się, że mogłem ją czytać, być może z podobnych powodów jak teraz. Po kilku stronach okazało się jednak, że nie. Czytaj dalej Szanowne dzieci

Podziel się

Beza

Ograniczenia nie muszą być hamulcami.

Wszystko zaczęło się od tych kilku zdań:

B e z, każdy jest b e z czegoś, choć się tego nie widzi. U mnie wysuwa się to na pierwszy plan,  więc jestem Bezą, tak na dzień dobry. Choć naprawdę mam na imię Iwona. Rzadko to słyszę, bo przeważnie mówią Iwonka. Mama zawsze tak na mnie woła. Mówią jak do dziecka, a ja jestem już dorosła. Ale czy wiecie, co to znaczy? Mam 35 lat. Mama mi ciągle przypomina, ale sama nie wierzy. Mieszkamy we dwie. Jesteśmy kobietami, ale ja trochę mniej, przecież jestem Bezą. Nawet dla mamy.

Kinga Kosińska przesłała mi jako propozycję wydawniczą swoją książkę Beza. Opowieść dorosłej kobiety z zespołem Downa. W zasadzie wystarczyły te pierwsze zdania, żebym zobaczył tam mnóstwo emocji i świetnych słów. Później była kilkumiesięczna praca autorki z redaktorami i w efekcie powstała niewielka książeczka, z ogromnym emocjonalnym ładunkiem. Czytaj dalej Beza

Podziel się

Podróże Hektora

Przy okazji remontowych porządków, odświeżania biblioteki, czyli rozstawania się z książkami, by zrobić miejsce na nowe, odłożyłem do przeczytania niewielką książeczkę, przy której już wielokrotnie zastanawiałem się skąd wzięła się w domu. Okazało się, że Podróże Hektora dostała kiedyś moja żona. I stała tak sobie, ze względu na format, na półce obok esejów Emersona, całej serii poezji, Sylvii Plath. Autor François Lelord jest psychiatrą i psychoterapeutą, zaś Podróże… można uznać, za mikropowiastkę, poradnik motywacyjny, czy też próbą zaprezentowania różnego rodzaju badań o szczęściu bez wykorzystania źródeł i bibliografii. Ot leciutka lekturka na jeden wieczór. Czytaj dalej Podróże Hektora

Podziel się

Gorzej być nie może

Potrzebowałem trochę oddechu odgrzebałem więc kupioną pod wpływem pewnej opinii książkę Gorzej być nie może Allison Pearson. Miało być lekko, komediowo i zabawnie. Ot jedna z tych książek o kobietach dla kobiet. Lubiłem je czytywać. Zwłaszcza te napisane z dużym humorem. Marian Keys, rewelacyjne Jajko i ja (Betty MacDonald) więc w jakiejś promocji kupiłem i czekała… Czytaj dalej Gorzej być nie może

Podziel się

Fizyka smutku

Fantastyczna! Męcząca…, a nie jednak fantastyczna!

W zasadzie to już nie wiem.

Język Georgi Gospodinowa (i tłumaczki prawdopodobnie) to kolejne perełki. Czyta się je z ogromną przyjemnością. Powoli, nie spiesząc się. Zwłaszcza, że książka w zasadzie, nie ma spójnej fabuły. Narrator sam o sobie pisze, że jest kupcem opowieści. Cały czas nie wiemy, co jest wymyślone, co wspomnieniami autora/narratora, co historiami jego rodziny, a co zupełnie innych ludzi. Pod tym względem Fizyka smutku przypomina bardzo Po trochu (Weronika Gogola). Bijąc ją jednak na głowę językiem i atmosferą. Do tego dochodzi ten łączący całość motyw Minotaura i labiryntów, który sprawia, że nie wiemy już zupełnie, gdzie jesteśmy i kim jest narrator.

Czytaj dalej Fizyka smutku

Podziel się

Limes inferior

Mam takie wrażenie, że z książkami Zajdla jest w moim przypadku jak z muzyką Yes. Nie poznałem jej w odpowiednim (wczesnym) momencie i później było już po prostu za późno.

Jakąś dekadę temu uświadomiłem sobie, że nie znam nic Zajdla, choć mój bliski znajomy z liceum bardzo często o nim mówił. Uwielbiał też Lema, z którym nigdy nie było mi po drodze. Postanowiłem więc nadrobić ten brak i sięgnąłem po Paradyzję. Byłem rozczarowany. Wtórnością wobec Huxleya i Orwella. Uznałem, że wystarczy.

Parę tygodni temu jeden z komentatorów wspomniał o Limes inferior i … zaintrygowany postanowiłem dać szansę Januszowi Zajdlowi raz jeszcze. Pamiętałem, że ten tytuł był bardzo ważny dla mojego znajomego z nastoletnich lat. Czytaj dalej Limes inferior

Podziel się