Archiwa tagu: religia

Listy do młodego kontestatora

Nie wiedziałem czego oczekiwać po Listach do młodego kontestatora Christophera Hitchensa. Poleżała sobie ta niewielka książeczka jakiś czas w zakamarkach czytnika. Sięgnąłem po nią bez większego przekonania.

Co więcej w trakcie lektury przedmowy byłem raczej zniechęcony i zniesmaczony. Odniosłem wrażenie, że napastliwy ton nie wróży dobrze, choć rozumiałem irytację Hitchensa na to, jak współczesne media są w stanie przekręcić cytaty i intencje. Była w tym jakaś nadmierna agresja. Czytaj dalej Listy do młodego kontestatora

Podziel się

Nie tylko pomarańcze…

Przyszło mi do głowy, żeby po Fioletowym hibiskusie znaleźć jeszcze jakąś książkę, której tematem będzie wychowanie w rodzinie fanatyka religijnego. Z różnych zestawień wybrałem książkę Jeanette Winterson Nie tylko pomarańcze…. Mimo trudnego tematu zapowiadała się nieźle. Narratorem jest adoptowana córka anglikańskiej dewotki, która opowiada nam o swoim dzieciństwie i młodości. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że dorastająca już dziewczyna odkrywa w sobie skłonność ku Nienaturalnym Namiętnościom. Dla matki i jej środowiska jest to oczywiście grzech niewybaczalny. Kobiety nie powinny zakochiwać się w innych kobietach. Czytaj dalej Nie tylko pomarańcze…

Podziel się

Fioletowy hibiskus

Zaczęło się od wystąpienia Chimamandy Adichie Niebezpieczeństwo jednej historii dla TED.

Wiele lat później, myślałam o tym jadąc na studia do Ameryki. Miałam 19 lat. Moja współlokatorka była zdziwiona. Pytała, gdzie nauczyłam się tak dobrze mówić, i była zmieszana, gdy odpowiedziałam jej, że angielski jest językiem urzędowym Nigerii. Chciała posłuchać „muzyki plemiennej” i była równie zawiedziona gdy puściłam jej Mariah Carey. (Śmiech) Założyła, że nie wiem jak używać kuchenki…

„Uderzyło” mnie to, że współczuła mi, zanim jeszcze mnie zobaczyła. Jej postawa wobec mnie jako Afrykanki, była pełna protekcjonalności i dobrodusznego żalu. Czytaj dalej Fioletowy hibiskus

Podziel się

Fabryka Absolutu

Sympatyczny i krótki przerywnik. Może nie bardzo porywający, zwłaszcza w drugiej części, gdy trzeba rozwikłać nieco akcję i zbliżać się do końca, ale zdecydowanie wart sięgnięcia. Tego rodzaju książki odbieram na dwóch płaszczyznach. Przede wszystkim odniesień do aktualnego świata, tak jak miało to miejsce choćby w Ponurych igraszkach Makuszyńskiego.

Druga warstwa to ta dotycząca czasów, gdy książka została faktycznie napisana. W tym wypadku mamy 1922 rok. Niemal sto lat temu powstała Fabryka Absolutu, Karela Čapka. Czytaj dalej Fabryka Absolutu

Podziel się

Od zwierząt do bogów

Ziemię zdominowała populacja rośliny, która podporządkowała sobie homo sapiens. Roślina rozmnaża się w coraz większej ilości, zaś człekokształtni służą do tego, by zapewnić jej jak najlepsze warunki do wzrostu i rozrodu. Oprócz tego świat opanowany jest przez 25 miliardową populację gatunku pewnego ptaka, który w wyrafinowany sposób skłonił gatunek dwunożnego ssaka, żeby ten dbał o powielenie w jak największej ilości materiału genetycznego. Brzmi jak dość głupawy horror SF, jednak z pewnej perspektywy żyjemy w takim świecie. Pszenica i kury odniosły niebywały sukces reprodukcyjny. Dzięki człowiekowi. Czytaj dalej Od zwierząt do bogów

Podziel się

Człowiek widziany z zewnątrz

Teoretycznie pomysł, choć nie nowy jest atrakcyjny. Opowiedzmy o ludziach z perspektywy jakiegoś zewnętrznego obserwatora. Kogoś, kto przygląda się naszej cywilizacji, naszym zachowaniom, zwyczajom i próbuje to wszystko zrozumieć. Naturalnie taki pomysł powinien zawierać wątki humorystyczne, zwłaszcza jeśli pierwszym źródłem wiedzy o nas jest Cosmopolitan, a sam bohater pojawia się na Ziemi i opanowuje ciało  słynnego matematyka. Ponadto początkowo biega po ulicach nago niczym T-800 z Terminatora. Czytaj dalej Człowiek widziany z zewnątrz

Podziel się