Archiwa tagu: wojna

Rejwach

Nie wiem co mam o tym myśleć. Gdybym przeczytał jedną lub co najwyżej dwie lub trzy z tych miniaturek zrobiłyby wystarczające wrażenie. A tak ich siła się zaczęła rozmywać. Mam na myśli Rejwach Mikołaja Grynberga. Zbiór ponad trzydziestu impresji dotyczących przeżyć Żydów w Polsce. Nie znam wcześniejszych książek Grynberga, które nie są literackimi opowieściami tylko historiami faktycznych ludzi, ale mam wrażenie, że to jeszcze raz są historie, które usłyszał autor i tym razem poddał je procesowi „zmyślenia prawdziwego”. Czytaj dalej Rejwach

Podziel się

Gułag w oczach Zachodu

Nie mogę nawet napisać, że jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Bo nie jest. Choć niemal wszyscy piszą i używają tego określenia od kilkunastu miesięcy czasem w nie zawsze adekwatnych sytuacjach.

Fake news.

Nagle zapomnieliśmy o słowach “manipulacja”, “propaganda”, “kłamstwo”, “dezinformacja”, “mistyfikacja”, “nierzetelność” czy “prowokacja”.

Wszędzie fake news to i fake news tamto. Co więcej część komentatorów zachowuje się tak, jakby to było całkowicie nowe zjawisko i wyraża swoje zaskoczenie jego skalą. Nowe są co najwyżej metody, albo raczej narzędzia dzięki, którym można rozpowszechniać niemal bezkarnie rozmaite bzdury i brednie. Licząc na szybki i gwałtowny oddźwięk. Czytaj dalej Gułag w oczach Zachodu

Podziel się

Księga pięciu szyderców

Kurta Tucholsky’ego wspomniał w Złej mowie Michał Głowiński. Szybka kwerenda i już leci do mnie egzemplarz jednej z dwóch wydanych po polsku jego książek. Księga pięciu szyderców ukazała się w polskim tłumaczeniu w 1955 roku, czyli dwadzieścia siedem lat od ukazania się oryginału. Nie jest to całość książki. Prawdopodobnie cenzura komunistyczna zatrzymała “wywrotowe” treści, choć co ciekawe przeszedł fragment, w którym autor pisze, że oszczędności ludzi są prawdopodobnie bezpieczniejsze za Hitlera niż w przypadku komunistów. Kuriozalny jest również wstęp do polskiego wydania napisany przez Antoniego Marianowicza. No ale jest pięćdziesiąty piąty rok, więc nie ma się czemu dziwić, że z pacyfisty na siłę robi się komunistę. Czytaj dalej Księga pięciu szyderców

Podziel się

Cienka czerwona linia

Musiała to być jakaś siódma klasa szkoły podstawowej. Raczej nie szósta, choć kto wie. Moi koledzy wtedy zaczytywali się w serii “tygrysków” (Biblioteka Żółtego Tygrysa). Wymieniając się, kupując, dyskutując. Nie przypominam sobie, żebym, którąkolwiek skończył, choć objętościowo były niewielkie. Tematyka zupełnie mnie nie interesowała. Zamiast czytać o ruchach wojsk i oczywiście bohaterskich polskich żołnierzach, pociągała mnie bardziej bardziej mitologia grecka i rzymska oraz tak zwana literatura dziewczęca (m.in. Ania z Zielonego Wzgórza). Czytaj dalej Cienka czerwona linia

Podziel się

Odgłosy rosnących bananów

Mam duży problem z prozą o współczesnej Polsce. Za duże jest w niej stężenie polskości, co nieodmiennie sprawia, że po kilku stronach bez żalu się rozstaję. Większość tych rzeczy, które widzimy dookoła, jeszcze wyraziściej pokazana, koniecznie z użyciem mocno zbrutalizowanego języka. Nie wiem, czemu ale ta myśl przebijała mi się w głowie podczas lektury powieści Ece Temelkuran Odgłosy rosnących bananów. Czytaj dalej Odgłosy rosnących bananów

Podziel się

Dziennik 1933-1945

Ja jestem Niemcem i czekam, że Niemcy wrócą; to oni się zagubili.

Kiedyś o takich książkach mówiło się, że są ważnym świadectwem. I jeszcze, że dzięki nim powinniśmy pamiętać. Dziś należałoby powiedzieć, że są ostrzeżeniem. Ostrzeżeniem przed pewnymi procesami, które trwają znacznie dłużej, niż nam się wydaje, gdy w nich uczestniczymy.

Gdy Victor Klemperer w 1933 roku zaczyna pisać swoje dzienniki, nacjonalizm niemiecki zaczyna dopiero się panoszyć. Inteligencja uważa, że to chwilowe, że zaraz to szaleństwo się skończy.

Ono się nie kończy, z każdym dniem posuwa się coraz dalej. Ludzie będący u władzy zaczynają podżegać społeczeństwo. Znajdują wspólnego wroga. To wciąż są czasy kryzysu gospodarczego. Ludzie są sfrustrowani potrzebują jeśli nie wsparcia i pieniędzy, to przynajmniej odreagowania. Hitler tego wspólnego wroga podaje na tacy – Żydzi. Odpowiedzialni są za wszystko, co złe. Czytaj dalej Dziennik 1933-1945

Podziel się

LTI – notatnik filologa

W 1947 roku, dwa lata po zakończeniu wojny Victor Klemperer publikuje książkę LTI – notatnik filologa. Klemperer jest Niemcem pochodzenia żydowskiego. Wojnę udało mu się przeżyć wyłącznie dzięki zaangażowaniu i pomocy żony – “czystej Aryjki”. Ochrona to była jednak pozorna. To raczej małżeństwo z Żydem było zagrożeniem dla całej rodziny. Klemperer przed II wojną światową profesor uniwersytecki pozbawiony zostaje wszelkich praw po dojściu do władzy przez NSDAP. Od początku lat trzydziestych i przez cały czas okres wojny prowadzi dziennik i robi różnego rodzaju notatki. Czytaj dalej LTI – notatnik filologa

Podziel się

Łaskawe

Zapowiadało się rewelacyjnie. Narrator wprowadzał nas w świat nazizmu. Relatywizując zbrodnie, rozmywając odpowiedzialność, przerzucając niemal na wszystkich, łącznie ze zwrotnicowym, który przecież ustawiając odpowiednio zwrotnicę kieruje pociąg do obozu koncentracyjnego. Całość argumentacji pozornie logiczna, ale w zasadzie sprowadza się do podobnej, jak wówczas gdy złodziej mówi, że przecież biednych nie okrada.

Dodatkowo odwołuje się do “banalności zła” – w odpowiednich warunkach wszyscy bylibyśmy winni.

W głowach niech na zawsze pozostanie wam ta myśl: macie być może więcej szczęścia ode mnie, ale nie jesteście ode mnie lepsi. Bo niebezpiecznie się robi od chwili, w której arogancko pozwolicie sobie na to poczucie. Lubimy przeciwstawiać Państwo, totalitarne lub nie, zwyczajnemu człowiekowi, pluskwie lub trzcinie. Ale zapominamy przy tym, że Państwo tworzą ludzie, mniej lub bardziej zwyczajni, a każdy ma swoje życie, swoją historię i seria przypadków decyduje o tym, że któregoś dnia jedni znajdą się po dobrej stronie karabinu albo kartki papieru, a inni – po złej.

Łaskawe, Jonathan Litell. Klasyczna literatura antywojenna. Powoli dowiadujemy się kim podczas wojny mógł być narrator. 1941 rok, Niemcy właśnie przeprowadzają inwazję na Rosję. Naziści jeszcze w glorii zwycięzców, przeprowadzają eksterminację Żydów na Ukrainie.

Czytaj dalej Łaskawe

Podziel się

Długi marsz w połowie meczu

Wojna to syf straszliwy, każdy to wie, ale takie pokojowe życie w letniej temperaturze niespecjalnie go kręci.

A wszystko zaczęło się od notki Jarka Szubrychta.Gdy czytam ją teraz po raz drugi, przede wszystkim wygląda na to, że nic z niej nie zapamiętałem, poza tym, że impulsowo kupiłem natychmiast Długi marsz w połowie meczu Bena Fountaina i Łaskawe Jonathana Littella. Właśnie skończyłem tę pierwszą i w zasadzie nie wiem co napisać.

Poza tym, że to jedno z najlepszych moich trafień w tym roku. Dodatkowo przeczytanie jej tuż po Czasie życia i czasie śmierci Remarque’a dodaje pewnego smaczku. No bo tak, lubię to pisanie o wojnie u Remarque’a. Ono jest intelektualne, filozoficzne, nostalgiczne, pompatyczne nawet. Fountain sprowadził wszystko do parteru. Do poziomu rozmów i przemyśleń zwykłych chłopaków z oddziału stacjonującego w Iraku. To nie są intelektualiści, ale ich przeżycia wojenne sprawiają, że spojrzeniem na świat nie różnią się od bohaterów Remarque’a. Choć językiem bardzo. Czytaj dalej Długi marsz w połowie meczu

Podziel się

Czas życia i czas śmierci

  –  Rosjanie są Aryjczykami. A ojczyzna potrzebuje żołnierzy.

[…]

– Rosjanie nie są Aryjczykami – powiedział nagle milczący dotychczas żołnierz o spiczastej, szczurzej twarzy i małych ustach.

Wszyscy spojrzeli na niego.

– Mylisz się – odparł łysy. – Oni są Aryjczykami. Przecież byliśmy z nimi sprzymierzeni.

– To są podludzie, bolszewiccy podludzie, a nie Aryjczycy. Takie są ustawy.

– Mylisz się. Polacy, Czesi i Francuzi są podludźmi. Rosjan uwalniamy tylko od komunistów. To Aryjczycy. Ma się rozumieć, z wyjątkiem komunistów. Może nie są takimi Aryjczykami jak my, tylko zwykłymi Aryjczykami do roboty. Ale nie będą wytępieni.

Szczur zdumiał się.

– Oni byli zawsze podludźmi – oświadczył. – Wiem dokładnie. Najzwyklejszymi podludźmi.

– To się dawno zmieniło. Tak jak z Japończykami. Oni też są teraz Aryjczykami, odkąd zawarli z nami przymierze wojenne. Żółtymi Aryjczykami.

– Obaj nie macie racji – odezwał się basem niezwykle owłosiony żołnierz. – Rosjanie nie byli podludźmi, kiedy jeszcze byli naszymi sprzymierzeńcami. Ale są nimi teraz. Tak się przedstawia ta sprawa.

[…]

– Francuz byłby z tego wszystkiego może jeszcze najlepszy – powiedział łysy. – Wedle ostatnich badań to są tylko półpodludzie.

– To zwyrodniali ludzie średniego gatunku. – Bas spojrzał na Graebera, który zauważył lekki uśmieszek na jego szerokiej twarzy.

Jakiś krzywonogi mężczyzna z zapadniętą klatką piersiową, który wędrował niecierpliwie po izbie, podszedł teraz do nich.

– My jesteśmy nadludzie – powiedział. – A wszyscy inni – podludzie, to jasne, ale kto jest właściwie zwykłym człowiekiem?

Łysy zastanowił się.

– Szwedzi – powiedział po chwili. – Albo Szwajcarzy.

– Albo dzicy – oświadczył bas. – Tylko dzicy.

– Białych dzikusów nie ma już przecież – powiedział szczur.

To wszystko jest takie proste. Kto nie z nami ten lewak, komuch, zdrajca. Wystarczy prześledzić wypowiedzi polityków w mediach, żeby zobaczyć jak ich postrzeganie świata ma wiele wspólnego z rozmową młodych niemieckich żołnierzy na froncie rosyjskim sportretowanych przez E.M. Remarque’a w Czasie życia i czasie śmierci. Ci, którzy się tam znaleźli to mieszanina podejrzanych wywrotowców, komunistów, ćwierć-Żydów oraz prawdziwych Niemców, którzy latami poddawani zostali propagandzie faszystowskiej. I nawet jeśli mieli jakieś wątpliwości, to coś do ich umysłu się przesączyło. Czytaj dalej Czas życia i czas śmierci

Podziel się