Struna. Wyspa Nazino

Niezmiennie zadziwia mnie popularność koncepcji “wystarczyłoby przecież, żeby ktoś z otoczenia Putina się zbuntował”. Ta idea przewrotu, odsunięcia go od władzy jest piękna w swej prostocie. Gdyby to jednak było takie proste, to nie mielibyśmy trwających dekady dyktatur, rządów autorytarnych, władza komunistów w PRL nie trwałaby czterdzieści lat, a w Związku Radzieckim siedemdziesiąt, Stalin nie panowałby trzy dekady, Hitler dwanaście lat, Castro niemal pięćdziesiąt, a cała reszta mniejszych lub większych autokratów upadłaby zanim napisano by o nich w podręcznikach. Problemem dyktatur nie jest wyłącznie jeden człowiek, tylko cały aparat, który tworzy. Ludzi uzależnionych od niego, wiedzących, co może się wydarzyć, gdy ich przywódca utraci władzę. Trwają więc przy nim do końca, wspierają, wspólnie przekraczają granice.

W przypadku Rosji ta władza autorytarna, nie licząca się zupełnie z człowiekiem trwa od wieków, doświadcza mniejszych lub większych odwilży, ale cały czas wykorzystuje siłę, pomówienia, obozy pracy, przemoc. Wszechobecne pytanie, zadawane przy okazji obecnej sytuacji: “co jest nie tak z Rosjanami?” powinno raczej brzmieć “jak Rosjanie mają przetrwać w obliczu kolejnych satrapów”.

Trafiłem na niewielką książkę Stefana Türschmida Struna. Wyspa Nazino. Nie wiedziałem kim jest autor, nie bardzo wiedziałem o czym będą te dwa w zasadzie opowiadania. W trakcie pierwszego, zaczynam sprawdzać historię jej bohatera generała Armii Czerwonej Andrieja Własowa. Notka z Wiki zdaje się nie pozostawiać złudzeń – kolaborował z nazistowskimi Niemcami. Ale szczegóły, na których koncentruje się Türschmid pokazuje, że nic nie jest oczywiste. W końcu chodziło o obalenie Stalina.

Kiedyś postanowili z żoną podarować krowę jego rodzicom klepiącym biedę na wsi. Był ich trzynastym dzieckiem*. Uzbierali pieniądze, kupili, podarowali. Radość była wielka. Całował ręce matki i ojca, a oni płakali ze wzruszenia. Miesiąc później z powodu tej krowy lokalny komitet partii uznał rodziców za bogaczy – kułaków, a NKWD wysłało ich do łagru. Administracyjnie – bez wyroku. Widział cały pociąg podobnych kułaków i bogaczy wywożonych na wschód. Zapamiętał ten widok na zawsze.

W trzydziestym siódmym, w czasie wielkiej czystki, został wyznaczony do składu sądzącego wojskowych, rzekomo zdrajców. Szybko się zorientował, że oskarżenia są całkowicie bezpodstawne, a przyznanie się do winy – wymuszone torturami. Miał w ręce akta z zeznaniami poplamionymi krwią. Jednak nie potrafił się zdobyć na sprzeciw. To by oznaczało niechybną śmierć. Za to jeszcze bardziej znienawidził klikę Stalina i komunizm. To właśnie było jego pierwszą klęską. Moralną. Wstydził się tego.

“Co jest nie tak z Rosjanami?”. A może, co jest z człowiekiem, którego można na wiele sposobów złamać, upokorzyć? Polecam do refleksji historię Własowa opowiedzianą przez Stefana Türschmida.

Z drugim opowiadaniem sytuacja przedstawia się jeszcze ciekawiej. Początek – gdy wymieniane są kolejne postaci, przypomina nieco Antologię Spoon River, ale chwilę później, niemal kiwam z niedowierzaniem głową. Czy to możliwe? Czy to fikcja literacka? Co to w ogóle jest? Historia łagru na wyspie Nazino jest szokująca. Mimo wszystkiego co wiedziałem o stalinowskim ludobójstwie.

Gdyby nie to, że całość jest na podstawie autentycznych doniesień i dokumentów uznałbym, że to scenariusz do jakiegoś slashera, w którym reżyser postanowił zaszokować widza, tworząc kolejne niewiarygodne epizody.

“Co jest nie tak z Rosjanami?” Co jest nie tak z władzą, która swoimi zachowaniami doprowadza ludzi do ostateczności, do upokorzeń, do bestialstwa. Z premedytacją, z wyrafinowaniem. Wzmacnia wybierając wyjątkowo zdegenerowane jednostki. A później to ukrywa latami. Wydarzenia opisane przez autora to rok 1933 rok, dopiero pod koniec lat 80. XX wieku je ujawniono.

 

Struna. Wyspa Nazino, S. Turschmid
Struna. Wyspa Nazino, Stefan Türschmid

Wyd.: Biblioteka Słów, 2021

Przeczucie

Można by Przeczucie odczytać jako książkę o niekompetentnych urzędnikach, biurokratach, którym zależy wyłącznie na utrzymaniu swoich stołków, miernotach, które przypadkowo znajdują się na odpowiedzialnych stanowiskach oraz o jednostkach, które jednak w sytuacjach kryzysowych próbują działać, zaś wcześniej starają się zwrócić uwagę innych na zbliżające się kłopoty. Michael Lewis zdaje się wciąż pisać takie książki. Tak było w przypadku Pokera kłamców o upadku Salomon Brothers, Big Short  – o kryzysie hipotecznym 2007, do pewnego stopnia mieści się w tym również Moneyball – o tym jak grupka osób zmieniła podejście do baseballu. Czytaj dalej Przeczucie

Książka o człowieku w spektrum autyzmu

W jednej z końcowych scen filmu Temple Grandin pada kwestia wypowiadana przez zrezygnowaną matkę Temple, w drodzę na konferencję dotyczącą autyzmu “nie chcę słuchać kolejnych ekspertów”. Kolejna scena to już sama konferencja, na której przemawia jeden ze specjalistów, który wyraźnie jest zdekoncentrowany przez kręcącą się w kółko nastolatkę obecną na sali. W tym momencie Temple przerywa wykład i zaczyna mówić o własnych doświadczeniach związanych z zachowaniami, które ją uspokajały, choć przez otoczenie mogły być odbierane jako dziwne – kręcenie się, turlanie. Czytaj dalej Książka o człowieku w spektrum autyzmu

Jak działa faszyzm

Prawo to, celem zapewnienia bezpieczeństwa osobom LGBT+, wprowadza gwarancje nieskończenie przekraczające jakiekolwiek inne, które rząd kiedykolwiek zapewnił osobom heteroseksualnym.

*

Prawo to, celem zapewnienia bezpieczeństwa osobom niewierzącym, wprowadza gwarancje nieskończenie przekraczające jakiekolwiek inne, które rząd kiedykolwiek zapewnił katolikom.

Takie zdania słyszeliśmy w ostatnich latach często. Może nie dosłownie w tej formie, ale chodziło o taki sens – nadawanie pewnych praw dotyczących bezpieczeństwa (a przede wszystkim tolerancji) dla osób, które są w jakiś sposób szykanowane, jest zagrożeniem dla pozostałej części społeczeństwa. Tej zwykłej, praworządnej, w domyśle “normalnej”. Czytaj dalej Jak działa faszyzm

Sołdat

Wojna, która była prowadzona metodami, których źródła tkwiły w obozach koncentracyjnych i kolektywizacji, nie sprzyjała rozwojowi humanitaryzmu. Żołnierska ofiara z życia nie została zauważona. Wedle koncepcji szerzonej przez aktywistów politycznych, nasza armia – najlepsza na świecie – walczyła bez strat. Miliony ludzi, którzy polegli na polach bitew, nie odpowiadały temu schematowi. Zwalano ich jak padlinę do dołów i oddziały grzebalne przysypywały je ziemią albo gnili tam, gdzie zginęli. Mówić o tym było niebezpiecznie, mogli postawić pod murem „za defetyzm”. Ta oficjalna koncepcja żyje nadal i jest mocno zakorzeniona w świadomości naszego narodu. A archiwa, spisy poległych, plany pochówków stanowią ścisłą tajemnicę państwową.

W 2007 roku ukazały się wspomnienia Nikołaja Nikulina. Sołdat to zbiór zapisków i wspomnień z pobytu w wojsku radzieckim podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Nikulin był tym szczęściarzem, jednym z niewielu z szacowanych dwudziestu milionów, któremu udało się przejść i przeżyć cały szlak bojowy od Leningradu do Berlina. To co zapamiętał i o czym rozmawiał spisał w 1975 roku, mając jednak świadomość, że jego zapiski szybciej zainteresowałyby KGB niż jakiegokolwiek wydawcę.  Czytaj dalej Sołdat

Zatracenie

Pewną cechą ebooków, jakie ściągam na czytnik jest to, że z wyjątkiem okładki, nic nie wiadomo o ich treści. Nie pamiętam, kiedy i dlaczego coś kupiłem, a nie mogąc zerknąć na tył książki, żeby przeczytać redakcyjny opis, w zasadzie nie wiem, o czym może być dana książka. Bardzo lubię te zaskoczenia. Zupełnie nie pamiętam dlaczego i kiedy kupiłem Zatracenie japońskiego pisarza Osamu Dazai. Przeglądając jednak kolejkę zaległości wybieram właśnie ją. Czytaj dalej Zatracenie

Oczyszczenie

Znów wracam do Estonii, czyli biorę kolejną książkę Sofi Oksanen, Oczyszczenie. W poprzedniej czytanej przeze mnie – Gdy zniknęły gołębie autorka opowiadała historię tego niewielkiego kraju przeskakując między okresami pod okupacją radziecką, niemiecką i ponownym zajęciem Estonii przez ZSRR w 1944 roku. W Oczyszczeniu akcja umiejscowiona jest w kolejnych dwóch okresach przełomowych dla tego kraju – z jednej strony lata 40/50, czyli powołanie Estońskiej Sowieckiej Republiki Radzieckiej i jej upadek na początku lat dziewięćdziesiątych. Czytaj dalej Oczyszczenie

Realizm kapitalistyczny

Krytyka kapitalizmu ma sens ponieważ jak każdy system (nie tylko polityczny) ma on swoje wady i ograniczenia. Dzięki tej krytyce, on się wciąż zmienia, choć trudno powiedzieć, by zmieniali się ludzie ze swoimi ambicjami, skłonnościami i wadami. Prawdopodobnie zmienia się niedostatecznie i czasem jest męczący, ale jednak te zmiany są. Każdorazowo gdy trafiam na teksty krytyków kapitalizmu, gdzieś tam z mniejszą lub większa nostalgią opowiadającą o lewicowości, ideach Marksa (“tak wiemy, co zrobił radziecki komunizm, no ale wiecie…”) mam przekonanie, że naprawdę powinni pomieszkać parę lat w ustroju równości, sprawiedliwości społecznej, żeby zrozumieli, że wszystkie te wady, które krytykują w kapitalizmie, wielokrotnie mocniej pojawią się w jakiejś formie socjalizmu. Tak właśnie było, gdy zacząłem czytać pierwsze strony Realizmu kapitalistycznego Marka Fishera. Czytaj dalej Realizm kapitalistyczny

Dziesięć kawałków o wojnie

Czytam wspomnienia Arkadija Babczenko o wojnie w Czeczenii – Dziesięć kawałków o wojnie – i mam w głowie zdjęcia rosyjskich żołnierzy pojmanych przez Ukraińców i pokazywanych światu. Obdartych, młodych chłopaków, z twarzami nie wyrażającymi niczego, a o których wiemy, że wcale nie zabijali wyłącznie żołnierzy, ale mordowali, gwałcili ludność cywilną. Grabiąc i niszcząc wszystko co napotkają. Babczenko znalazł się na wojnie z Czeczenią, gdy miał osiemnaście lat. Choć podobnie jak teraz podczas najazdu na Ukrainę, oficjalna propaganda nie nazywała tego wojną. Dziś mówią o “specjalnej operacji”, wtedy o “zaprowadzeniu porządku konstytucyjnego”. Babczenko – Rosjanin, dziś mieszka w Ukrainie, zaś przez władze rosyjskie poszukiwany jest listem gończym. Czytaj dalej Dziesięć kawałków o wojnie

Leniwy umysł

Jeśli do wyboru mamy tylko biały i czarny, szybko zaczynamy myśleć w kategoriach „my kontra oni”, a w rezultacie przedkładać własne racje nad argumenty naukowe. Jeśli w takich okolicznościach spróbujemy zmusić ludzi niezdecydowanych do zajęcia stanowiska, oni ze względów emocjonalnych, politycznych i gospodarczych prawdopodobnie spróbują uciec od problemu albo go zbagatelizują.

Dwa lata pandemii wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2 to był świetny czas, by przyjrzeć się jak w praktyce działa nauka. Można nawet powiedzieć, że dzięki jednoczesnemu zaangażowaniu naukowców z całego świata, ogromnej próbie badawczej mieliśmy to wszystko w przyspieszeniu i w powiększeniu. Hipotezy, weryfikowanie ich, błędne tropy, nadzieje i rozczarowania. Porzucanie obiecujących koncepcji, trwanie przy błędnych przekonaniach, źle stawiane hipotezy, niepoprawne metodologie badań. Do tego oczywiście otoczka, którą znając historię nauki również nie dało się uniknąć – polityka, pieniądze, interesy, ambicje, manipulacje.

To wszystko pokazywało jednak, że proces naukowy nie jest procesem stałym, a zwłaszcza zerojedynkowym, w którym nie wiemy nic, a zaraz potem znamy rozwiązanie. Tym bardziej fascynujące było dla mnie obserwowanie również wypowiedzi różnych osób – co prawda, nie mających pojęcia o epidemiologii, czy w ogóle medycynie – ale związanych z zawodami, w których proces naukowy jest niezmiernie ważny. Wiele z nich ustawiło się w opozycji do tego co się dzieje (częściowo było to związane z poglądami politycznymi) i postrzegało świat zero-jedynkowo. Wyciągali wypowiedzi specjalistów z początku pandemii, które okazały się błędne, by jednoznacznie oceniać naukowca jako idiotę. Bez znaczenia było dla nich to, że dwa lata wcześniej naprawdę niewiele wiedzieliśmy.

Miałem wrażenie, że nie rozumieją (albo celowo pomijają) faktu, że wiedza i nauka ewoluuje. Ten brak elastyczności w myśleniu, nie dotyczący pandemii, ale w ogóle spojrzenia na świat jest przedmiotem rozważań Adama Granta w książce Leniwy umysł. To przecież inteligentni ludzie. Sam jednak zdaje się uległem złudzeniu związanym z intuicyjnym przeświadczeniem, dotyczącym inteligencji. Czytaj dalej Leniwy umysł

speculatio – myślą rzeczy rozbieranie