Archiwa tagu: uzależnienia

Instrukcja dla pań sprzątających

Nie powinno być niczym zaskakującym, że na odbiór lektur ma wpływ nastrój, otoczenie, doświadczenie i tysiące innych rzeczy. Gdy kilka miesięcy temu dwukrotnie rozpoczynałem Instrukcję dla pań sprzątających Lucii Berlin, wyjątkowo nie mogłem się na niej skoncentrować. Coś mi nie pasowało, nie byłem w stanie się skupić, nie mogłem wejść w ten świat. Jakiś czas później podobnie się czułem przy Mirandzie July (Pierwszy bandzior). Co ciekawe, miałem wrażenie, że ten stan nie jest związany z książką, jej stylem, czy tematami, tylko właśnie ze mną. Postanowiłem ją odłożyć na jakiś czas i spróbować ponownie, podobnie jak Pierwszego bandziora. Wróciłem po dłuższej przerwie, w luźniejszym wakacyjnym okresie i  nagle się okazało, że czyta mi się te opowiadania zupełnie inaczej. Wchodzę gładko w opisany świat. Coś sobie zaznaczam, notuję. Choć w pewnym momencie nuży mnie już ten świat alkoholików, narkomanów bohaterów amerykańskiego południa (wiele rzeczy bardzo bliskie tzw. Polski B), żyjących z prac dorywczych, albo przedstawicieli zawodów znajdujących się najniżej na drabinie społecznej. Pozbawionych nadziei i złudzeń. Czytaj dalej Instrukcja dla pań sprzątających

Podziel się

Głupcy umierają

Czy kiedykolwiek próbowałeś czytać jeszcze raz klasykę? Jezu, te stare pryki jak Hardy i Tołstoj, i Galsworthy mieli to z głowy. Po czterdziestu stronach puszczali sobie bąka. I wiesz dlaczego? Trzymali czytelników w garści. Za jaja. Nie podróżowali, bo któż by chciał mieć bąble na dupie od obijania się w tych powozach. W Anglii nie można było sobie nawet podymać. Może dlatego francuscy pisarze byli bardziej zdyscyplinowani. Francuzi byli przynajmniej za dupczeniem, nie tak jak te wiktoriańskie palanty. Pytam się, dlaczego facet mający telewizor i dom przy plaży powinien czytać Prousta?

Nigdy nie byłem w stanie przebrnąć przez Prousta, więc kiwnąłem zgodnie głową. Ale czytałem wszystko inne i nie był w stanie tego zastąpić telewizor czy dom na plaży.

– Mówią, że Anna Karenina to dzieło sztuki – ciągnął Osano. – Ten gówniany gniot. To dzieło pogardzającego kobietami chłopaczka z wyższych sfer. Nigdy nie ukazuje, co ta babka naprawdę czuje. Przedstawia po prostu konwencjonalny obraz czasów i miejsc. A następnie przez sto stron poucza, jak należy gospodarować na ruskiej farmie. Wpycha to tam, jakby kogokolwiek to obchodziło. A kogo, kurwa, obchodzi Wroński i cierpienia duszy jego? Jezu, nie wiem, kto gorszy: Ruscy czy Angole. Dla tych skurwieli Dickensa czy Trollope’a pięćset stron to małe piwo. Pisali, kiedy się zmęczyli pracą w ogrodzie. Francuzi przynajmniej są zwięźli. A ten pieprzony Balzac? Zabraniam! Zabraniam czytać dzisiaj tego drania.

Czytaj dalej Głupcy umierają

Podziel się

Requiem dla snu

– Gdybyś tylko dał znać, że wychodzimy, natychmiast bym stamtąd wyszła.

Taka była reakcja mojej żony po zakończeniu seansu. Był 2000 rok. Poszliśmy na film, który nas oboje przemielił. Requiem dla snu Darrena Aronofsky’ego. Do dziś uważam, że jest film, który warto dać do obejrzenia nastolatkom (ale co najmniej od 16 lat, ze względu na kilka zbyt ostrych scen), żeby spojrzeć na narkotyki z nieco innej perspektywy. Czytaj dalej Requiem dla snu

Podziel się